Haibane Renmei (Stowarzyszenie Szaropiórych)


plakat filmu Haibane Renmei (Stowarzyszenie Szaropiórych)
Reżyseria: Tomokazu Tokoro


Rok produkcji: 2002 - 2002

Tytuł oryginalny: Haibane Renmei
Produkcja: Japonia
Gatunek: anime, dramat, fantasy
Ilość odcinków: 13
Czas: 25 min.

W bliżej nieokreślonej krainie, w tajemniczym miasteczku odgrodzonym od reszty świata potężnym murem, stoi pewien stary, opuszczony dom. W miejscu tym, w niezwykły sposób, przychodzą na świat istoty zwane Haibane. Choć przypominają ludzi, choć pamiętają, że nimi były, to jednak się od nich różnią. Nad ich głowami lśnią aureole, plecy zaś zdobią skrzydła w odcieniu idealnej szarości. Co je tu sprowadza? Kim naprawdę są? Co znajduje się za murami tajemniczego miasta?

Gdzieś, nie wiadomo gdzie, istnieje miasteczko zwane Gile. Senne, urocze, ciche i odosobnione. Jednocześnie zwykłe i niezwykłe. Otoczone potężnym murem, odgradza swoich mieszkańców od reszty świata. Mury miasta przekraczają tylko wszędobylskie kruki oraz tajemnicza, zakapturzona grupa ludzi, zwana - Toga. Właściwie za murami ukryte jest nie tylko same miasteczko, ale cały wielki obszar pełen zieleni i nieprzebytych lasów, a wraz z nim pewien wiekowy kompleks budynków ze starą wieżą zegarową, zwany po prostu "starym domem". W tym to właśnie domu, raz na kilka lat, zdarza się cud. Cud narodzin. W którymś z opuszczonych pokoi pojawia się kokon, z którego przychodzi na świat nowa Haibane.

Haibane z pozoru wyglądają jak zwykli ludzie. I wiedzą, że kiedyś byli ludźmi. Jednak już pierwszego dnia po narodzinach, na ich plecach pojawiają się dwie pulsujące rany, które w ciągu kilku godzin zostają przebite przez skrzydła; wielu z nas nazwałoby je zapewne - "anielskimi". Dnia drugiego, gdy gorączka mija, nad głową nowego Haibane umieszczana jest aureola.

W zamian za to, że miasto daje im schronienie i w pewien sposób opiekuje się nimi, Haibane muszą pracować - i robią to bardzo chętnie. Po zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu, każda dorosła Haibane wybiera sobie swoje miejsce pracy. Takich miejsc nie ma wiele, ale dla niewielkiej grupki Haibane w zupełności to wystarczy. Skrzydlaki - bo i tak też są zwani - mogą używać wyłącznie rzeczy (książek, ubrań, przedmiotów codziennego użytku), które są już niepotrzebne ludziom, natomiast za swoją pracę nie dostają pieniędzy, gdyż nie mogą ich posiadać. Zamiast tego otrzymują od swoich opiekunów - tajemniczej organizacji zwanej Haibane Renmei - notesy, które spełniają właśnie taką funkcję. Organizacja dba o codzienne sprawy Haibane i otacza je wszechstronną opieką. Aż do dnia, gdy Haibane w tajemniczych okolicznościach, odlatuje za mury miasta...

"Haibane Renmei" to bardzo oryginalna, niebagatelna w swej formie i treści, baśń, która w pewien sposób przypomina przypowieść. Jest to bardzo specyficzna historia o ludziach, ich lękach, obawach i słabościach. O zwykłych, codziennych sprawach i o tym, jak bardzo są one dla nas ważne, mimo iż zazwyczaj tego nie zauważamy. A także o tym, iż nosimy w sobie siłę, która z taką samą mocą może nas uzdrawiać, jak i niszczyć i mówi nam, że najczęściej to my sobie sami robimy największą krzywdę.

Seria "Haibane Renmei" stawia trudne pytania i nie daje łatwych odpowiedzi, lecz jednocześnie podaje je w lekkostrawnej formie, pozbawionej niepotrzebnego ciężaru i przerysowania. Mimo powagi poruszanych tu tematów, anime to pozostaje melancholijną baśnią, przyjemną w odbiorze. "Haibane Renmei" to taka "realistyczna baśń", która jednocześnie nas wzbogaca i daje odprężenie.

Za tę niezwykle udaną mieszankę odpowiedzialny jest twórca, który zabłysną wśród fanów mangi i anime na całym świecie, również takimi hitami jak: "Serial Experiments Lain", "NieA_7", czy "Texhnolyze". "Haibane Renmei" może się dodatkowo pochwalić również tym sukcesem, iż wyszło daleko poza ramy miłośników japońskiej animacji i uznawane jest przez wielu koneserów i miłośników dobrego kina, za pozycję wybitną. I bez wątpienia takąż właśnie jest. Życzymy gorących wrażeń.


Haibane Renmei (Stowarzyszenie Szaropiórych) - wydania na nośnikach



blog comments powered by Disqus