"Escape Room" - recenzja filmu

Prawdziwy escape room to wytrzymać na tym filmie!

 

Escape Room głośno reklamowany jako produkcja zainspirowana mocną sagą Piła rozczarowuje na każdym kroku. Od Jigsawa naprawdę dzielą ją milowe kroki. W żadnym wypadku nie przypomina to kultowej już w świecie horroru serii. Jedynie sam zamysł zamknięcia bohaterów w jednym pomieszczeniu i poddaniu ich „torturom” oraz zadaniu im wcale nieskomplikowanych zagadek, które mają ich uratować może dać nam odczucie, że inspirowano się Piłą. Jednakże w żaden sposób nie jest to wyszukane ani szokujące.

 

Reżyser Will Wernick to postać tajemnicza i dopiero wchodzącą na rynek filmowy, lecz nie w dobrym stylu. Sam pomysł Escape Roomu wydawał się być idealny. Realizacyjnie naprawdę można było zrobić z tego kolejne świetne, ciekawe kino grozy, ale ewidentnie coś mocno zawiodło. Już sam początek filmu jest nudny, ciągnie się niemiłosiernie i na pewno nikt się na nim nie przestraszy. Im dalej tym gorzej. Pojawiają się nasi bohaterowie, którzy są grani tak, jakby aktorzy zostali wzięci z ulicy i po raz pierwszy stanęli przed kamerą. Postaci jest sześć, każda jest inaczej napisana, różnią się bardzo charakterami, ale przedstawiają to wyjątkowo słabo. Nie jesteśmy wstanie wczuć się w nie ani w ich sytuację. Wcale im nie współczujemy położenia, w którym się znaleźli i tego, z czym muszą się zmierzyć. Wręcz chciałoby się ich samemu torturować w ramach zemsty za tę tragiczną grę aktorską. W jednej z kluczowych scen główny bohater zaczął zachowywać się tak absurdalnie i wypowiedział tak niepasującą do całej sytuacji kwestię, że cała sala wybuchła śmiechem.

 

 

Horror z założenia ma widzów przestraszyć bądź sprawić, że to, co jest ukazywane napawa odrazą. W Escape Roomie naprawdę trudno doszukać się zamysłu twórców. Film ani nie jest straszny, ani odrażający czy też odstręczający. Samego gatunku jest tu niewiele. Sceny, które powinny sprawić, że widz z niesmakiem odwraca wzrok są bardziej zabawne bądź po prostu nijakie. Zabrakło klimatu, nutki grozy, poczucia osamotnienia, zamknięcia i wielki o życie. W czyjejś głowie zrodził się fajny pomysł na obraz grozy, niemniej jednak realizacyjnie wyszło fatalne.

 

Patrząc ogólnie na tę produkcję, trudno jednoznacznie powiedzieć co zawiodło najbardziej. Czy niedoświadczony reżyser, słaba gra aktorska, czy amatorski scenariusz? Wydaje się, że wszystkie te czynniki wpłynęły na całokształt tego niezbyt udanego filmu. Nie ma w nim praktycznie żadnej narracji, ujęcia są bardzo przeciętne, a historia to taka wydmuszka nowobogackich dzieci. Zaskakujące jest to, że taki film trafił do kin, ponieważ w żaden sposób nie zapewni on producentom odpowiednich zysków.

 

Niestety Escape Room okazał się tylko i wyłącznie stratą czasu, a prawdziwym wyzwaniem było na nim wytrzymać do końca.

Korekta: Damian Lesicki

 

 


blog comments powered by Disqus