Recenzja wydania DVD filmu "Kamienie na szaniec"

Autor: Redil
Korekta: Pityez
9 października 2014

Goszczące na ekranach kin w marcu tego roku, głośne Kamienie na Szaniec w reżyserii Roberta Glińskiego wywołały spore kontrowersje. Wielu zarzucało twórcom, że nie podeszli do literackiego pierwowzoru oraz samych postaci z należytym szacunkiem. Odbrązowieni, pozbawieni idealistycznego rysu, Rudy, Zośka i Alek są ukazani jako zwykli młodzi ludzie, targani wątpliwościami i strachem. Produkcja okazała się filmem dostosowanym do współczesnego odbiorcy – jest w nim miejsce na miłość, akcję, zemstę, bohaterstwo i… rockową muzykę. Do sprzedaży trafiło niedawno interesująco przygotowane wydanie DVD, któremu warto poświęcić uwagę przede wszystkim ze względu na dodatki. Znajdziemy tu chociażby alternatywne zakończenie, co jest o tyle ważne, że właśnie finał obrazu spotkał się z dużą krytyką.

Kamienie na Szaniec mogą nie przypaść do gustu przede wszystkim tym, którzy bardzo cenią sobie powieść Kamińskiego. Reżyser pomija bowiem liczne wątki oraz  marginalizuje postaci (Alek stanowi zaledwie tło) i zmienia ich postawy, w jakiś sposób unowocześniając bohaterów. Początkowo można mieć wrażenie, że chłopaki po prostu „bawią się w wojnę”; nie wygląda to zbyt poważnie, gdy w otwierającej scenie rozprawiają się z Niemcami przy dźwiękach rockowej gitary. Należy jednak pamiętać, że Gliński celuje przede wszystkim w młodego widza, któremu tego rodzaju kino wojenne powinno przypaść do gustu. Twórca próbuje na nowo zdefiniować patriotyzm tamtych bohaterów, odzierając go z klasycznej formy i umieszczając we współczesnych ramach. Tym samym, jednych do siebie zraża, innych przekonuje, ale zdecydowanie osiąga swój cel.

Wydanie DVD oprócz dużej ilości zwiastunów i telewizyjnych spotów, zawiera także liczne dodatki. Znajdziemy w nim między innymi teledysk Dawida Podsiadło (oraz jego making of) promujący produkcję. Ponadto na płycie zamieszczono materiały ukazujące realizację scen, które ostatecznie nie trafiły na stół montażowy oraz gotowe już i obrobione ujęcia, z różnych przyczyn wycięte z finalnej wersji filmu. Sprawiają one, że możemy lepiej poznać wizję reżysera.

Dzięki bonusom możemy także spojrzeć na Kamienie na Szaniec z dwóch punktów widzenia: od strony twórców oraz aktorów. Robert Gliński, opowiada o tym, jaki film chciał stworzyć. Jak twierdzi – ważniejsze są dla niego emocje, uczucia, niż samo przesłanie obrazu. Chciał przedstawić nie idee, lecz zwykłych ludzi, którym raz się coś udaje, a raz nie. Wiąże się to też ze wspomnianymi kontrowersjami, Gliński nie zamierzał bowiem realizować pomnika, opierać się ściśle na literackim pierwowzorze, lecz obedrzeć to z patetycznej otoczki – bardziej niż na książce Kamińskiego polegał na innych źródłach, a także wspomnieniach własnej matki. Znając już reakcję widowni, możemy stwierdzić, że jednym się to spodobało, innych oburzyło.

Tymczasem autor zdjęć, Paweł Edelman, opowiada ogólnie o swojej pracy nad Kamieniami…, współpracy z młodymi aktorami, swoim podejściu do realizowanego tematu, trudnościach związanych z konkretnymi scenami itd.

Ciekawie prezentują się także wywiady z aktorami, wśród których możemy posłuchać m.in. Artura Żmijewskiego czy Danuty Stenki, a także odtwórców głównych ról. Tomasz Ziętek grający Rudego mówi o przygotowaniach do roli, poszukuje wspólnych cech między sobą a odtwarzanym bohaterem i wspomina trudy realizacji scen kaskaderskich. Marcel Sabat (Zośka), podobnie jak jego kolega, opisuje swoją postać i opowiada, jak sam chciał przedstawić swojego bohatera (niekoniecznie tak, jak było to ukazane w książce Kamińskiego).

Nie będę zdradzał, jak wygląda alternatywne zakończenie Kamieni na Szaniec, ale wydaje mi się, że warto je zobaczyć, ponieważ prezentuje się zupełnie inaczej niż to, które ujrzeliśmy w kinie.. Czy z innym zakończeniem film oglądałby się lepiej czy gorzej oraz jak duży wpływ miałby taki finał na odbiór i wydźwięk produkcji? Przekonajcie się sami.

Wydanie DVD Kamieni na Szaniec prezentuje się bardzo solidnie. Nie poskąpiono ciekawych dodatków, które znacznie poszerzają spojrzenie na produkcję, przez co można oglądać go niemal od kulis, oczyma reżysera, aktorów i pozostałych twórców. Jeżeli jesteście zwolennikami filmu Glińskiego, jest to pozycja zdecydowanie godna polecenia.

 



blog comments powered by Disqus