Recenzja filmu "Hansel i Gretel: Łowcy czarownic"

Autor: Hagath

Zdarza się, że filmy są reklamowane przez bardzo widowiskowe zwiastuny, które szykują widza na dobrą superprodukcję, a ostatecznie efekt końcowy okazuje się być rozczarowaniem. Na szczęście z Hansel i Gretel: Łowcy czarownic było inaczej. Od początku przygotowywano widzów na (w zabawny sposób) kiczowatą bajkę dla dorosłych, okraszoną czarnym humorem oraz elementami gore – i tak właśnie prezentuje się cały film.

Hansel i Gretel to rodzeństwo, które za młodu zostało porzucone przez ojca w ciemnym lesie. Zdezorientowane dzieci po dłuższym czasie znalazły wśród drzew chatkę z piernika. Tam uwięziła je czarownica, lecz sprytne dzieci spaliły ją w piecu, tym samym pieczętując swój dalszy los. Przez lata brat i siostra walczyli z wiedźmami, a następnie stali się sławnymi łowcami czarownic.

Film z samego założenia nie miał być ambitny. Fabuła jest przewidywalna do bólu, a bohaterowie nieskomplikowani. Widza zaskoczyć może najwyżej jedna scena, ale w sumie materiały promocyjne nie dawały nadziei na nic więcej. Hansel i Gretel… to doskonała rozrywka dla tych, którzy lubią patrzeć, jak ktoś w zabawnych okolicznościach zostanie rozerwany na strzępy lub jak główny bohater zasłoni się niezbyt rozgarniętym chłopakiem przed mężczyzną, który chwilę później wybucha i opryskuje wszystkich wnętrznościami. To produkcja, gdzie absurdalnie krwawy horror miesza się z luźnym kinem akcji. Do Hansela i Gretel… należy podejść z dystansem. Tylko wtedy można się nieźle bawić podczas oglądania.

Gra aktorska ani nie zachwyca, ani nie odrzuca. Większość członków obsady reprezentuje znośny poziom, choć znajdą się też perełki w postaci genialnego Petera Stormare’a. Odtwórcy głównych ról, Jeremy Renner oraz Gemma Arterton, dobrze się w nich odnajdują, ale raczej nie nadawaliby się do jakiejś ambitniejszej produkcji. Na uwagę zasługuje Famke Janssen, wcielająca się w jedną ze złych wiedźm, ale jej postać popsuł scenariusz, który wypełnił wszystkie kwestie bohaterki zbyt patetycznymi i długimi wypowiedziami.

Na ogromny plus zasługuje charakteryzacja. Kreatywność w tworzeniu kolejnych postaci nie znała w tym filmie granic. Czarownice wyglądają po prostu niesamowicie – każda z nich jest inna, interesująca i posiada jakieś oryginalne, obrzydliwe cechy. Główni bohaterowie również świetnie wyglądają w strojach będących połączeniem Matrixa z modą sprzed kilku wieków. Scenografia także nie zawodzi – należy wymienić chociażby nieziemską chatkę z piernika.

Produkcja jest wypełniona czarnym humorem, co stanowi jej ciekawe uzupełnienie. Większość scen jest przerysowana, nakręcona pół-serio, dzięki czemu film można obejrzeć bez większego zażenowania. Niektórym ten krwawy humor na pewno przypadnie do gustu. Wielu spodoba się też bohater o imieniu Edward. Jest to postać dość nieporadna, niezbyt inteligentna i po prostu brzydka. Jednakże, przez sagę Zmierzch, jego imię skojarzy się każdemu ze słynnym wampirem. Trudno powiedzieć, na ile był to zabieg celowy, ale niewątpliwie wielu widzów miało to samo skojarzenie, szczególnie, że bohater żywi sympatię do atrakcyjnej Gretel. Dzięki takiemu wyborowi imienia, każda scena z Edwardem staje się dużo zabawniejsza.

Film niewątpliwie jest pełen paradoksów. Z jednej strony widz zobaczy tutaj wiele przerysowanych scen, do których ciężko podejść poważnie, z drugiej zaś niezbyt poprawne wydaje się śmianie z ludzi rozrywanych na strzępy. Niektórzy po obejrzeniu Hansela i Gretel… mogą poczuć pewną konsternację. To kolejny powód, dla którego nowej produkcji Tommyego Wirkoli nie powinno się traktować serio. Idąc na ten film trzeba być przygotowanym na pełną krwawych momentów, zabawną, lecz przy tym specyficzną baśń dla dorosłych. Jeśli ktoś szuka w filmowych obrazach przesłania, tu go nie znajdzie. Hansel i Gretel: Łowcy czarownic to produkcja prosta, skierowana do osób, którym nie przeszkadza lekko kiczowaty czarny humor.

Film Hansel i Gretel: Łowcy czarownic możecie zobaczyć w 


blog comments powered by Disqus