Recenzja wydania DVD 4 sezonu "Fringe. Na granicy światów"

Autor: Coen
Korekta: Hagath
5 lipca 2014

Do Polski trafił wreszcie czwarty sezon Fringe na DVD. Jednego z najciekawszych i najlepszych seriali science fiction ostatnich lat. Można by nawet rzec, że duchowego spadkobiercy z Archiwum X, ale idącego o krok dalej. Niestety, czwarty sezon powoli zwiastował już brak zainteresowania stacji FOX dalszą realizacją projektu i musiał otwierać drogę na jedynie 13 odcinków zamykających historię w ostatnim, czyli piątym, sezonie.

Czwarty sezon jest wyjątkowo specyficzny: cała linia czasowa zostaje zresetowana wydarzeniem z ostatniego odcinka trzeciej serii. Dla nowych widzów pojawia się możliwość bezbolesnego wejścia w uniwersum Fringe, natomiast wszyscy zaznajomieni z przygodami Olivii i Petera znajdą tutaj mnóstwo smaczków i odniesień do poprzednich sezonów. Wystarczy tylko wspomnieć, że nowa linia czasowa przywraca nam szanownego Mr. Jonesa, a to dopiero początek niespodzianek. Wspomniałem o nowych widzach, jednak zdecydowanie nie polecam rozpoczynania od czwartego sezonu - zbyt dużo smaczków czy dodatkowych informacji zwyczajnie umyka. Uniwersum Fringe jest na tyle rozwinięte, że nawet pominięcie jednego odcinka może wpłynąć na odbiór kolejnych.

Cóż znajdziemy na DVD? Przede wszystkim 6 płyt z serialem oraz dodatkami. Oznacza to 22 odcinki ciekawej historii oraz następujące bonusy: wpadki z planu, Świat bez Petera, krótki film o Obserwatorach, krótkometrażowy dokument o powstawaniu komiksu w świecie Fringe oraz interaktywny fragment tegoż. Całość z dźwiękiem oryginalnym 5.1 i polskimi napisami - lektora nie uświadczymy. Tutaj pojawia się problem, a w zasadzie nawet i kilka. Po pierwsze polska wersja nie zawsze jest trafiona, po drugie pojawiają się błędy w tłumaczeniu, a wreszcie po trzecie - żaden z dodatków nie posiadał polskich napisów, a przynajmniej nie udało mi się ich zmusić do działania. Programy odtwarzające co prawda pokazywały polską ścieżkę w menu, ale po jej wybraniu nie dane mi było zobaczyć języka Kochanowskiego. Na plus należy natomiast zaliczyć, że, przynajmniej poza wpadkami z planu, żaden z dodatków DVD nie jest dostępny na YouTube. Stanowi to pewną gratkę dla kolekcjonerów i miłośników serialu.

Powiedzmy sobie wprost: wydanie nie zaskakuje niczym szczególnym. Ot, standardowy produkt. Trochę to przykre, bo sam serial i mitologia Fringe pozwalały liczyć na dużo więcej. Chociażby komentarz twórców do poszczególnych odcinków. Z drugiej strony ciężko oczekiwać od dystrybutora, żeby samodzielnie przygotował coś takiego: przy czwartym sezonie nie powróciła przecież seria Noble Intentions (przypomnę, że były to krótkie wstawki w wykonaniu Johna Noble, w których to uzasadniał poczynania Walternate), która towarzyszyła fanom na YouTube podczas trzeciej serii. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pożegnanie z Fringe, czyli piąty sezon na DVD, będzie posiadać lepszą otoczkę. Sama kartka z rysunkiem białego tulipana byłaby miłym uśmiechem w stronę fanów. Na chwilę obecną pozostaje mi jedynie polecić czwarty sezon na DVD i nadrobienie wszystkich pozostałych, bo nadal wśród seriali ze świecą można szukać następcy ewenementu, jakim był Fringe.



blog comments powered by Disqus