Recenzja wydania DVD "Wallace & Gromit: Kompletna kolekcja"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
26 lipca 2014

W tytule Wallace i Gromit: Kompletna kolekcja zawarta jest obietnica, której polskiemu dystrybutorowi nie udaje się spełnić. Mimo, że krótkometrażowe filmy wyprodukowane w studiu Aardman są pierwszorzędną rozrywką, Galapagos Films podał je w najbardziej ubogiej wersji, jaką można było sobie wyobrazić.

Animowane etiudy Nicka Parka, opowiadające o przygodach niezbyt rozgarniętego miłośnika sera oraz jego nadzwyczaj inteligentnego czworonoga, mają status kultowych. W końcu nie co dzień odgrywa się czołówkę z kreskówki na prestiżowym koncercie organizowanym przez BBC, używa jej jako pobudki dla astronautów na wahadłowcu czy proponuje jako nowy motyw przewodni reprezentacji Anglii w piłce nożnej. Perypetie wynalazcy Wallace’a i jego psa Gromita to animacje pierwszej klasy. Tyczy się to zarówno warstwy technicznej, jak i scenariuszowej. Twórcy ze studia Aardman w mistrzowski sposób wykorzystują bardzo czaso- i pracochłonną technikę poklatkowej animacji plastelinowych postaci, uzyskując niezwykle imponujący efekt końcowy. Byłaby to jednak wyłącznie sztuka dla sztuki, gdyby nie pełne inteligentnego dowcipu scenariusze, nierzadko w zawoalowany sposób nawiązujące do rozmaitych dzieł kultury. Za przykład niech posłuży scena z jednego z filmów, w której tle, na ścianie pokoju Gromita, dostrzec można plakat filmu zatytułowanego Citizen Canine – a takich smaczków jest dużo więcej!

Niestety, polskie wydanie tzw. ”kompletnej kolekcji” mocno rozczarowuje. Płyta DVD zgodnie z opisem zawiera cztery krótkometrażówki: Wyprawa na Księżyc, Wściekłe gacie, Kwestia tycia i śmierci oraz Golenie owiec, bez wyraźnego powodu ułożone w achronologicznej kolejności. I to wszystko. Niemiłą niespodzianką jest nie tylko brak jakichkolwiek dodatków czy ścieżki dźwiękowej z komentarzem twórców. Rodzimego odbiorcę pozbawiono nawet możliwości wyboru wersji językowej, skazując go na słuchanie polskiego dubbingu (a raczej dubbingów – bo aktorów wcielających się w rolę Wallace’a jest w tym zbiorze kilku).  Jak na edycję, która nosi dumny tytuł ”kompletnej”, zabrakło również kilkuminutowych odcinków z serii Wyśmienite wynalazki oraz popularnonaukowego serialu Wallace and Gromit's World of Invention, emitowanego w brytyjskiej telewizji. Jak to często bywa, marketing wziął górę nad uczciwością wobec odbiorcy.

Wallace i Gromit: Kompletna kolekcja to przykład wydawniczego recyklingu. Ot, zebrano na jednej płycie DVD etiudy, które wcześniej sprzedawano oddzielnie, nie dodając nic nowego. Polski wydawca nie wysilił się nawet na ponowne opracowanie spójnej wersji językowej ani przygotowanie choćby jednego dodatku. Edycja ta sprawia wrażenie nagranych własnym sumptem filmów emitowanych w TV. Od DVD często dołączanych do gazet odróżnia ją jedynie brak reklam uruchamiających się po rozpoczęciu odtwarzania. Marketingowe zagranie w postaci nazwania tego zestawu ”kompletną kolekcją” zakrawa na absurd i niewiele wspólnego ma z rzeczywistością. Widz, który jeszcze nie miał przyjemności zapoznania się z fenomenalnym plastelinowym duetem i nie pogniewa się na taką gazetowo-telewizyjną wersję, może rozpatrzyć zakup tej płyty. Fani oczekujący  porządnie wydanego zbioru przygód swoich ulubionych bohaterów muszą, niestety, uzbroić się w cierpliwość. Może kiedyś pojawi się na polskim rynku kolekcja filmów z Wallacem i Gromitem, która rzeczywiście będzie kompletna.



blog comments powered by Disqus