Hellboy vel Shrekboy

plakat filmu Hellboy vel Shrekboy

W najnowszej adaptacji komiksu Mike’a Mignoli wszystko jest w zasadzie znakomite. Jedna sprawa budzi tylko wątpliwość, a może nawet lęk: jest zbyt ckliwie, zbyt rodzinnie. Hellboy się rozmnoży i wybuduje domek na wsi. Może weźmie ślub. Tylko po co? Po co nam kolejne przygody Shreka, tyle że czerwonego?

Obleśni w męski sposób i niezwykle sympatyczni – tacy są obaj. Różni ich to, że jeden jest superbohaterem, a drugi ma śmieszyć. Ostatnio jednak ich losy stały się zdumiewająco podobne, a w pewnym sensie też podobnie się zachowują: nic nie robią sobie z reakcji otoczenia, za nic mają autorytety, bekają, sypią powiedzonkami, ale w środku są wrażliwi. Mają przeraźliwy wygląd i walczą o akceptację otoczenia. Obaj wybrali sobie też podobne dziewczyny – waleczne, pełne temperamentu, na przemian ciepłe, to potrafiące wytoczyć karczemną awanturę. Obie wybranki zaszły w ciążę. Fiona wyprodukowała małe shrekciątka, a Liz spodziewa się aktualnie dwóch bliźniaczych, piekielnych dzidziusiów. Czy zatem przygody jednego z najbardziej rozpoznawalnych superbohaterów mają szansę przeistoczyć się w kino familijne? Oby nie.

Na razie jest tylko niebezpiecznie, bo Guillermo del Toro, choć poszedł nieco własną drogą, to zaserwował nam rozrywkę na wysokim poziomie. Ron Perlman stanął na wysokości zadania jak zawsze. Nie brakuje monumentalnych scen walki i pracowitych scenerii. Do tego trzeba dodać perfekcyjnie wykonane stwory – od „zębowych wróżek” po gigantycznych rozmiarów leśne bóstwo. Bywa też zabawnie, w czym dużą rolę odgrywa nowa niesamowita postać, człowiek-butla gazowa, czyli dokuczliwy i zgermanizowany Johan Krauss. Pomyli się jednak ten, kto stwierdzi, że na rozrywce się kończy. Zostało wreszcie postawione bardzo ważne pytanie – czy stając po stronie ludzi Hellboy na pewno robi dobrze? W końcu są próżni, zachłanni, egoistyczni, niszczą przyrodę i nie mają szacunku dla odmiennych (fantastycznych) istot. Traktują je jak zagrożenie i uważają, że świat jest tylko dla nich. Oskarżenia wielokrotnie wypowiedziane pod adresem rodzaju ludzkiego brzmią nadzwyczaj poważnie.

Pozostaje mieć nadzieję, że teraz Guillermo del Toro, w kolejnej części przygód czerwonego superbohatera, znajdzie jakieś sensowne rozwiązanie i nie pozwoli mu mieszkać w baśniowej, leśnej chatce z gromadką dzieci. Byłoby szkoda.


blog comments powered by Disqus