Recenzja finałowego sezonu "Dextera"

Dexter to z pewnością jedna z najpopularniejszych telewizyjnych produkcji ostatnich lat. Od 2006 roku widzowie na całym świecie śledzili losy seryjnego mordercy i pracownika Miami Metro Police – Dextera Morgana. Finałowy odcinek całej serii spotkał się z potężną falą krytyki, zarówno ze strony widzów, jak i recenzentów. Nawet najzagorzalsi fani uznali ósmy sezon serialu za jeden z najgorszych. Jednym ze źródeł tak ostrej oceny z pewnością jest rosnąca konkurencja wśród telewizyjnych produkcji oraz niepotrzebne przeciąganie fabuły Dextera.

Dexter od zawsze był postrzegany jako jeden z najważniejszych seriali nowej generacji. Produkcja Showtime na przestrzeni ostatnich siedmiu lat wspięła się na wyżyny popularności zdobywając uznanie wśród widzów oraz krytyków. Mistrzowska kreacja Michaela C. Halla, niesamowity klimat Miami, porywająca fabuła oraz tajemniczy motyw muzyczny wprowadzały widzów w zupełnie nowy wymiar - świat Dextera Morgana. Fabuła serialu doskonale łączyła „ciemną stronę” bohatera z jego życiem prywatnym. Takie zestawienie dawało nam niesamowicie złożoną postać, bo Dexter Morgan to nie tylko seryjny morderca, ale jednocześnie członek rodziny i samotny ojciec. W każdym sezonie wprowadzany był kolejny czarny charakter, „zły” seryjny morderca, który często konkurował z samym Dexterem, aby ostatecznie znaleźć się na jego „stole”. Wśród wyeliminowanych przez Dextera zabójców ciężko znaleźć kreacje, które dorównałyby genialnej roli Michaela C. Halla. Na uwagę z pewnością zasłużył jednak John Lightow, który w czwartym sezonie wcielił się w Trójkowego mordercę. Za ten występ nagrodzono go zresztą Złotym Globem w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy w serialu, miniserialu lub filmie telewizyjnym. Michael C. Hall również zdobył to prestiżowe wyróżnienie, pokonując m.in. Johna Hamma i Hugh Laurie.

Największą intrygę w całym serialu stanowił sekret głównego bohatera. Życie Dextera Morgana do pewnego momentu było jedną wielką tajemnicą. Ciągłe ukrywanie prawdy przed najbliższymi oraz epizody, gdy Dexter był o krok od demaskacji, wprowadzały niesamowite napięcie. Kiedy Debra, siostra bohatera, dowiedziała się o jego mrocznej stronie, serial jakby zwolnił, skupił się na problemach rodzinnych. Pod tym względem zarzuty związane z niepotrzebnym przeciąganiem fabuły Dextera są jak najbardziej uzasadnione. Mimo że twórcy serialu konsekwentnie trzymali się swoich podstawowych założeń, wprowadzanie kolejnych czarnych charakterów pozostawało w cieniu domowych kłopotów Dextera Morgana.

W ostatnim sezonie pojawiła się niezwykle ciekawa postać specjalistki od seryjnych morderców – Dr. Evelin Vogel (w tej roli Charlotte Rampling, jedna z najpopularniejszych europejskich aktorek, która współpracowała z tak wybitnymi twórcami, jak chociażby Alan Parker czy też Luchino Visconti). Obecność Dr. Vogel w finałowych odcinkach Dextera była doskonałym urozmaiceniem, dającym widzom jeszcze większy wgląd w charakter głównego bohatera. Dr. Vogel okazała się byłą terapeutką Harry’ego Morgana, a dzięki zarejestrowanym przez nią nagraniom dowiedzieliśmy się dosłownie wszystkiego na temat Dextera, co doskonale uzupełniło retrospekcje głównego bohatera z poprzednich sezonów. Wprowadzenie tej postaci okazało się być doskonałym pomysłem i idealnym podsumowaniem życia Dextera, właśnie przez wgląd w jego dzieciństwo.

Ostatni sezon serialu był jednym wielkim spiętrzeniem wszystkich problemów głównego bohatera, a wyjazd do Argentyny z Hanną i Harrisonem wydawał się idealnym wyjściem z sytuacji, ucieczką przed całą masą niebezpiecznych komplikacji. Elementem godnym uznania było przedstawienie kolejnych seryjnych morderców, mimo że Dexter musiał jednocześnie borykać się z innymi kłopotami. Twórcy serialu w połowie ostatniego sezonu, wprowadzili kilka wątków sugerujących, w którą stronę mogłaby rozwinąć się cała historia. Tego przykładem jest obecność młodego seryjnego mordercy - Zacha Hamiltona (Sam Underwood), aspirującego do pozycji kogoś w rodzaju następcy Dextera, kiedy ten na dobre opuści Miami. Najciekawsze jest to, że scenarzyści ucięli wszelkie domysły w momencie, gdy Hamilton stał się kolejnym poważnym problemem tytułowego bohatera.

W finałowym sezonie serialupostać Olivera Saxona była jedną z największych przeszkód na drodze Dextera do Argentyny, nie przypadła jednak do gustu fanom serialu. Krytykowano nie tyle charakter bohatera, co występ wcielającego się w tę rolę Darri’ego Ingolfssona. To typowe. Większość czarnych charakterów obecnych przez te wszystkie lata w Dexterze, pod względem aktorskim prezentowała się przeciętnie. Zestawienie charyzmatycznego protagonisty z postacią drugoplanową zazwyczaj wygląda właśnie w ten sposób.

Niedopracowany czarny charakter to zaledwie jeden z wielu zarzutów wobec finału Dextera. Śmierć Debry, a raczej jej okoliczności, wydają się być pomysłem wymyślonym „na szybko”. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych motywów ostatniego odcinka było przecież to, w jaki sposób Dexter potraktował siostrę, odłączając ją od respiratora, by następnie wrzucić ciało do oceanu. Scena, w której Dexter uprowadza ciało Debry, została uznana przez większość widzów za niedorzeczną, mimo że podobne motywy przewijały się przez wszystkie sezony Dextera. Przez większość czasu bohaterowi udawało się przecież pozostać w ukryciu, chociaż czasami odbywało się to na pograniczu absurdu.

W momencie, kiedy Dexter złamał Kodeks Harry’ego, jego ofiarami (w pewnym sensie) stali się nie tylko seryjni mordercy, ale również najbliższe mu osoby, jak porucznik Maria LaGuerta i Debra. Właśnie to jest uznawane przez fanów za najbardziej nierealne.

W związku z coraz większą krytyką serialu w przeciągu kilku ostatnich lat, sam finał był szczególnie narażony na kolejną falę nieprzychylnych komentarzy. Historia Dextera nie mogła skończyć się zwykłym happy endem. Szczęśliwy Dexter na plaży w Argentynie nie wydaje się dobrym pomysłem. Dexter za kratkami w finałowej scenie również nie zachwyciłby fanów serialu. Krytyka prawdopodobnie pojawiłaby się bez względu na to, czy zobaczylibyśmy happy end, zakończenie otwarte czy też przesadnie metafizyczne. Finał Dextera wydaje się być po prostu jednym z możliwych gorzkich finiszów tej opowieści. W pamięci najczęściej pozostają zakończenia, które są bolesne dla głównych bohaterów, a najszybciej zapominamy o happy endach. Słowa Romana Polańskiego doskonale trafiają w sedno sprawy: „W Chinatown nie było happy endu i prawdopodobnie, dlatego rozmawiamy teraz o tym filmie”.

Mimo że finał Dextera nie powalił na kolana, nie należy skreślać tej niesamowitej produkcji, ponieważ jest to wciąż jedno z największych osiągnięć w historii amerykańskiej telewizji. Burza związana z krytyką serialu i finału całej serii niedługo minie, a wtedy zacznie się ubolewanie nad tym, że historia Dextera Morgana została definitywnie zakończona.


blog comments powered by Disqus