"John Wick 2" - recenzja wydania DVD

Autor: Adrian Warwas
Korekta: Anna Krystyna Misztal
30 sierpnia 2017

Wrócił dobrze posprzątać


Kolejne spotkanie z zabójcą, dawne przyrzeczenie i konflikt z międzynarodową organizacją przestępczą – to tylko streszczenie tego, co czeka widza, który sięgnie po kontynuację obrazu z 2014 roku. Jest bardziej efektownie, bardziej widowiskowo i wszystko jest bardziej przemyślane fabularnie. Miód na moje filmowe kubki smakowe!


Od wydarzeń przedstawionych w pierwszym filmie mija kilka dni. Po tym, jak John Wick (niezawodny Keanu Reeves) dokonał wendetty, decyduje się na odzyskanie samochodu Mustang Boss 429. Następnie powraca do domu i próbuje znów cieszyć się emeryturą. Tę przerywa jednak pojawienie się dawnego przyjaciela. Przypomnienie o więzach krwi sprawia, że Wick ponownie będzie musiał sięgnąć po broń.


Twórcy stanęli przed nie lada wyzwaniem, by nakręcić sequel tak, by znów przyciągnąć widzów ponownie do kin. Na szczęście fabularnie nie ucierpiał żaden pies, a wątek podziemia zabójców został rozszerzony. I to okazało się strzałem w dziesiątkę! W pierwszej części widzowie poznali jedynie hotel Continental i pewne zasady w nim panujące. W kontynuacji dowiadują się o świecie, w którym każdy obywatel może zajmować się… morderstwami na zlecenie. Nowy Jork, jak i Rzym rządzą się swoimi prawami – wszystko zależy od ceny.


Bez wątpienia pierwsze skrzypce gra tu Keanu Reeves – zmęczony bohater, który pragnie zerwać z przeszłością. Jednak postaci drugoplanowe nie ustępują mu miejsca. Prócz ponownego spotkania z szefem hotelu i mentorem Winstonem (Ian McShane) czy przyjacielem Aurelio (John Leguizamo), poznajemy zacną paletę osobowości – w tym m.in.: dawnego kompana i głównego antagonistę Santino D'Antonio (magnetyzujący Riccardo Scamarcio), przebiegłą mistrzynię białej broni Ares (piękna Ruby Rose) czy szefa sieci bezdomnych zamachowców, Bowery'ego Kinga (kradnący sceny Laurence Fishburne). Epizodyczne role Petera Stormare’a czy legendarnego Franco Nero dają dodatkowy pastisz sensacji w odbiorze seansu.


Sceny pościgu i walk są dopracowane co do joty. Jest ich więcej, niż w poprzednim filmie, i są też bardziej dopieszczone. Muzycznie jednak jest… koślawo. I to mój jedyny zarzut. O ile muzyka w filmie John Wick była dopasowana do każdej sceny, tak o ścieżce dźwiękowej kontynuacji już napisać nie mogę. Mimo wielu wybrzmiewających w filmie utworów, żaden na pewno nie pozostanie w pamięci widza.


W wydaniu DVD znajdziemy zwiastun filmu oraz dwa materiały behind the scenes, każdy trwający około pięć minut. Pierwszy z nich nosi tytuł Niespodziewany sukces Johna Wicka i odnosi się do filmu z 2014 roku (historia pomysłu, nakręcenie i pozytywny odzew ze strony widzów), a drugi, pt. Podziemny świat, ukazuje filmowy półświatek zabójców w miastach. Filmiki te dostępne są z polskimi napisami. Natomiast z książeczki w wydaniu dowiemy, czym jest Gun-Fu czy Car-Fu.


Mimo otwartej furtki w zakończeniu (i potwierdzonych planach nakręcenia trzeciej, ostatniej części), John Wick 2 sprawdza się jako solidne kino sensacyjne. Rzecz jasna, najpierw polecam seans pierwszej części, a dopiero potem zaopatrzenie się w DVD dwójki, wydanej przez Monolith Films. 



blog comments powered by Disqus