Taniec między zdradą, miłością, a przyjaźnią

Autor: aDiego
plakat filmu Taniec między zdradą, miłością, a przyjaźnią

Każdy człowiek może swoją wiedzę wykorzystać na dwa sposoby. Tylko od niego samego zależy, którą drogą pójdzie – dobrą czy złą. Doskonałym przykładem na zobrazowanie tej tezy jest Piekielna gra w reżyserii Lau Wai-Keunga i Siu Fai Maka, intelektualna jatka, jakiej dawno nie było na ekranach polskich kin.

Film opowiada o dwóch policjantach, pracujących w sekcji narkotykowej. Każdy z nich wybrał odrębną drogę działania. Andy Lau już od 10 lat pracuje jako tajniak, zaś Tony Leung Chiu Wai jest wtyczką grupy przestępczej, na codzień przybierającą mundur oficera policji...

Ta produkcja rodem z Hong Kongu, to dowód na to, że w tym kraju nie tylko powstają małopoważne mordobicia, czy komedie z udziałem Jackie Chana (przy całym szacunku dla tego skośnookiego “komika”). Otóż Piekielna gra, to sprawnie opowiedziana historia, gdzie rozlew krwi jest wyłącznie dodatkiem do morału. Widz nie patrzy tu bez sensu na śmierć, czy efektowne walki Kung-Fu, bierze on udział w swego rodzaju tańcu między zdradą, miłością, a przyjaźnią, gdzie również ciemna strona nie jest bez uczuć. Splot dwóch stron, na klasycznym przykładzie dobra i zła, to łakomy kąsek, nie tylko dla miłośników “skośnookiego kina”.

Film bardzo miło zaskakuje dobrymi zdjęciami nierzadko okraszonymi efektownymi spowolnieniami kamery. Nic dziwnego, bowiem nad wizualną stroną obrazu czuwał, znany z sugestywnych zdjęć w filmach Wong Kar-Waia, mieszkający i tworzący w Hong Kongu, Christopher Doyle. Można śmiało stwierdzić, iż Piekielna gra trzyma światowy poziom, a kameralny nastrój filmu przypomina kino Starego Kontynentu. Do Hollywoodu daleko i dobrze!

Narracja powoduje, że widz chce przez cały czas brnąć dalej, cierpliwie i z zapartym tchem czeka do napisów końcowych. W międzyczasie utożsamia się on z bohaterami, stając przy tym po jednej ze stron. Ale czy właściwej? Wierzyć jedynie trzeba, że warto dobrnąć do pełnego zwrotów akcji finału, gdzie “happy end” być może nie jest trafnym określeniem, a jedynie pojęciem względnym.

Warto wziąć lekcję w postaci Piekielnej gry. Rekomendacją może być również to, że nakręcenia remake'u (zatytułowanego The Departed) podjął się sam mistrz kina gangsterskiego - Martin Scorsese. To nielada wyzwanie, bowiem oryginałowi będzie bardzo trudno dorównać.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus