Deja Vu

plakat filmu Deja Vu

Zaskoczyć, wgnieść w fotel, spowodować, że po seansie jeszcze długo będziemy w stanie kompletnego oszołomienia. I to wszystko z powodu rozwiązania zagadki! Ile już zostało wyprodukowanych tego typu filmów? Dziesiątki? Setki? Tysiące? A mimo to wciąż wielu reżyserów stara się nakręcić własną wariację na ten sam temat - zbrodnia (morderstwo, kradzież), zagadka (często, zamiast kto?, pojawia się pytanie jak?) i jej rozwiązanie (szokujące, przewrotne etc. etc.). Swoją własną impresję postanowił stworzyć także twórca Wojny Harta Gregory Hoblit.

Punktem wyjścia dla Słabego punktu jest morderstwo niewiernej żony przez męża. Mężczyzna zostaje złapany na gorącym uczynku, z bronią w ręką i ofiarą u stóp. Sytuacja jednak tylko na pozór jest jednoznaczna...

W przeciwieństwie do Alfreda Hitchcocka, który potrafił robić filmy trzymające w napięciu i potrafiące rozsadzać ramy gatunku, Hoblitowi sztuka ta nie do końca się udała. Zza dość pomysłowej intrygi przebijają bowiem niedociągnięcia scenariusza - słabo rozwinięte wątki poboczne, które tylko i wyłącznie spowalniają tempo filmu oraz nieustanne poczucie deja vu - co rusz pojawiające się wrażenie, iż oglądamy kolejną część przygód Hannibala Lectera.

Znów na ekranie króluje zabójca, który wdaje się w piekielną i dwuznaczną grę z pozytywnym bohaterem - młodym i ambitnym prokuratorem (Ryan Gossling), który zmuszony zostaje do wyboru między karierą a sprawiedliwością. Znów morderca jest piekielnie sprytny i charyzmatyczny. Znów możemy podziwiać jego intelekt i przebiegłość. Znów, znów, znów. Za dużo w Słabym punkcie elementów powtórzonych, wytartych schematów, które są przykryte płachtą intrygi. Niestety, za cienką, by można było przymknąć oko na niedociągnięcia.

Do najmocniejszych elementów Słabego punktu należy natomiast solidna gra aktorska. Występujący u boku, jak zwykle znakomitego Hopkinsa, Gossling poraz kolejny udowadnia, że potrafi zagrać coś więcej, niż tylko młodego Herkulesa w telewizyjnym serialu. Na uwagę zasługują także David Strathairn grający przełożonego Gosslinga i Rosamunda Pike, jako bezwględna prawniczka, dla której kariera jest najwyższym dobrem.

Przebiegły zabójca w jednej z rozmów ze swoim przeciwnikiem mówi: „Każdy ma jakiś słaby punkt”. Najnowszy film Hoblita ma ich całkiem sporo, co nie zmienia faktu, że potrafi on zagwarantować rozrywkę na przyzwoitym poziomie.


blog comments powered by Disqus