Ile "Kamieni" w "Kamieniach na szaniec"?

Jak wiele filmowych ekranizacji książek, komiksów oraz gier nas zawiodło? Jak często twórcy albo zbyt dosłownie przenosili wątki z pierwowzoru, albo zupełnie o nich zapominali? Czy zatem lepiej nakręcić ekranizacje, czy dzieło inspirowane pierwowzorem? Odpowiedź na to pytanie z pewnością poznamy w czasie seansu Kamieni na szaniec.

Alek, Zośka i Rudy - harcerze, maturzyści warszawskiego liceum snują ambitne plany na przyszłość, ale zostają one brutalnie przerwane we wrześniu 1939 roku. Bohaterowie wkraczają w dorosłość w niezwykle dramatycznych czasach, które stawiają ich przed wyborem – przetrwać za wszelką cenę czy przyłączyć się do walczących o wolną Ojczyznę. Chłopcy, wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, postanawiają walczyć...

Jakiś czas temu w polskich kinach pojawiły się nietrafione, a także zbyt uwspółcześnione Śluby Panieńskie, które przez lata będą stanowić przestrogę dla filmowców, jak nie należy kręcić ekranizacji znanych książek. Zadanie Roberta Glińskiego - ekranizacja nowej wersji kultowych Kamieni na szaniec - było zatem nadzwyczaj trudne Powieść Kamińskiego przez lata inspirowała młodych Polaków, uczyła podstawowych wartości takich jak przyjaźń, miłość, braterstwo oraz motywowała do patriotyzmu. Dla wielu historyków oraz fanów pierwowzoru, dzieło Glińskiego będzie świętokradztwem. Reżyser nie tylko umiejętnie racjonalizuje oraz unowocześnia Alka, Zośkę oraz Rudego, ale również w swoich przemyśleniach wychodzi poza ramy książkowej historii. Warunkiem przyjemnego seansu okazuje się zatem przymknięcie oka na pewne rozwiązania zaproponowane przez reżysera, nie zawsze inspirowane pierwowzorem.

Gliński w swoim filmie wielokrotnie pomija kluczowe wątki, jednak robi to w sposób w pełni świadomy i przemyślany. Interesuje go przede wszystkim historia Zośki i Rudego, bohaterów odbrązowionych, przedstawionych jako zagubionych chłopaków, szarpanych namiętnościami, wątpliwościami i ambicjami. Twórcy z zamysłem uwspółcześniają relacje pomiędzy nimi, nie siląc się na kopiowanie Kamińskiego. Pozwala to zdecydowanie zwiększyć zainteresowanie współczesnego widza, który w czasach popkultury niejednokrotnie nie jest w stanie w pełni pojąć tragizmu ówczesnych wydarzeń. Pewnym problemem Kamieni na szaniec wydają się być dialogi, które pozbawione książkowego patosu, wielokrotnie trącą pustymi frazesami - może z nich nawet wynikać, że bohaterowie nie walczyli za Polskę lecz w imię zemsty. Reżysera należy jednak pochwalić za kontrowersyjność w stawianiu pytań o prawdziwą cenę „Akcji pod Arsenałem”, a także nierównego wartościowania życia młodych harcerzy (motyw inspirowany Szeregowcem Ryanem). To wszystko sprawia, że twórca co prawda gloryfikuje swoich bohaterów, jednak realizuje również prawdziwą misję kina, jaką niewątpliwie jest inspirowanie do dialogu społecznego.

Warto zauważyć, że Kamienie Glińskiego to pełny napięcia i sprawnie zrealizowany dramat historyczny. Interesujący scenariusz, narracja oraz szybkie tempo (które jednak nieco siada w końcowych scenach) przypadną do gustu nawet najbardziej negatywnie nastawionemu widzowi. Na uwagę zasługują doskonałe zdjęcia Pawła Edelmana, oddające zarówno pewien radosny klimat młodzieńczego życia bohaterów jak i szarość okupowanej Warszawy. Twórców należy docenić również za kilka perełek inscenizacyjnych, do których można zaliczyć między innymi szokującą, brutalna scenę przesłuchania Rudego oraz bardzo symboliczną egzekucję Polaków w deszczu. To niewątpliwie ujęcia, jakie trudno znaleźć w wielokrotnie zbyt schematycznej i nijakiej polskiej kinematografii.

Bardzo dobrą decyzją było obsadzenie w głównych rolach nieznanych jeszcze widzowi aktorów, którzy nie tłamszą swoją popularnością przekazu filmu. Na tle swoich kolegów z planu szczególnie wyróżnia się Tomasz Ziętek grający Rudego (co ciekawe w filmie szatyna), który kradnie pozostałym aktorom niemal każdą wspólną scenę. Młody aktor jako jedyny próbuje wyrażać swoje emocje pojedynczymi gestami oraz pełnym wątpliwości i lęku spojrzeniem. Niestety, talentu brakuje chyba Marcelowi Sabatowi (Zośka), który ogranicza swój występ wyłącznie do groźnych min. Produkcja Glińskiego to również doskonałe epizody Andrzeja Chyry w roli wyrachowanego oficera AK oraz Artura Żmijewskiego jako ojca zatroskanego o los swojego syna.

Filmowe Kamienie na szaniec są dziełem mocno inspirowanym książką Kamińskiego, jednak równocześnie obrazem artystycznie niezależnym. Gliński nie obawia się szokować brutalnością oraz scenami o lekkim zabarwieniu erotycznym, które mogłyby spowodować zmniejszenie zysków (choć współcześni gimnazjaliści nie takie rzeczy widzieli już w Internecie). Kamienie to przede wszystkim solidne kino historyczno-wojenne, odpowiednie zarówno dla młodzieży, jak i zdecydowanie starszych widzów.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus