"Jessica Jones" sezon 2. - pierwsze wrażenia z serialu

Czegoś tu brakuje

Jessica Jones sezon 2 recenzja ocenaGdy serial debiutował ponad dwa lata temu, mało kto spoza grona najbardziej oddanych fanów Marvela kojarzył postać Jessiki Jones. Jak się okazało, postawienie na w miarę świeżą i niszową bohaterkę było strzałem w dziesiątkę. Produkcja została świetnie przyjęta zarówno przez widzów jak i krytyków, a sporą zasługę miała w tym przekonująca obsada. Wreszcie po dość długim oczekiwaniu – i uwikłaniu się w międzyczasie w walkę z organizacją Hand – pani detektyw powraca by zająć się swoimi sprawami. Niestety jak na razie brakuje czegoś w tym sezonie.

 

Po pokonaniu Hand wspólnie z innymi herosami z Nowego Jorku, Jessica (Krysten Ritter) wraca do swojego życia i pracy jako prywatna detektyw. Niestety dotychczasowe przeżycia coraz bardziej utrudniają jej względnie normalne funkcjonowanie. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej gdy na jaw wychodzą nowe fakty odnośnie pochodzenia mocy Jess. Znowu musi ona stawić czoła swojej przeszłości.

 

Jessica Jone 2 recenzja ocena

 

Sezon drugi w zasadzie stara się powielać najlepsze elementy pierwszego. Zachowano dość mroczny klimat i dojrzalszą – względem większości produkcji Marvela – tematykę. Nawet główna bohaterka nie została specjalnie „wybielona” i dalej prezentuje swój trudny charakter. Jednakże wspomniane starania nie do końca jak na razie wychodzą. Czym jest to spowodowane? Otóż oglądając pierwszych kilka odcinków można zauważyć jeden, ale bardzo znaczący, minus – akcja nie trzyma widza w napięciu. Bynajmniej fabuła nie jest zła, tylko jej poziom jest zdecydowanie niższy niż w tym samym momencie sezonu pierwszego. Obwinić za to można Davida Tennanta, który grał głównego antagonistę poprzedniej serii, Killgrave’a. Świetnie napisana i zagrana postać mocno zawyżyła poziom, a jej brak pozostawił póki co nie wypełnioną pustkę. Nie wszystko jednak zostało stracone i jest kilka ciekawych wątków wartych dalszego śledzenia. Chociażby te elementy historii skupiające się na Trish (Rachael Walker) czy Jeri Hogarth (Carrie-Anne Moss), które jednocześnie poruszają kilka ważnych społecznie tematów często omawianych w mediach w ostatnich latach.

 

O realizacji nie można zbyt wiele nowego napisać. Stoi ona na przyzwoitym poziomie. Montaż jest dobry i przemyślany, także w przypadku nagłych retrospekcji pojawiających się dość często. Plusem jest też narracja prowadzona przez główną bohaterkę. Dobrze wprowadza ona widza w fabułę każdego odcinka oraz generalnie pozytywnie wpływa na klimat serialu. Akcja rzecz jasna znowu rozgrywa się w Nowym Jorku, co nie jest zaskoczeniem, lecz oglądanie cały czas „Wielkiego jabłka” w tle zaczyna już trochę nudzić.

 

Jessica Jones sezon 2 Killgrave

 

Pod kątem aktorskim także nie ma niespodzianeknapisać, gdyż obsada jak na razie specjalnie się nie zmieniła. Znaczącą różnicą, która odbija się na produkcji, jest oczywiście brak wspomnianego wcześniej Davida Tennanta. Krysten Ritter wciąż prezentuje się pozytywnie jako Jessica. Warto jednak pamiętać, że jej postać mimo wszystko zmieniła się najmniej i aktorka mogła mieć nieco łatwiejszą pracę, przygotowując się do zdjęć. Warto wyróżnić Carrie-Anne Moss oraz Ekę Darville’a, których postacie – Jeri i Malcolm – najbardziej ewoluowały i ewoluują cały czas. Oboje aktorzy doskonale dostosowują się do zmian w swoich rolach. O nowych członkach obsady na razie nie można zbyt wiele napisać i lepiej poczekać z oceną ich pracy do końca sezonu.

 

Pierwsze nowe odcinki Jessiki Jones pozostawiają spory niedosyt. Brak porządnego antagonisty pokroju Killgrave’a jest bardzo odczuwalny. O ile później nie pojawi się jakaś postać godna bycia jego następcą, to sezon można będzie w zasadzie spisać na straty. Sytuację ratuje znana i lubiana już obsada w dalszym ciągu trzymająca wysoki poziom. Plusem są też wątki poboczne warte dalszego zgłębienia. Generalnie powinno być dużo lepiej, ale wciąż jest miejsce i potencjał by sytuacja się poprawiła.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki

 

 


blog comments powered by Disqus