Recenzja filmu "Iron Man 3"

Autor: Hagath

Marvel niewątpliwie wciąż się rozkręca - każdy kolejny film tego studia wydaje się być coraz lepszy, przy czym nie są to produkcje banalne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Filmy Marvela nie są pustym pudełkiem opakowanym w ładne efekty specjalne - głównie dzięki temu, że żaden z twórców nie oszukuje się, iż kręci coś więcej niż film o superbohaterach – że robi coś poważnego, bardzo ambitnego. Nie. Nikt się tu nie sili na nadmierny realizm, pamiętając, że to przecież ekranizacje komiksów, które z natury rzeczy o realistycznych sprawach nie opowiadają. Co więcej, każde niedociągnięcie jest maskowane humorystycznymi sytuacjami czy świetnymi dialogami. Jakby twórcy mówili do widza: „wiemy, że to może wyglądać absurdalnie, ale hej - ważne, że się dobrze bawimy”. I może dlatego ekranizacje Marvela wciąż zarabiają więcej pieniędzy niż DC Comics?

Akcja filmu ma miejsce niedługo po wydarzeniach z Avengers. Tony Stark po tym, jak prawie zginął ratując ziemię przed kosmitami, nie jest już taki sam jak kiedyś. Fakt, że istnieją bogowie oraz potężne, zaawansowane technologicznie istoty z innych części wszechświata, po prostu go przerasta. Zaczyna się zastanawiać, czy jest w stanie chronić to, co dla niego najważniejsze. Na domiar złego na świecie dochodzi do coraz większej ilości ataków terrorystycznych, za którymi stoi tajemniczy Mandaryn. Czy Stark będzie w stanie przezwyciężyć swoje lęki i znów uratować świat?

Iron Man 3 to niewątpliwie jedna z najlepszych produkcji o superbohaterach. Jest tu wszystko, co może zapewnić sukces: świetny scenariusz, doskonałe efekty specjalne, dobry montaż, a do tego Robert Downey Jr, bez którego filmy o żelaznym superbohaterze nie byłyby takie same. Co ważne, twórcom udało się zachować równowagę między scenami zabawnymi oraz poważnymi, przypominającymi, że Tony Stark jest tylko zwykłym człowiekiem, którego można zranić jak każdego śmiertelnika. O ile film Avengers ustami Kapitana Ameryki stawiał Tony’emu pytanie, kim jest on bez swojej zbroi, Iron Man 3 stanowi odpowiedź – udowadnia, że pod imponującą zbroją kryje sie ktoś więcej niż tylko geniusz, miliarder, playboy i filantrop. Są to hart ducha i niezłomny charakter.

W trzeciej odsłonie serii oczywiście pojawiło się kilka nowych twarzy. Na największe uznanie zasługuje niewątpliwie Guy Pearce, który wcielił się w rolę Aldricha Killiana – naukowca prowadzącego badania nad możliwościami ingerencji w DNA człowieka. Pearce po raz kolejny pokazał, jak ogromny ma potencjał oraz zabłysnął swoim kunsztem aktorskim. Świetnie ze swoją rolą poradził sobie również grający Mandaryna Ben Kingsley. Obaj panowie niewątpliwie zapewnią widzom sporo dobrej rozrywki i dużo emocji.

Jeśli chodzi o role z nieco dalszego planu, wyróżniają się młody Ty Simpkins, odtwarzający postać chłopca pomagającego w pewnym momencie Tony’emu Starkowi, a także Jon Favreau – wcielający się w ochroniarza Happy’ego reżyser dwóch pierwszych części Iron Mana, zastąpiony obecnie przez Shane’a Blacka. Interesująca rola przypadła również Jamesowi Badge’owi Dale’owi, który świetnie odnalazł się w roli jednego z superżołnierzy Mandaryna.

Parę zarzutów można mieć jedynie do filmowych pań. Gwyneth Paltrow ponownie tworzyła tylko tło dla Roberta Downeya Jra. Również Rebecca Hall zaginęła gdzieś w tym męskim towarzystwie. Trudno powiedzieć, czy to tylko wina scenariusza, czy też aktorek, które nie potrafiły do końca przyciągnąć uwagi widza.

W filmach akcji ciężko oczekiwać bardzo skomplikowanej fabuły, zwykle jest prosta oraz przewidywalna. I tutaj leży chyba jedna z największych zalet Iron Mana 3, który przeczy tym wszystkim założeniom. Owszem, wiadomo, że dobro wygra, a zło zostanie pokonane, lecz nie zabraknie przy tym kilku zaskakujących zwrotów akcji. Często trochę absurdalnych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu – kto zobaczy film, ten zrozumie), ale wciąż dość trudnych do przewidzenia. Niestety, więcej w tym miejscu nie można powiedzieć bez zdradzania fabuły.

Ponieważ efekty specjalne są na najwyższym poziomie, warto je zobaczyć na jak największym ekranie. Kino IMAX, które zorganizowało pierwsze pokazy filmu, nadaje się do tego znakomicie. Szkoda tylko, że obsługa wciąż nie pamięta o tym, iż w przypadku ekranizacji komiksów zawsze można spodziewać się dodatkowych scen po napisach i dziwnie patrzy na widzów, którzy wytrwale siedzą do samego końca. A Iron Man 3 potrafi przetrzymać naprawdę długo – bonusowa scena jest dosłownie na samym końcu, po wszystkich możliwych napisach. Niewątpliwie jednak warto spędzić w kinie te dodatkowe kilka minut, by zobaczyć ponownie aktora, który zdobył serca wielu widzów dzięki roli w Avengers.

Iron Man 3 to jeden z najlepszych filmów o superbohaterach ostatnich lat - gdyby zrobić ranking dotychczasowych produkcji Marvela, na pewno znalazłby się w pierwszej trójce. Trudno powiedzieć, czy nowa odsłona przygód Tony’ego Starka jest lepsza od części pierwszej, ponieważ poziom tych filmów jest bardzo zbliżony. Film stawia bardzo wysoko poprzeczkę kolejnym komiksowym bohaterom, którzy pojawią się w tym roku na ekranach kin. Odpowiedzią DC Comics będzie tym razem Człowiek ze stali – nowy obraz Zacka Snydera o Supermanie. Już teraz, dzięki zwiastunom, można podejrzewać, że będzie to produkcja bardzo wzniosła. Latem przekonamy się więc, co bardziej trafia do widzów: film pełen humoru, zrobiony trochę z przymrużeniem oka, czy pełna patosu historia jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci na świecie.


blog comments powered by Disqus