"Ciemniejsza strona Greya" - recenzja

Ciemniejsza strona recenzji filmu "Ciemniejsza strona Greya"

Ciemniejsza strona Greya recenzjaCzerwony pokój zostaje zamknięty, czarna przeszłość odepchnięta, szpicruty, baty, kajdanki, liny, klamerki i inne przedmioty rzucone w kąt niczym znudzona zabawka małego chłopca zafascynowanego inną zabawką... Jak wygląda zatem Ciemniejsza strona Greya?

Przypomnijmy sobie, jak kończy się ekranizacja pierwszej części zatytułowanej Pięćdziesiąt twarzy Greya. Młody, przystojny miliarder Christian Grey (Jamie Dornan) poznaje Anastasię Steele (Dakota Johnson), studentkę literatury angielskiej, która przyjechała zrobić z nim wywiad w zastępstwie za swoją przyjaciółkę Kate. Nieprzygotowana do konwersacji, nieznająca człowieka, z którym ma prowadzić wywiad Ana była bardzo nieudolna, ale oczarowała miliardera, który ma problemy ze swoją „mroczną osobowością” i zamiast potrzeby zwykłych związków z kobietą odczuwa pragnienie dominacji oraz lubuje się w tematyce BDSM jako pan, a każdą kobietę traktuje jako swoją uległą. Oczywiście wobec studentki również chciał stosować takie metody, a młoda kobieta, oczarowana jego pieniędzmi i urokiem osobistym, próbuje poznać go bliżej i wejść w jego świat. Niestety pierwsza część kończy się rozstaniem tych dwojga w wyniku poróżnienia się. Drzwi windy zamykają się, a kochankowie wypowiadają swoje imiona ostatni raz.

Ostatni raz w tamtej części filmu, ponieważ druga część ekranizacji słynnej trylogii autorki E.L. James zaczyna się od prezentu dla głównej bohaterki w postaci pięknych białych róż. W ramach protestu, by pokazać jak bardzo jest zła, próbuje wyrzucić kwiaty do kosza, no ale w sumie wyglądają ładnie, więc lepiej by stały na stole. W Ciemniejszej stronie Greya możemy zobaczyć jeszcze bardziej sztywne dialogi bohaterów, ciągnącą się konwersację na siłę oraz brak płynności w akcji. Wiele rzeczy, które aż wołają o pomstę do nieba… ale może zacznijmy od początku.

 Ciemniejsza strona Greya recenzja filmu

Christian twierdzi, że zmienia swoje upodobania dla niej, bo ją kocha i chce być z nią oraz prosi o rozmowę przy kolacji. Ana nie zgadza się przez pierwsze dwie minuty spotkania, by pokazać jak bardzo jest silna i niezależna, po czym zgadza się na spotkanie i rozmowę przy kolacji, ponieważ... jest głodna. Kolejna scena, gdy Anastasia rysuje szminką po ciele Christiana „mapę” gdzie może dotykać swojego kochanka, po czym kilka dni później (w filmie) jest pokazana scena pod prysznicem, a pan Grey dalej chodzi z wymalowaną klatką piersiową. On się nie mył przez kilka dni? Czy może ona cały czas malowała mu tę „mapę” i brudziła jego śnieżnobiałe koszule?

W sumie jak na kogoś kto cały czas podkreśla, jak bardzo jest bogaty i zarabia 24 tysiące dolarów w 15 minut, to jedna koszula do wyrzucenia nie robi żadnej różnicy.

Jako iż jest to druga odsłona trylogii napisanej przez E.L. James, a jej tytuł brzmi Ciemniejsza strona Greya, to ciemniejsza osobowość głównego bohatera powinna ujawniać się jeszcze bardziej, a sceny przepełnione erotyką powinny aż wylewać się w tym filmie. Nic z tych rzeczy, nie w tym filmie. Sceny erotyczne, choć bardziej odważne niż w pierwszej części, dalej pozostawiają wiele do życzenia. Zamiast ciemniejszej strony Christiana widzimy na ekranie przemianę w grzecznego chłopca, który zrobi wszystko z miłości, a cała historia przeradza się w nudny romans, wzbogacony o dwie śmiesznie niebezpieczne sytuacje: jedną z byłą uległą, a drugą z dotykaniem Anastasi przez jej szefa, ale oczywiście pan Grey jest w stanie wszystko załatwić jednym telefonem i problemy znikają, a w życie młodych kochanków wraca sielanka i codzienne wydawanie fortuny na prawo i lewo.

 Ciemniejsza strona Greya film recenzja

Słowem podsumowania, jeżeli doszukujecie się mocnych wrażeń, obfitości w mocne sceny erotyczne, to odpuście sobie, zaoszczędźcie pieniądze z biletów i obejrzyjcie zwykłe soft porno, a gwarantuję, że będzie bardziej efektowne niż Ciemniejsza strona Greya. No chyba że lubicie marnować prawie dwie godziny życia na coś, co zostanie wam w pamięci na nie więcej niż tydzień po seansie.

Korekta: Marta Kononienko

 

Ciemneijsza strona Greya recenzja


blog comments powered by Disqus