Recenzja wydania DVD filmu "Drive Hard"

Autor: Redil
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
24 grudnia 2014

Brian Trenchard-Smith, autor takich ″hitów″ jak Aztecki tyranozaur czy Arktyczny podmuch, w tym roku nakręcił kolejny obraz klasy B – Drive Hard, stanowiący wyraz taniości oraz aktorskiego upadku. Nakręcony w zaledwie miesiąc film z Johnem Cusackiem i Thomasem Janem od pierwszych minut męczy fatalną realizacją i ciężkim dowcipem. Obecnie dzieło Trencharda zostało wydane na DVD, ale jest to pozycja wyłącznie dla koneserów.

Amerykanin Simon Keller planuje skok na bank w Australii. Wykorzystuje Robertsa – byłego kierowcę rajdowego, obecnie pracującego jako instruktor jazdy. W czasie lekcji dokonuje napadu, tym samym instruktor staje się jego wspólnikiem. Od tej pory panowie pędzą przez Australię, a Roberts spełnia przy okazji swoje marzenie o wielkiej przygodzie i rajdzie.

Trenchard bawi się z konwencją, robiąc film ″na poważnie″, lecz gdzie tylko się da upychając czarny humor. Brakuje mu jednak umiejętności i wyczucia, jego bohaterowie rzucają sucharami na prawo i lewo, a kolejne – z zamierzenia zabawne – sytuacje rażą idiotyzmem i testują cierpliwość widza. Wytrzymanie do ostatniej minuty wymaga od odbiorcy ogromnego samozaparcia.

John Cusak i Thomas Jane to nazwiska mogące przyciągnąć uwagę potencjalnego widza, lecz z pewnością nie dostarczą aktorskich wrażeń na ekranie. Wcielający się w Robertsa Jane gra klasycznego, pozbawionego charyzmy nieudacznika, z którym mamy się identyfikować, z kolei Keller (Cusack) to ekscentryk dominujący nad swoim kompanem, a jednocześnie imponujący mu odwagą i zdecydowaniem. Tak to przynajmniej wygląda na papierze, bo Jane nie potrafi nadać swojemu bohaterowi żadnych cech, dzięki którym moglibyśmy mu kibicować, zaś Cusack szarżuje bez opamiętania, przerysowując swoją rolę do granic możliwości.

Reżyser wykorzystuje ograną konwencję, schematy oraz standardy, ale gubi się w zamiarach, bo nie potrafi ani odnieść się do nich z uczciwości (bez udawania, że jest to coś więcej niż tani akcyjniak), ani ich należycie sparodiować. W rezultacie Drive Hard stanowi drastycznie wymuszone kino, do bólu złe, na którym nie sposób się dobrze bawić.

Wydanie DVD filmu jest mało zachęcające. Dystrybutor nie wzbogacił pozycji o żadne dodatkowe materiały za wyjątkiem standardowych zwiastunów, które w dobie Internetu nie stanowią nic szczególnego. Nie znajdziemy tutaj bonusów związanych z realizacją produkcji, czy wywiadów z twórcami. Pozostaje zatem jedynie cieszyć się samym filmem, co samo w sobie jest praktycznie niemożliwe. Kiedyś takie obrazy wychodziłyby na VHS, a dzisiaj oglądałoby się je z nutą nostalgii. Niestety, obecnie zabawa z taką konwencją wymaga odrobinę talentu, by skutecznie połączyć pastisz i swojego rodzaju hołd wobec B-klasowców. Trenchard to jednak nie Rodriguez. Drive Hard jest przerysowany, wymuszony i nieśmieszny. 



blog comments powered by Disqus