Recenzja animacji "Liga Sprawiedliwych: Zagłada"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
30 listopada 2013

Warner Bros. Animation konsekwentnie stawia na produkcje kolejnych pełnometrażowych animacji, powstałych na kanwie komiksów ze stajni DC Comics. Tylko w tym roku kalendarzowym zekranizowano drugą część kultowej powieści graficznej Franka Millera, Powrót Mrocznego Rycerza, oraz olśniewający i mroczny The Flashpoint Paradox. Jak na ich tle wypada zeszłoroczna pozycja, Liga Sprawiedliwych: Zagłada?

Tytułem wprowadzenia. Liga Sprawiedliwych: Zagładato trzynasty film z kolekcji DC Universe Animated Original Movies. Jego fabuła została oparta na komiksie Marka Waida: JLA: Tower of Babel, a głosu użyczyli w nim: Kevin Conroy, Tim Dalyczy Nathan Fillon. Dostajemy tutaj całą masę zaciekłych pojedynków, parę niegłupich dialogów i rewelacyjne grafiki.  

Opowieści z udziałem Ligi Sprawiedliwości mają na celu obcowanie ze sztandarowymi superbohaterami w przyciasnych trykotach. Obserwowanie wspólnych poczynań: Batmana, Supermana, Zielonej Latarni, Flasha czy Wonder Woman to nie lada gratka dla wiernych fanów tych ikonicznych postaci. Podobne wrażenie sprawiły dynamiczne pojedynki Avengers z najeźdźcami z kosmosu w rozbuchanym blockbusterze w reżyserii Jossa Whedona o tym samym tytule.

Ważnym ogniwem funkcjonowania wyżej wymienionych grup herosów są często pojawiające się konflikty pomiędzy ich poszczególnymi członkami. To one dostarczają szczypty dramatyzmu do efekciarskich starć tychże zwartych ekip z całą plejadą wymyślnych przestępców. W przypadku Ligi Sprawiedliwych najbardziej widowiskowe konfrontacje pojawiają się na linii Człowiek Nietoperz – Syn Kryptona. W Zagładzie mamy do czynienia z poważnym w skutkach spięciem Mrocznego Rycerza z pozostałymi członkami Ligi.

Batman, targany wręcz obsesyjną nieufnością do pozaziemskich mocy Supermana i reszty kosmicznych przybyszy, skonstruował skuteczne plany na pokonanie swych kompanów. Niefortunnie wiadomości te zostały wykradzione przez pomniejszego złoczyńcę, pracującego dla mistrza strategii, nieśmiertelnego Vandala Savage'a. Zręczny manipulator wraz z grupą szwarccharakterów (m.in. Banem, Metallo oraz Cheetah) postanawia ostatecznie uporać się z Supermanem i jego ekipą. Ważną postacią w całej animacji jest potężny Cyborg, aspirujący do zostania jednym ze Sprawiedliwych. Warto także zwrócić uwagę na opowieść Vandala, która odsłania genezę powstania tego groźnego megalomana.

W porównaniu z innymi dziełami z serii, zwłaszcza dwiema częściami Powrotu Mrocznego Rycerza czy Niezwyciężonym Supermanem, recenzowana animacja wypada przeciętnie. Cała historia jest dość wtórna, przewidywalna i schematyczna, a wprowadzenie Cyborga do Ligi tym razem okazało się posunięciem niezbyt trafionym. Ot, klasyczna nawalanka bez głębszego przesłania. Największą radość podczas oglądania Zagłady sprawia kolejny udany powrót Kevina Conroya do roli Batmana. Dla wielu miłośników Rycerza Gotham to bowiem właśnie on jest idealnym aktorem wcielającym się w postać Bruce'a Wayne'a.



blog comments powered by Disqus