Recenzja wydania Blu-Ray filmu "Legendy ringu"

Autor: Mateusz Michałek
Korekta: Pityez
17 września 2014

Legendy ringu Petera Segala to jedna z tych produkcji, po których obejrzeniu zastanawiamy, się po co i dla kogo zostały nakręcone. W założeniu twórcy dążyli chyba do stworzenia komediodramatu bokserskiego utrzymanego w stylistyce ostatniego Rocky’ego. Niestety, ekranowa synteza Rocky’ego ze Wściekłym bykiem zawodzi niemal w każdym aspekcie filmowego rzemiosła. No, może poza dodatkami znajdującymi się w wydaniu Blu-Ray.

Sylvester Stallone i Robert De Niro wcielają się w role Henry'ego "Żylety" Sharpa oraz Billy'ego "Dzieciaka" McDonnena, dwóch lokalnych bokserów z Pittsburgha, których zacięta rywalizacja budziła zainteresowanie w całym kraju, a walki kończyły się dla obu na przemian zwycięstwem albo porażką.. W przededniu ich decydującego, trzeciego starcia, Żyleta, nie podając powodu, ogłasza zakończenie kariery. Trzydzieści lat później, promotor boksu Dante Slate Jr. składa bokserom ofertę nie do odrzucenia – mają powrócić na ring i raz na zawsze udowodnić, który z nich jest lepszy…

Legendy ringu to typowa fanaberia twórców w stylu: „Kto jest lepszy – Rocky czy Wściekły byk? Stallone czy De Niro?” Zapewne dlatego wpadli na mocno infantylny pomysł, by umieścić obie postaci w filmie, nieco zmieniając tylko ich nazwiska oraz cechy charakteru. Gwiazdy obrazu potwierdzają w nim swoje aktorskie emploi, a Stallone skutecznie powraca do kultowej postaci Balboy. Niestety, problemem filmu jest nie tylko nie najlepszy pomysł, który przecież przy odrobinie umiejętności można było przekuć w pastisz, ale także stosunkowo kiepski i nieprzemyślany scenariusz. Scenarzyści proponują widzom rozrywkę dla intelektualnych troglodytów, obraz, w którym dylematy, osobiste motywacje oraz dramaty bohaterów sprowadzają się do stylistyki telenoweli, gdzie syn ukochanej jest potomkiem największego wroga, a postacie są równie czarno-białe, jak obraz w telewizorach Rubin. Legendom zabrakło bowiem przede wszystkim uzdolnionych twórców, którzy zgrabnie uporządkowaliby świat fabularny przedstawiony w produkcji oraz zapewniliby mu pewien powiew świeżości, odrobinę polotu inscenizacyjnego oraz emocjonalności.

Produkcja przy całej swojej banalności, zdaje się przechylać w stronę komediodramatu, który jest równie zabawny, co żarty w Familiadzie. Segal w nieco toporny sposób próbuje przerysowywać swoich bohaterów, jednak wyraźnie brakuje mu do tego polotu oraz lekkości formy, przez co jego postaci są tendencyjne, stereotypowe i śmieszne. Humor produkcji ratują przezabawne kreacje Alana Arkina, Kevina Harta (wyrastającego w Legendach ringu na następcę Eddiego Murphy’ego) oraz solidnego Jona Bernthala.

Na uwagę zasługuje jednak bogate wydawnictwo Blu-Ray, w którym znajdziemy mnóstwo dodatków odsłaniających kulisy powstawania filmu oraz niewykorzystane w obrazie sekwencje.  W jednym z tych materiałów reżyser dużo czasu poświęca na omówienie filmowej kuchni, opowiada o swoich inspiracjach i fascynacjach Rockym oraz tłumaczy decyzje. Łatwo zauważyć, że twórca docenia  wymierny wpływ Sylvestra  Stallone’a na pewne rozwiązania fabularne, a także  inscenizację finałowej sceny walki, do której pełną choreografię przygotował Sly. Twórca zdradza również, że Bernthal w jego filmie gra dwie postacie.

W wydawnictwie znajdziemy także niepublikowane oraz alternatywne żarty Kevina Harta, które w większości przygotował sam aktor. Warto zauważyć, że wiele z nich jest znacznie lepszych od tych wykorzystanych w produkcji, a sam Hart udowadnia w Legendach, że słusznie typowany jest na następcę Eddiego Murphy’ego.  W materiałach dodatkowych znalazły się również sekwencje ostatecznie wycięte z obrazu oraz alternatywny początek i dwa zakończenia. Najciekawiej prezentuje się scena spotkania Harta z Hollyfieldem i Tysonem, podczas której pięściarze negocjują warunki wielkiego rewanżu, a jednym z podstawowym wymagań jest udział w bardzo znanej serii komediowej. Alternatywne zakończenie filmu (wieńczące obraz remisem), podobnie jak mnogość scen usuniętych, jasno wskazuje, że Segalowi brak intuicji, która pozwoliłaby mu dokonywać zdecydowanie lepszych decyzji montażowych.

Legendy ringu nie dorównują ani Wściekłemu bykowi, ani Rocky’emu. Zabrakło im klimatu, dramatyzmu i polotu pierwowzorów, które niegdyś decydowały o ich uniwersalności i nadało im miano obrazów kultowych. Peter Segal sprowadza swój film do rangi niezdrowej fanaberii twórców oraz ciekawostki dla fanów kina bokserskiego, którym z pewnością do gustu przypadnie bogate wydanie Blu-Ray w języku polskim.



blog comments powered by Disqus