O filmie "Sierociniec"

plakat filmu O filmie "Sierociniec"

Guillermo del Toro o filmie:

Przez wiele lat śledziłem pracę J. A. Bayona, reżysera filmów krótkometrażowych oraz niezliczonych wideoklipów delirycznej muzyki, którą uwielbiam. Jego talent wręcz domagał się wyreżyserowania filmu pełnometrażowego, więc realizacja Sierocińca była niczym więcej, jak tylko odpowiedzią na tę potrzebę. Po obejrzeniu filmu jestem przeświadczony, że warto było podjąć ten wysiłek. Podczas mojej długiej kariery w przemyśle filmowym otrzymałem naprawdę wiele scenariuszy; nie bez znaczenia jest tu moje ciągłe zainteresowanie dokonaniami nowych filmowców. Wielu reżyserów prosiło mnie o opinię i radę. Niestety bardzo rzadko zdarza się napotkać świetny skrypt. Scenariusz może świadczyć o talencie jego autora, ale niemal nigdy nie znaczy to jeszcze, że trzeba go od razu przekształcić w film. Tymczasem kiedy przeczytałem Sierociniec, natychmiast wiedziałem, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym.

Scenariusz Sergio G. Sáncheza był najlepszym, jaki udało mi się przeczytać od wielu lat. Już po paru stronach zdałem sobie sprawę, że nie jest to po prostu kolejna powtórka z rozrywki wykorzystująca repertuar ogranych już elementów gatunku: domy, w których straszy, duchy, równoległe rzeczywistości... Ten skrypt osiągnął prawdziwie rzadką głębię.

Sierociniec to coś więcej niż horror; jak na film tego rodzaju, niesie ze sobą również niezwykłą głębię emocjonalną. Poza tym, serwując naprawdę przerażający przegląd nadnaturalnych zjawisk, stanowi jedną z najlepiej wykreowanych, najpiękniejszych opowieści o bezdennym, dojmującym bólu wywołanym stratą, jakie widziałem. Bayona nie tylko stworzył historię tajemniczą i operującą suspensem, ale skonstruował też potężnie oddziałujący na odbiorcę melodramat, modelując z wielką uwagą i precyzją swe postaci, jak również więzy, które je łączą.

Bayona okazał pełne zaufanie do scenariusza Sáncheza, jednocześnie pokazując, że jest mistrzem języka audiowizualnego, obdarzonym unikalną osobowością. Co więcej, udało mu się zaczarować swoich aktorów, by stworzyli prawdziwie zapadające w pamięć kreacje, dotyczy to szczególnie Belén Ruedy, która promienieje żarem odwagi i intuicji. Ale może najbardziej istotne ze wszystkiego jest to, że Bayona czerpał zadowolenie ze swej pracy, podobnie jak ja.

O scenariuszu:

Choć pierwsza wersja skryptu Sáncheza została napisana w 2000 roku, dopiero cztery lata później znalazł się J. A. Bayona, który zgodził się Sierociniec reżyserować. Niemal natychmiast projekt został wybrany przez Sundance Institute's Script Lab.

Sierociniec ma wiele wspólnego z rzadko dziś widywanym typem kina fantasy. Mówi o przerażeniu, jakie rodzi się z elementów codzienności, elementów, które stają się stopniowo coraz bardziej skażone, aż w końcu otwierają wrota szaleństwa. Pokazany tu horror nie przychodzi z zewnątrz, nie zrodził się w zwichrowanym, skrzywionym umyśle psychopaty, ani też nie jest wynikiem zapuszczania się przez główne postacie w jakieś niedozwolone rejony. To horror, który rodzi się w idyllicznym otoczeniu, w sercu idealnej rodziny i nieoczekiwanie rozrasta się, grożąc, że zniszczy ją kompletnie.

Według Bayony: "Zasadniczo Sierociniec dotyczy lęku przed rozłąką. Wszystkie postacie w filmie żyją obarczone traumą separacji, która naznaczyła ich przeszłość albo też pod groźbą separacji mającej dopiero nastąpić. Lęk ten manifestuje się jako coś żywego i obecnego w ich otoczeniu, przemieniając ich sny o idyllicznym szczęśliwym domu w najbardziej niszczycielski koszmar."

O produkcji:

Zgodne z wyobrażeniami Bayony przeniesienie Sierocińca na ekran pociągnęło za sobą podwojenie pierwotnego budżetu oraz czasu trwania zdjęć. Potem na scenie pojawił się Guillermo del Toro. "Spotkałem Guillermo 14 lat temu, kiedy przyjechał pokazać film Cronos na Festiwalu Filmów Fantasy w Sitges. Kiedy tylko dowiedział się o naszym projekcie, zaoferował, że będzie współproducentem filmu. Po tym wszystko stało się o wiele prostsze", opowiada Bayona. Wsparcie ze strony It's Alive! New Talent Lab, spółki producenckiej Rodar & Rodar dało reżyserowi swobodę pozwalającą pracować z jego stałym zespołem, z którym wcześniej robił reklamówki i wideoklipy.

Zdjęcia rozpoczęły się 15 maja 2006 roku w Llanes, w regionie Asturii. Ekipa wybrała tę lokalizację ze względu na ogromną różnorodność naturalnych planów: tajemniczych grot, wyniosłych klifów, rozległych przestrzeni dziewiczych plaż, lasów, gór, urzekło ich nawet centrum wioski, w której musieli symulować wielką burzę śnieżną w środku sierpnia. W Llanes ekipa produkcyjna znalazła też najważniejszą lokalizację: Partarri'u Mansion, dom, który posłużył w filmie za stary sierociniec.

"Nie szukałem ogromnego budynku, pełnego niekończących się korytarzy, takiego jak w Lśnieniu", stwierdza Bayona. "Chciałem czegoś mniejszego, nie przytłaczającego swym ogromem, ale jednocześnie wystarczająco obszernego, by uczynić tę historię wiarygodną. Partarri'u Mansion posiadało wszystkie te cechy. Był to wielki dom kolonialny, pochodzący z końca XIX wieku, stwarzający naprawdę tajemniczą atmosferę. Jego wymiary wprowadzają w błąd na pierwszy rzut oka: fakt, że każda z jego fasad jest inna, robi wrażenie, że dom nieustannie się zmienia."

Jednakże plany reżysera, pełne skomplikowanych ruchów kamery, wymagałyby całkowitego przebudowania wnętrza domu. Bayona opowiada: "Moje wyobrażenia o tym filmie były zakotwiczone w obrazach ze starych horrorów, takich jak W kleszczach lęku Jacka Claytona, czy Nawiedzonym domu Roberta Wise'a, tak więc musiało to być zrobione w klasyczny sposób: w studiu. Nasze podejście do realizacji było bardzo ambitne. Wszystko musiało być dopracowane co do najdrobniejszego szczegółu i z wielką precyzją, a to można uzyskać tylko w studio."

Aby osiągnąć tę precyzję, cały przebieg zdjęć do filmu był wcześniej zwizualizowany. Tysiące szkiców, scenorysów i konceptualnych scenografii zostało stworzonych, zanim jeszcze zaczęły się zdjęcia. Cały plan został odtworzony w trójwymiarowym programie graficznym, w którym kierownik zdjęć ustalał pozycję kamery, zanim ekipa wyszła na plan. Po czterech tygodniach w Llanes, zespół przeniósł się do Barcelony, gdzie dziesięciotygodniowe kręcenie zdjęć dobiegło końca.


blog comments powered by Disqus