Alfred Hitchcock - i wszytko jasne...

Autor: aDiego
plakat filmu Alfred Hitchcock - i wszytko jasne...

Alfred Hitchcock - wymawiając to imię i nazwisko chciałoby się powiedzieć "I wszystko jasne...". Mógłbym spokojnie opisać tylko fabułę filmu i nic już nie dodawać. Nawet nie powinienem zachęcać do oglądania, bo przecież wiadomo, że filmów z pod ręki mistrza nie trzeba specjalnie polecać. Skoro, jednak przyszło mi recenzować filmy tego genialnego reżysera, to wypadałoby "coś" napisać...
Akcja filmu ma miejsce w Londynie, mieście nękanym od dłuższego czasu przez psychopatycznego mordercę - dusiciela. Zbrodniarz zabija swoje ofiary przy pomocy krawatu. Policja jest bezradna, ale tylko do pewnego momentu. Otóż poznajemy bohatera tej opowieści - Richarda Blaney'a (w jego rolę wcielił się znakomity John Finch). Jest to człowiek rozwiedziony, po 10 latach małżeństwa, z problemami finansowymi. Ma trudną osobowość, często denerwuje się i potrafi wpadać w szał...
Pechowy dzień zaczyna się od nieporozumienia z szefem baru, w którym pracuje. Richard zostaje posądzony o kradzież alkoholu i w rezultacie wyrzucony z pracy. Nie ma się gdzie podziać. Odwiedza swojego najlepszego przyjaciela - Roberta Ruska (zagrał go, ze swoim fantastycznym głosem;), Barry Foster). Mimo najszczerszych chęci kolegi, Richard odrzuca pomoc i dość szybko opuszcza jego stragan z owocami. Podłamany swoją sytuacją przychodzi wyżalić się swojej byłej małżonce, Brendzie.Odwiedza ją w pracy, tam też przeprowadza z nią burzliwą rozmowę. Richard mało nie doprowadza do kłótni. Na drugi dzień okazuje się, że Brenda nie żyje - została uduszona krawatem. Policja podejrzewa Richarda o zbrodnię. Obciążają go głównie zeznania sekretarki, która pracowała w firmie żony.
Pechowiec jest nie winny, nie wie co ma robić. Zbyt dużo jest (tylko pozornych) dowodów, które go obciążają. Brak solidnego alibi zmusza go do ukrywania się.

Szał został nakręcony w 1972 roku i mimo swojego wieku broni się znakomicie. W prawdzie nie przestraszymy się tak, jak widzowie w epoce lat '70, to jednak wciągająca fabuła nam to zrekompensuje. Ta jest niebanalna, ciekawa i zmuszająca do myślenia. Mimo, że widz zna sprawcę wszystkich zbrodni praktycznie od samego początku, to ta sprawia, że on sam zaczyna szukać sposobu na uniewinnienie głównego bohatera. Z ogromnym zaciekawieniem śledziłem losy Richarda i poczynania prawdziwego zabójcy.
Film ogląda się bardzo lekko, a duża dawka specyficznego humoru umila projekcję.
Na szczególną uwagę zasługuje para aktorska, obsadzona w humorystycznych rolach. Chodzi oczywiście o inspektora Oxforda i jego żonę, która ma bzika na punkcie gotowania wyszukanych (i niekoniecznie dobrych;) potraw.
W ogóle gra aktorska jest znakomita, bardzo mi się podoba kreacja Barry'ego Fostera. Rola Ruska jest przykładem typowego cwaniaczka z grubym portfelem, udającego dobrego kumpla...
Oczywiście nie muszę dodawać, że najpierw następuje trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. Jak, to zresztą u Hitchcocka...

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus