Taniec z wampirem

plakat filmu Taniec z wampirem

Dracula: stronice z pamiętnika dziewicy to jedna z najbardziej oryginalnych adaptacji tej klasycznej historii Brama Stokera. Obraz wyreżyserowany przez Guya Maddina to dzieło intrygujące, pełne ekspresji i pasji.

Tworzący w Kanadzie Guy Maddin słynny jest ze swych niekonwencjonalnych, najczęściej stylizowanych na kino nieme, obrazów. Tym razem, estetykę początków kina ubarwił baletową formułą i dyskretnym zastosowaniem, najzupełniej współczesnych, efektów specjalnych. Do współpracy zaprosił znakomity Royal Winnipeg Ballet, którego tancerze w niezwykły sposób odegrali powierzone im postacie. Oglądając, odtwarzającego rolę tytułowego księcia Draculi, Zhang Wei-Qianga ma się chwilami  wrażenie, że płynność jego ludzkich ruchów wynika właśnie z tej "nietoperzej" części osobowości. Reżyser funduje nam, na przemian przyśpieszane i zwalniane, skąpane we mgle i zmultiplikowane w lustrach, skomplikowane układy choreograficzne, nadające opowieści niesamowitą, wręcz teledyskową dynamikę. A wszystko to w rytm taktów Gustava Mahlera. Nie bez znaczenia jest tu czarnobiała forma obrazu, łamana kolorem jako wizualnym efektem wybranych elementów danej sceny, oraz, oczywiście, zastosowanie wspomnianej formuły kina niemego - bezgłośność aktorów idealnie współgra z tańcem, odrealniając go i wzbogacając o wymiar rytualny. W warstwie wizualnej estetyka wiktoriańska przeplata się z gotykiem; sceny z realizowane z zamku Draculi to hołd dla kina ekspresjonistycznego lat 20.

Konsekwencją wyboru takiej, a nie innej stylistyki, jest obraz z pewnością nieadresowany do masowego widza, ani nawet do przeciętnego miłośnika kina grozy - jak bywa to na ogół przy opowieściach tego gatunku. W przypadku filmu Dracula: stronnice z pamiętnika dziewicy mamy do czynienia z zabawą formą skierowaną do odbiorcy, który tę formę zrozumie i doceni. Historia Księcia Draculi jest mitem doskonale widzom znanym, lecz sposób patrzenia na nią przez Maddina, pozwala sprowadzić ten mit z powrotem do jego korzeni, uwalnia go od współczesnej hiperrealnej poetyki kina akcji i nadaje mu wymiar onirycznej opowieści grozy. Czy Draculi Maddina można się bać na jawie? Nie. Ale z pewnością może nam się przyśnić...


blog comments powered by Disqus