O produkcji "Incepcji"

plakat filmu O produkcji "Incepcji"

Pomysł nakręcenia Incepcji narodził się w głowie Christophera Nolana już 10 lat temu. − Zafascynował mnie temat snów, związku między życiem na jawie a naszym życiem w snach. Zacząłem się zastanawiać, jak można by wykorzystać to w pełnym rozmachu filmie akcji, który pokazywałby, jak sny mogą wpływać na ludzkie życie – mówi Nolan.

Już w 2001 roku reżyser napisał 80-stronicowy treatment filmu, którzy przedstawił studiu Warner Bros. Pomysł spodobał się producentom, ale Nolan czuł, że nie jest jeszcze gotowy do zrealizowania tak dużej i epickiej produkcji. Niezbędnego doświadczenia nabierał więc przy swoich trzech kolejnych produkcjach: Batman – Początek, Prestiż oraz Mroczny Rycerz. Dopiero po ich realizacji poczuł, że jest w stanie zmierzyć się z Incepcją na dużym ekranie.

Oryginalny pomysł oraz osoba reżysera, który powszechnie uznawany jest za jednego z najlepszych i najbardziej dochodowych reżyserów współczesnego kina, sprawił, że o pracę przy Incepcji zabiegali najlepsi twórcy i aktorzy. Studia Warner Bros i Legendary Pictures wyłożyły 160 milionów dolarów potrzebnych na produkcję obrazu, a główną rolę w filmie z radością przyjął Leonardo DiCaprio. Gwiazdor nie kryje, że atrakcyjny i oryginalny scenariusz był najważniejszym powodem, dla którego zgodził się wcielić w postać Doma Cobba. − To ciekawy i skomplikowany thriller, w którym wszystko może się zdarzyć, jednak w samym centrum opowieści jest dążenie jednego człowieka do odkrycia długo skrywanej prawdy i powrotu do domu. Ten pomysł jest naprawdę oryginalny. Nie sądzę, by ktoś kiedyś coś takiego przeżył – mówi aktor.

Praca nad Incepcją była niezwykłym wyzwaniem logistycznym. Zdjęcia do filmu realizowane były w 6 krajach, na 4 kontynentach i trwały od czerwca do listopada 2009 roku. W tym czasie ekipa pracowała w Maroku (gdzie walczyła z rekordowymi upałami), Japonii, Francji, Stanach, Kanadzie (gdzie z kolei dały im się we znaki rekordowe śnieżyce) oraz Anglii. – Fabuła tego filmu wymagała złożonego podejścia. Dlatego kręciliśmy zdjęcia w sześciu krajach, budowaliśmy ogromne plany zdjęciowe i staraliśmy się osiągnąć jak najwięcej ciekawych efektów bez uciekania się do tych generowanych komputerowo, o ile tylko było to możliwe – wyjaśnia Christopher Nolan.

Jednak realizacja tak wymagającej produkcji nie byłaby możliwa, gdyby reżysera nie wspomagał potężny sztab najlepszych specjalistów. Sam Nolan przyznaje, że z tego punktu widzenia jego praca jest podobna do tej jaką wykonuje Dom Cobb. − Istnieją podobieństwa między tym, jak nasi bohaterowie tworzą świat, w którym pojawiają się ich ofiary, a tym, jak filmowcy tworzą rzeczywistość, do której przenoszą się widzowie. Dlatego ja, tak jak to robi Cobb, chciałem zebrać grupę specjalistów, którzy pomogą mi zrealizować projekt – mówi Christopher Nolan.

W jego ekipie znaleźli się sprawdzeni współpracownicy, z którymi reżyser współpracował już przy swoich wcześniejszych filmach: operator Wally Pfister, montażysta Lee Smith, kierownik ds. efektów specjalnych Chris Corbould, kierownik ds. efektów wizualnych Paul Franklin oraz koordynator kaskaderów Tom Struthers. Podobnie jak przy innych swoich produkcjach reżyser nie ułatwiał im pracy stanowczo wymagając by do cyfrowych efektów wizualnych uciekali się w ostateczności. − Zależy mi na tym, by jak najwięcej scen nakręcić przy użyciu kamery, a dopiero potem udoskonalić powstały materiał za pomocą grafiki komputerowej. Mimo, że film przedstawia świat snów, ważne jest, aby ten świat w każdym momencie wydawał się na wskroś realistyczny, ponieważ tak go widzimy, gdy sami śnimy – wyjaśnia Christopher Nolan.  

Aby film na ekranie był jak najbardziej realistyczny, większość najważniejszych scen nakręcono nie w studiu, ale w plenerze m.in. na dachu tokijskiego wieżowca, kanadyjskich górach, czy malowniczych uliczkach Paryża oraz Londynu.

Christopher Nolan miał wiele fantastycznych pomysłów na to, co zrobić, by „Incepcja” była nie tylko trzymającym w napięciu filmem akcji, ale również zapierającym dech w piersiach widowiskiem. Jednym z nich była budowa obracającego się o 360 stopni, 30-metrowe korytarza hotelowego, w którym nakręcono niesamowite sceny pokazujące bohaterów w środowisku pozbawionym grawitacji. Zaprojektowanie i wybudowanie go wymagało współpracy scenografa Guya Hendriksa Dyasa, kierownika ds. efektów specjalnych Chrisa Corboulda i operatora zdjęć Wally’ego Pfistera. − Budowałem już wcześniej obrotowe plany zdjęciowe, ale żaden z nich nie był ani tak wielki, ani tak szybki. Gdy został już zainstalowany i uruchomiony, mógł wykonywać osiem obrotów na minutę − mówi Corbould.

W tym korytarzu nakręcono niezwykłą scenę walki bohatera odtwarzanego przez Jospeha Gordona-Levitta z ochroniarzami. Ze względu na możliwość kontuzji, ściany i podłogi wykonano z niezwykle miękkiego materiału. − Dziś w hotelach używa się skóry i materiałów do obicia ścian, więc skorzystaliśmy z tego pomysłu, dodając jeszcze miękkie podbicie pod materiałami. Poza tym takie elementy jak klamki i lampy musiały być dość delikatnie umocowane, by z łatwością odpadały, nie raniąc przy tym nikogo – wyjaśnia scenograf Guy Hendriks Dyas.

W Paryżu ekipa zrealizowała widowiskową scenę eksplozji na ulicy. Ponieważ władze miasta zabraniają na wykorzystywanie w takich sytuacjach materiałów wybuchowych, efekt wybuchu osiągnięto dzięki wykorzystaniu azotu pod wysokim ciśnieniem. Cała scena została nakręcona przy wykorzystaniu 6 kamer ustawionych w 6 różnych miejscach i pracujących w największej z możliwych częstotliwości klatkowania – 1000 klatek na sekundę (przy „normalnej” pracy taśmę filmową zapisuje się z prędkością 24 klatek na sekundę). Dzięki temu, można ją było potem pokazać na dużym ekranie w zwolnionym tempie. Choć uzyskanie takiego efektu o jakim marzył reżyser wymagało jeszcze zaangażowania specjalistów od efektów wizualnych. − Skrupulatnie zwiększyliśmy stopień zniszczenia i dodaliśmy więcej elementów: przede wszystkim części murowane, szklane i inne przedmioty, których obecność byłaby zbyt niebezpieczna dla osób przebywających na planie – mówi kierownik ds. efektów wizualnych Paul Franklin.

Pełen emocji pościg za Cobbem nakręcono w Tangerze przy 38-stopniowym upale. Chcąc by scena była jak najbardziej wiarygodna operator Wally Pfister zrealizował ją łącząc ze sobą kilka różnych technik realizacji zdjęć: umieszczając kamerę ręczną na quadzie jadącym przed biegnącym aktorem, korzystając ze steadycamu oraz kamer umieszczonych nad ulicami Tangeru.

W centrum Los Angeles zrealizowano scenę pościgu samochodowego z udziałem kilkudziesięciu aut i... pociągu. I choć można ją było przygotować przy wykorzystaniu komputerowej animacji, to Christopher Nolan nalegał na to by na ulicy faktycznie pojawił się prawdziwy pociąg. Już same przygotowania do jej realizacji były niezwykle trudne, ponieważ w odległości wielu kilometrów od planu nie było żadnych torów kolejowych. Dlatego też zbudowany na potrzeby filmu (m.in. z włókna szklanego)  pociąg umieszczono na specjalnie przerobionym nadwoziu traktora, a za jego „kierownicą” posadzono doświadczonego kaskadera – Jima Wilkeya, z którym Christopher Nolan współpracował już na planie Mrocznego rycerza.

Ostatni etap głównych zdjęć do Incepcji zrealizowano w Kanadzie w zamkniętym dla użytku publicznego kurorcie narciarskim Fortress Mountain. Na jego terenie wybudowano monumentalne dekoracje potężnej fortecy, w której rozegrały się finałowe sceny filmu. Ze względu na położenie planu niemożliwe było wykorzystanie przy tej pracy ciężkiego sprzętu i prawie cała konstrukcja została wzniesiona ręcznie.

Pracę w Kanadzie utrudniały ekipie rekordowe śnieżyce, które zmusiły filmowców do poruszania się po planie na... nartach. Jednak zdaniem Christophera Nolana dodatkowy wysiłek się opłacił, ponieważ często filmowane w śnieżycy ujęcia wyglądają niezwykle realistycznie. Duża w tym zasługa Wally’ego Pfistera, który zaproponował by część ujęć nakręcono kamerą z ręki przez narciarza. Tego zadania podjął się Chris Patterson – specjalista w kręceniu scen na nartach.

Po zakończeniu zdjęć filmowcy przenieśli się do Los Angeles, gdzie rozpoczęły się prace nad montażem nakręconego materiału, a Hans Zimmer zaczął komponować muzykę do filmu. − Skupiałem się na emocjach obecnych w tej opowieści, ponieważ nawet gdy wszystko zostanie już pokazane w warstwie wizualnej, to właśnie warstwa dźwiękowa jest jedną z najmocniejszych stron filmu – mówi Hans Zimmer.

Amerykańska premiera Incepcji odbyła się 16 lipca 2010 roku. W ciągu pierwszego weekendu obraz zarobił ponad 60 milionów dolarów, niewiele mniej od głośnego Avatara, który w 2009 roku w ciągu pierwszego weekendu wyświetlania zarobił 77 milionów dolarów.


blog comments powered by Disqus