Drugie życie Jeża

plakat filmu Drugie życie Jeża

Seks i przemoc to coś, co nastoletni widzowie lubią najbardziej. Doskonale zdają sobie z tego sprawę twórcy Jeża Jerzego, który godnie zastąpił na polskim komiksowym tronie niesfornego szympansa o imieniu Tytus. Jeż jest więc bohaterem skrojonym na miarę swoich czasów – mieszka na blokowisku, jeździ na deskorolce, wdaje się w bójki ze skinheadami, klnie jak szewc, nie stroni od alkoholu i ma powodzenie u płci pięknej. Po 13 latach życia na kartach kolejnych albumów przyszedł czas na ożywienie Jerzego na dużym ekranie. I trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do zekranizowanych dekadę temu przygód Tytusa, Romka i A’Tomka, jest to ekranizacja udana.

Opowieść, którą widzimy na ekranie miłośnicy komiksowej serii znają już z albumu „In Vitro” – oto Jerzy musi stawić czoła swojemu klonowi stworzonemu przez szalonego profesora. Przy okazji dostaje się tu wszystkim – od goniących za oglądalnością mediów, poprzez populistycznych polityków, aż po licznie sprzedających jedzenie na wynos emigrantów z Azji. Fabuła nie jest tu jednak najważniejsza – bez zbytniego wysiłku można wytknąć jej liczne mielizny i uproszczenia, co jednak nie umniejsza przyjemności płynącej z oglądania perypetii kolczatego stwora. Ogromna w tym zasługa osobowości, które podkładają głos ekranowym bohaterom. Prym wiodą Borys Szyc jako Jeż Jerzy oraz Misiek Koterski i Sokół w roli stałych przeciwników Jeża - narodowych nieudaczników Zenka i Stefana. To wszystko nie zdałoby jednak egzaminu, gdyby nie fakt, że film pozostaje wierny komiksowemu oryginałowi w bezkompromisowej formie oraz języku, którym operuje.

Powstanie ekranowych przygód Jeża Jerzego to w dużej mierze wynik ogromnej determinacji autorów komiksu – Tomka Leśniaka i Rafała Skarżyckiego, którym udało się przekonać producentów do dość nowatorskiego, jak na polski rynek, pomysłu. I choć można utyskiwać, że o kilka lat wyprzedziły nas m.in. „bratnie” kinematografie Węgier (Dzielnica) i Estonii (007 przygód Franka i Wendy), o licznych zachodnich produkcjach nie wspominając, to warto docenić fakt, że polskie kino dojrzało do zaoferowania dorosłym widzom animowanej komedii. Dlatego warto trzymać kciuki za sukces Jeża, kufa!


blog comments powered by Disqus