Od ignorancji do ludobójstwa

Autor: Prayer
plakat filmu Od ignorancji do ludobójstwa

3 nominacje do Oskara, 3 do Złotych Globów oraz Nagroda Publiczności na MMF w Toronto – to dotychczasowe wyróżnienia dla filmu Terry’ego Georga Hotel Ruanda. Jego realizacją zajęły się ekipy z Wielkiej Brytanii, Włoch oraz Republiki Południowej Afryki. Akcja filmu ma miejsce w 1994 roku w Ruandzie. Rewolucja rozpoczęta przez Hutu, chcących wziąć odwet na odmiennej grupie etniczno-społecznej zwanej Tutsi, doprowadziła do największego ludobójstwa w historii świata. W upozorowanej katastrofie lotniczej zabito prezydenta, kraj pogrążył się w chaosie, a bojówki rozpoczęły masową eksterminację. Ich ofiarą padli zarówno wypływowi Tutsi i Hutu, ale również zwyczajna ludność cywilna. Armia Ruandyjska wzięła krwawy odwet na rebeliantach. Zachodnie supermocarstwa umywały ręce i nie miały zamiaru ingerować w walki plemienne. Również ONZ odmówiło zaangażowania się w konflikt i podjęło decyzję o wycofaniu większości swoich oddziałów, pozostawiając w Ruandzie zaledwie około 270 żołnierzy. Ruandyjczycy zostali pozostawieni własnemu losowi. W przeciągu stu dni wymordowano blisko 500.000 osób. Dalsze walki pochłonęły drugie tyle.

Jeden człowiek, Paul Rasesabagin (Don Cheadle), w obliczu tego dramatu zachował zimną krew. Wiedziony miłością do najbliższych, poszanowaniem drugiego człowieka oraz niezwykle silnym pragnieniem życia, stawił czoła wszelkim przeciwnościom losu. Jego odwaga, determinacja i współczucie pozwoliły na ocalenie 1268 istnień ludzkich. Ludzie ci znaleźli schronienie w, kierowanym przez Paula, Hotelu Mollie Collins.

Hotel Ruanda w bardzo dosadny sposób przedstawia tragedię niewinnych ludzi, których plany, aspiracje na przyszłość i pragnienie normalnego życia zostały zniszczone przez wydarzenia jednej nocy. Przeraża w nim okrucieństwo oraz nienawiść człowieka wobec człowieka. Jednak, przede wszystkim, przeraża bierność Europy i Ameryki, które, pomimo nawoływania o pomoc i szczycenia się piękną ideą pomocy potrzebującym, pozostawiły ludzi samych sobie. Czarnych mieszkańców Afryki potraktowano jak kogoś gorszej kategorii, jak „czarnucha bez wartości”, dla którego nie warto wysyłać ratunku.

Widz, po obejrzeniu filmu, może być wdzięczny za życie dane mu w takim a nie innym kraju. Może porównać tragedię i dramat ludności Ruandy ze swoimi własnymi, życiowymi trudnościami. Ogarniętym współczuciem i potępieniem dla tego typu działań, powinno się sobie zadać pytanie, ile jeszcze Zachód ma zamiar biernie obserwować rzezie, masakry z ludobójstwem oraz łamanie praw człowieka w krajach trzeciego świata? Ilu jeszcze zwykłych, normalnych ludzi zostanie zmuszonych do wykazania się nadnaturalnym bohaterstwem w obliczu konfliktów, którym można było zażegnać?


blog comments powered by Disqus