Ogień i lód – recenzja wydania DVD 4. sezonu serialu "Gra o Tron"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
13 maja 2015

Serial na podstawie sagi George'a R. R. Martina to największy hit w historii HBO, który nie tylko zyskał sobie rzeszę wiernych fanów, ale spotkał się również z ciepłym przyjęciem krytyków. Odzwierciedleniem tego stanu rzeczy jest niewątpliwie zwiększający się z każdym kolejnym sezonem budżet oraz idący za tym coraz większy rozmach produkcji. Niestety, sukces bywa mieczem obosiecznym. W tym przypadku utwierdził on polskiego dystrybutora, że serial sprzeda się sam, niezależnie od jakości rodzimej edycji DVD.

Czwarty sezon najłatwiej podsumować można tyleż wyświechtanym, co trafnym określeniem "epicki". Twórcy konsekwentnie rozwijają wątki zapoczątkowane we wcześniejszych odcinkach, rozbudowują świat oraz wprowadzają kolejnych bohaterów. Akcja, podobnie jak w trzech pierwszych sezonach, toczy się wielotorowo, ukazując nam na przemian losy różnych postaci.

Najwięcej zwrotów akcji czeka widzów podczas śledzenia wątków związanych z Królewską Przystanią. Przygotowania do ślubu Joffreya oraz związane z nim intrygi, powrót Jaimego oraz pogarszająca się sytuacja Tyriona to tylko niektóre z aspektów poruszanych przez scenarzystów i reżyserów przy okazji odwiedzania stolicy Westeros. Oprócz tego twórcy nie omieszkali wprowadzić do tytułowej gry nowych zawodników  - rodu Martellów, których rola jest kluczowa dla niektórych wydarzeń w tym sezonie.

Równie wiele dzieje się na Północy, gdzie Nocna Straż szykuje się do starcia z armią Dzikich. Podczas śledzenia perypetii Jona Snowa i jego towarzyszy, widz doświadcza więcej akcji niż intryg, jednak i tu znajdzie się miejsce dla przebiegłości i podstępnych rozgrywek między postaciami. Najważniejszym wydarzeniem tego wątku (i chyba całego sezonu czwartego) pozostaje jednak niesamowicie rozbudowana i widowiskowa bitwa o Mur, która realizacyjnym rozmachem spokojnie może konkurować z bitwami z Władcy Pierścieni, jednocześnie zostawiając w tyle Bitwę Pięciu Armii z ostatniej części Hobbita.

Najwolniej rozwijanym, jednak nie mniej od innych interesującym elementem serii pozostają przygody Daenerys Targaryen. Fani Matki Smoków nie muszą się jednak martwić, ponieważ również na pustkowiach Essos ma miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Srebrnowłosa królowa powoli zdobywa coraz większą władzę i stopniowo umacnia swoją pozycję, jednocześnie ucząc się sprawowania rządów oraz ponoszenia konsekwencji swoich królewskich decyzji. Usatysfakcjonowani będą również ci z widzów, którzy od wielu lat czekali, by ujrzeć pełnowymiarowe smoki. Choć ziejącym ogniem jaszczurom wciąż nie poświęca się zbyt wiele czasu ekranowego, to w końcu mamy okazję podziwiać je w pełnej krasie.

Nie można czwartemu sezonowi Gry o Tron odmówić wizualnego przepychu. W pierwszych odcinkach serialu często mieliśmy do czynienia z ciasnymi kadrami i rzadkimi ujęciami konstytuującymi miejsce akcji. Na przestrzeni ponad trzydziestu epizodów wiele się jednak zmieniło. Coraz większa liczba lokacji ukazywana jest panoramicznie, co pozwala na jeszcze głębsze wsiąknięcie w świat przedstawiony. Ponadto, dzięki mistrzowskiemu wręcz połączeniu praktycznych i cyfrowych efektów specjalnych mamy możliwość podziwiania niesamowitych scen batalistycznych oraz kolejnych fantastycznych stworzeń. Ogromne wrażenie robi również wielkość planów zdjęciowych pokroju Czarnego Zamku czy Muru, a także liczba statystów oraz ich koordynacja. Szczególnie godne podziwu jest to w przypadku świetnie zaplanowanych przez choreografów scen walki.

Nieco przytłaczająca stała się ilość pojawiających się na ekranie, a jednocześnie istotnych dla fabuły, postaci. Wielu bohaterów znika na kilka-kilkanaście odcinków, by później pojawić się znienacka, co przeciętnego widza może wprawić w konsternację. Z jednej strony powoduje to, że fabuła Gry o Tron jest dużo ciekawsza i mniej przewidywalna, z drugiej – przysparza trudności w jej śledzeniu bez ciągłego zatrzymywania odcinka i szukania w Internecie odpowiedzi na pytanie:  "kto to, do cholery, jest?!".

Mimo, że o serialu można wypowiadać się niemal wyłącznie w superlatywach, tego samego nie da się niestety powiedzieć o wydaniu DVD. W przypadku tak znanej, cenionej i popularnej produkcji jak Gra o Tron, przeciętna edycja DVD to zdecydowanie za mało. Tym razem zaś pod wieloma względami nawet do przeciętności daleko.

Standardowej wielkości pudełko wyposażone dodatkowo w tekturową obwolutę kryje w sobie pięć płyt DVD. Na każdej z nich znajdują się dwa odcinki serialu wraz z komentarzami twórców oraz dodatki specjalne. Trudno powiedzieć, dlaczego dystrybutor uparł się na taki podział, zamiast umieścić wszystkie epizody na czterech płytach, osobny dysk przeznaczając na materiały dodatkowe. Na opakowaniu brak jest informacji o zawartości poszczególnych płyt, wobec czego osoby chcące zaznajomić się wyłącznie z bonusami, zmuszone są do przeszukiwania wszystkich DVD. Mimo urody ekranu tytułowego, czynność ta bywa irytująca.

Po odnalezieniu odpowiedniego dysku, oczom widza ukazuje się menu w języku angielskim, co słusznie może być odebrane za zły omen. Serial został standardowo wyposażony w polskie napisy oraz lektora. Niestety, jak to często bywa, nie przygotowano tłumaczenia dla dodatków specjalnych. Widzom, którzy chcą się z nimi zapoznać, pozostaje rozumienie ze słuchu oraz anglojęzyczne napisy dla niedosłyszących. Szkoda, ponieważ wśród bonusowych materiałów kryje się wiele perełek.

Oprócz robiącego ogromne wrażenie filmu dokumentalnego na temat kręcenia scen bitwy o Mur, możemy zobaczyć dwie sceny usunięte, zapoznać się z kulturami świata Gry o Tron oraz dowiedzieć się co nieco o roli bękartów w uniwersum serialu. Miłym akcentem są również gagi z planu, chociaż ich znikoma ilość pozostawia pewien niedosyt. Świetnym wprowadzeniem do czwartego sezonu jest dynamicznie zmontowany filmik przypominający najważniejsze wydarzenia i zwroty akcji poprzednich dziesięciu odcinków. Z kolei idealnym podsumowaniem po seansie czterdziestego epizodu jest panel dyskusyjny z udziałem scenarzysty oraz odtwórców postaci, które zginęły w tym sezonie. Niestety, wszystkie te ciekawostki dostępne są jedynie dla osób władających językiem Szekspira przynajmniej w stopniu średnim.

Jeszcze gorzej sprawa ma się z komentarzami do poszczególnych epizodów. Prawie wszystkie odcinki zostały wyposażone w dodatkową ścieżkę dźwiękową nagraną przez scenarzystów, reżyserów i aktorów. Do niektórych odcinków zrealizowano aż po dwie wersje komentarzy. Niestety, firma Galapagos również w tym przypadku poskąpiła na tłumaczenie. Co więcej, nawet oryginalny dystrybutor zawiódł i nie dopilnował, by wyposażyć serial w transkrypcję uwag twórców dla osób niedosłyszących.

Czwarty sezon Gry o Tron to dla fanów dobrego fantasy pozycja obowiązkowa. Finałowa bitwa, obecność trzech smoków oraz wątki miłosne pozbawione taniej ckliwości sprawiają, że produkcja HBO bez wysiłku pokonuje najnowszy film Petera Jacksona. Niestety, miłośnicy materiałów bonusowych nie władający biegle angielskim po raz kolejny rozczarują się jakością wydania przygotowanego przez Galapagos Films. Polski dystrybutor najwidoczniej sparafrazował motto serialu i uznał, że "wszyscy muszą kupić". Fenomenalny serial słusznie rozpala w widzach prawdziwy ogień, jednak lenistwo wydawcy budzi niesmak i powinno spotkać się z chłodną reakcją odbiorców. Chociaż sezon ten zdecydowanie wart jest obejrzenia, należy dwa razy zastanowić się przed zakupem rodzimego wydania DVD. Może Galapagos zacznie się bardziej starać dopiero, gdy serca i portfele fanów skuje lód.



blog comments powered by Disqus