Zimne światło

plakat filmu Zimne światło

Autorzy Gwiazdy Kopernika Zdzisław Kudła i Andrzej Orzechowski ostatni raz z pełnometrażowymi animacjami mierzyli się w połowie lat 80. Realizowanym wówczas przez nich filmom o przygodach Bolka i Lolka, a także Porwaniu w Tiutiurlistanie, nie sposób nic zarzucić. Jednak od tamtej pory kino animowane przeszło drastyczną rewolucję. Działający pod auspicjami Studia Filmów Animowanych w Bielsku-Białej reżyserzy najwyraźniej ją przespali.

Sygnowany dodatkowo nazwiskiem legendy ilustracji książkowej Janusza Stannego (odpowiadał za opracowanie plastyczne) obraz razi formą. Ręcznie malowana, uboga w detale i kolory, scenografia boleśnie kontrastuje w zestawieniu z żywą animacją, sprawiając wrażenie, jakby postaci na siłę wklejono w tło z zupełnie innej rzeczywistości. Szczególnie złe wrażenie sprawiają ujęcia, w których twórcy próbują zaprezentować nam szerszy plan - panoramę Torunia, Krakowa itd. Tak zrealizowany film nie jest (i nie może być) atrakcją dla pokoleń wychowanych na produkcjach Pixara i Disneya. Ale forma to nie jedyna bolączka nowej fabuły z Bielska-Białej.

Idea przyświecająca realizacji Gwiazdy Kopernika była słuszna - przybliżyć sylwetkę i osiągnięcia wybitnego astronoma młodej widowni. Scenariusz filmu skonstruowano w sposób pozwalający prześledzić losy Kopernika od dzieciństwa po sformułowanie przez niego swoich naukowych teorii. Niestety mocno uproszczona fabuła przypomina raczej kiepski bryk, po którego lekturze, ciężko stwierdzić coś więcej, niż fakt, że Kopernik badał gwiazdy i był nieszczęśliwie zakochany w córce jednego z krakowskich kupców. Ten ostatni fakt, jak i postać przeciwnika Kopernika - niderlandzkiego astrologa Paula van de Voldera, to zresztą licentia poetica scenarzystów, którzy chcieli w ten sposób uatrakcyjnić (widocznie nudną w ich mniemaniu) biografię. Wobec tej miłosno-astrologicznej otoczki znaczenie naukowych prac Kopernika schodzi na plan dalszy. Dodatkowo zamącony wizjami związanymi ze śmiercią ojca Kopernika, które jakoby stygmatyzują życie astronoma. To wszystko nie raziłoby tak bardzo, gdyby film ostatecznie odpowiadał o znaczenie odkryć Kopernika dla ówczesnego świata i ich konsekwencji. Niestety tego nie czyni.

Z niewiadomych przyczyn twórcy zdecydowali się dodatkowo wybielić stosunek ówczesnego Kościoła Katolickiego do zapronowanej przez Kopernika teorii heliocentrycznej. W wieńczących film wyjaśnieniach nie pada ani jedno słowo o zakwestionowaniu przez Rzym odkryć Kopernika i wpisaniu jego dzieła "O obrotach sferł niebieskich..." na indeks ksiąg zakazanych.

W astronomicznej klasyfikacji gwiazd wyróżnia się siedem typów widmowych: największe i najbardziej gorące obiekty określane są jako "O". Najmniejsze i najzimniejsze to typ "M". Gwiazda Kopernika pulsuje bardzo słabym i zimnym światłem. I niestety nie może posłużyć do wyznaczenia kierunku chcącym żeglować po oceanach animacji.


blog comments powered by Disqus