„Ghost in the Shell” – relacja z pokazu fragmentów filmu

Autor: osti

Ghost in the Shell to bez dwóch zdań jedna z najgłośniejszych tegorocznych premier. Wzbudza przy tym wiele kontrowersji, gdyż nie każdemu fanowi oryginału uśmiecha się fakt „amerykanizowania” kultowej produkcji. Aby przekonać sceptyków, dystrybutorzy wraz z Cinema City zorganizowali specjalne pokazy wybranych fragmentów filmu na ekranach IMAX.

Bardzo miło było mi trafić do grona 1500 szczęśliwców, którym pozwolono uczestniczyć w tym wydarzeniu. Trafiłem na pokaz w Cinema City Poznań Plaza, uświetniony swoją obecnością przez dwóch youtuberów: CTSG oraz Sheo. Pokazowi towarzyszyła krótka dyskusja, w czasie której goście mogli podzielić się swoimi obawami i oczekiwaniami wobec nowej adaptacji Ghosta.

Nie darzę japońskiego oryginału jakimś szczególnym sentymentem, a po zapoznaniu się ze wszystkimi zwiastunami i udostępnionymi fragmentami nowego filmu, nie miałem wobec odświeżonej wersji wielkich nadziei. Spodziewałem się raczej typowej „sieczki”, która arcyciekawy temat tego, co definiuje nas jako ludzi, sprowadzi do Scarlett mordującej z zimną krwią każdego, kto stanie jej na drodze. IMAX’owy pokaz nie rozwiał do końca moich wątpliwości, ale pokazał też, że filmowy Ghost in the Shell to będzie coś więcej niż kolejne wypełnione wybuchami i akcją sci-fi.

Kilkuminutowa sekwencja „tworzenia” tytułowej bohaterki dość wiernie oddaje analogiczną scenę sprzed ponad 20 lat, opatrzona jest przy tym wywołującą ciarki na plecach muzyką Clinta Mansella. Genialne efekty specjalne poparte ścieżką dźwiękową twórcy soundtracków m.in. do Requiem dla snu, Źródła, Mass Effect 3 czy Moon? Po prostu audiowizualna uczta! Szczególnie w doskonałych warunkach oferowanych przez IMAX.

Sceny akcji przygotowane zostały z wielkim pietyzmem, a Szanghaj „udający” Tokio przyszłości robi piorunujące wrażenie. W ciągu 12 minut pokazu niewiele udało się dowiedzieć o fabule – zasugerowano jedynie, że Major starać się będzie odpowiedzieć na pytanie, czy ludzki mózg w ciele maszyny jest jeszcze człowiekiem, czy tylko zwykłym robotem. Tematyka bardzo ciekawa, w filmach zwykle marginalizowana, więc i w tej kwestii jest na co czekać.

12 minut wystarczyło Ghost in the Shell, żeby z umiarkowanego sceptyka zamienić mnie w odliczającego godziny do premiery fana. Ten film naprawdę może się udać!


blog comments powered by Disqus