Błękit to nie wszystko

plakat filmu Błękit to nie wszystko

Wchodzący na ekrany polskich kin Immortal - Kobieta-pułapka to podarunek dla miłośników Enki Bilala i jego komiksowej Trylogii Nikipola. Autor, będący jednocześnie reżyserem i współscenarzystą filmu, połączył ze sobą wybrane wątki dwóch pierwszych tomów budując swoisty film-grę, swobodną wariację na temat literackiego pierwozoru. Akcję obrazu przeniesiono z Paryża do Nowego Jorku, Jill nie jest już dziennikarką-świadkiem Eierkriegu, wycięto wiele budujących klimat pobocznych wątków opowieści, zniknęły filozoficzne rozważania na temat polityki, religii i kondycji ludzkiej. Paradoksalnie uproszczenie historii totalnie zagmatwało opowieść. Efektem tego jest niestety kompletne niezrozumienie idei prezentowanego świata przez widzów nie znających literackiej podstawy. Wrzucieni w środek przygód Nikipola i Jill będą bezskutecznie zastanawiać się o jakiej rewolucji mowa? dlaczego Horus musi umrzeć? Skąd przybyła Jill? itp. To miła zabawa i gąszcz zagadek możliwy do rozwiązania dla tych, którzy wcześniej wędrowali ulicami komiksowego Paryża z Targów nieśmiertelnych.

Oglądając Kobietę-Pułapkę zastanawiałem się, jak to możliwe, że z niebanalnego komiksu stworzyć można tak przeciętny film. W przypadku, gdy pieczę nad wszystkim trzymał autor dzieła, wydawać się to powinno wręcz nie do zrealizowania. Ze smutkiem należy jednak stwierdzić, że "kunszt" adaptujących w coraz mniej udany sposób kolejne polskie lektury reżyserów znad Wisły nie pozostaje bez europejskiego odzewu. Bilala zgubił brak obiektywizmu i dystansu do własnego dzieła. Nie wątpię, iż tworząc Immortal i mając do dyspozycji najnowocześniejsze komputery świetnie się bawił. Zapomniał jednak w swej zabawie o zwykłymwidzu. W efekcie hermetyczny film zachwycić może co najwyżej wysmakowanymi zdjęciami i scenografią metropolii przyszłości. To jednak tylko pusta sztuka dla sztuki. O wiele za mało by wybrać się do kina.


blog comments powered by Disqus