Co Ty wiesz o swoim dziadku? - recenzja wydania DVD filmu

Autor: Krzysiek Płociński
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
13 sierpnia 2016

Elegancko wydane prostactwo

Robertowi de Niro nie można odmówić bajecznej wręcz kariery. Filmy z jego udziałem niejednokrotnie osiągały status arcydzieła, a nawet obrazu legendarnego. Niestety te czasy już minęły. Komedia Co ty wiesz o swoim dziadku? świetnie pokazuje, jak bardzo słynny aktor obniżył loty. Ale może jest w niej coś godnego uwagi? Czy lepiej omijać tę produkcję?

Film nie jest zbyt odkrywczy pod żadnym względem, a fabuła jest tego doskonałym przykładem. Emerytowany wojskowy (w tej roli Robert de Niro) po śmierci żony postanawia wyjechać na Florydę, by po raz pierwszy od lat się zabawić. Przy okazji w wyprawę wciąga też swojego wnuka (Zac Efron), który zamiast spełniać marzenia skupił się tylko i wyłącznie na robieniu kariery prawnika. Dziadek stwierdził, że to dobra okazja, by przypomnieć młodemu chłopakowi, co tak naprawdę liczy się w życiu.

Choć nie brzmi to źle, w praktyce wypada marnie. Coś, co mogło być ciekawą i humorystyczną opowieścią drogi spłycono do poziomu wyjątkowo głupawej komedyjki. Nawet próba wprowadzenie w pewnym momencie elementu romantycznego niespecjalnie pomaga. Zabieg ten - pomijając fakt, że sam w sobie jest oklepany - sprawia wrażenie wciśniętego do scenariusza na szybko i w ostatniej chwili. Jeśli ktoś chciałby doszukiwać się jakiś plusów w tej historii, to jest takim prostota. Nie ma najmniejszego nawet skomplikowania w prowadzeniu fabuły, co jest zaletą gdy szuka się “lekkiego” filmu do obejrzenia.

Żarty w filmie są prostackie i bez odrobiny dobrego smaku. W ciągu jednej kwestii wypowiedzianej przez głównego bohatera potrafi paść więcej niewybrednych dowcipów o podtekście seksualnym, niż w większości produkcji w ogóle wydanych w tym roku. Gloryfikowanie nadużywania alkoholu i innych - już nie do końca legalnych - używek jest kolejnym, niechlubnym filarem tej produkcji. Niewiele można znaleźć scen, w których ktoś nie byłby pijany bądź odurzony inną substancją. Jednego twórcom nie można odmówić, a mianowicie pełnej świadomości tego co kręcą. Nie próbowano wciskać jakiś specjalnie artystycznych ujęć, bo nie miałoby to sensu.

Gra aktorska również pozostawia wiele do życzenia, o ile grą można nazwać ciągłe przeklinanie i klepanie niemal z kartki żenująco słabych żartów. Robert de Niro rozczarowuje jak chyba jeszcze nigdy w karierze. Aktor nie wykorzystuje nawet połowy swojego potencjału, ale biorąc pod uwagę materiał, z jakim pracował, trudno się temu dziwić. Zac Efron także wypada kiepsko, choć i tak nie jest to rażące w takim stopniu, co w przypadku jego starszego kolegi z planu. Można to wytłumaczyć oczekiwaniami wobec obydwu panów. O ile de Niro można określić jako żywą legendę kina, o tyle Efron wciąż jest tylko idolem nastolatek, a nie stuprocentowym aktorem.

Film został wydany w wersji z krótką książeczką. Można w niej znaleźć trochę informacji o samej produkcji i jej powstawaniu. Poszczególne fragmenty tekstu są ładnie rozdzielone zdjęciami z produkcji. Całość jest opakowana w twardą okładkę, która powinna całkiem nieźle zabezpieczyć całą zawartość. Na samej płycie poza filmem zbyt wiele nie ma, co powinno przypaść do gustu amatorom prostoty. Menu główne dzieli się na pięć części i są to w zasadzie same najpotrzebniejsze rzeczy. Oprócz właściwego filmu dostajemy także wybór scen, ustawienia językowe, zwiastuny obrazu oraz kilka zapowiedzi. W ustawieniach języka są łącznie trzy opcje: język angielski, a także polski lektor i napisy. Może to niewiele, ale dla większości widzów na pewno to wystarczy.

Co ty wiesz o swoim dziadku? to kolejna komedia, która nie wnosi nic do gatunku. Zamiast bawić w najlepszym wypadku nudzi, a winę za to ponosi płytki i chamski humor. Wśród innych grzechów tej produkcji można znaleźć też m.in. przerysowaną fabułę oraz kiepską grę aktorską. Największym i być może jedynym plusem filmu jest jego wydanie. Ładne, proste i w pewnym sensie eleganckie. W sam raz dla osób lubiących najpierw dowiedzieć się czegoś o tym, co będą oglądać.



blog comments powered by Disqus