"Kamper" - recenzja filmu

Autor: Korni

Będę grał w grę zwaną życiem

Kiedy reżyser na swój debiut wybiera fabułę, można bez wahania powiedzieć o nim, że jest ambitny. Gdy okazuje się, że scenariusz był wielokrotnie zmieniany podczas pracy na planie, a scenarzysta poprawiał sceny po nocach, koledzy po fachu mogą złapać się za głowę. Wbrew przewodniemu hasłu Kampera: Ogarnij się!, Łukasz Grzegorzek wie, czego chce i dzięki temu stworzył bezpretensjonalne kino w lekkim, ale i momentami dramatycznym wydaniu.

Kamper (Piotr Żurawski) to chłopak jakich wielu. 30 lat na karku, praca za biurkiem, małe mieszkanko w oddalonej od centrum Warszawy dzielnicy. Lubi imprezować, wypić za dużo, czasem zapalić coś nielegalnego. Jego żona Mania (Marta Nieradkiewicz) to ambitny typ. Marzy o własnym food trucku, uczęszcza na kurs gotowania do mistrza w tym fachu. Ich wspólne życie to sinusoida zdarzeń i emocji… aż do momentu, w którym jedno zdradza drugie. 

Marta Nieradkiewicz i Piotr Żurawski tworzą aktorsko piękny, choć bolesny duet. Oboje nieposkładani – zagubieni między tym, co by chcieli, a tym, co mogą mieć – tworzą wiarygodny wizerunek trzydziestolatków. Odtwórczyni roli Mani została upatrzona przez reżysera jeszcze przed castingami. Trudniej było znaleźć odtwórcę Kampera, który musiał łączyć w sobie cechy zarówno bad boya, jak i wrażliwca. Piotr Żurawski okazał się Kamperem doskonałym. Raz zbuntowanym i wewnętrznie niepokornym, a czasem melancholijnym, niepewnym siebie i zagubionym. 

I do tej wycofanej postawy Kampera nawiązuje właśnie tytuł filmu, błędnie kojarzony z motoryzacją. Samo kampowanie oznacza technikę gry, stosowaną głównie w grach typu shooter (strzelanki) i MMORPG (gra RPG toczona online przez wielu graczy jednocześnie). Najprościej ujmując, to ukrywanie się w oczekiwaniu na przeciwnika w miejscu zapewniającym taktyczną przewagę. Niejednokrotnie określenie kamper ma znaczenie negatywne: oznaczające osobę, która boi się dynamicznej rozgrywki i nie ma do niej odpowiednich umiejętności. Nawiązanie tytułu do gier komputerowych nie jest przypadkowe. Główny bohater pracuje jako manager zespołu testującego nowości w branży. Warszawska firma QLOC specjalizująca się w działaniach z obszaru gamingu, użyczyła swoich biur do nakręcenia filmu. Dzięki temu ukazano nie tylko warunki współczesnego rynku pracy (korporacyjne boksy), ale także w jakiś sposób złamano stereotyp gracza. W tle produkcji przewijają się tytuły takie jak Wiedźmin, FIFA czy Counter –Strike, ale to nie gry i uzależnienie od nich są problem bohatera. Ta rozrywka stanowi nie tylko stałość w jego życiu (chociażby finansową), ale także daje możliwość dalszego rozwoju i pokazania spektrum swoich umiejętności. Kamper ma w głowie wiele więcej, niż tylko pomysły na żarty, które nieustannie robi swojej żonie. Ale z jakiegoś powodu ciągle stoi w miejscu…

Tak jak jego związek z Manią. Jedna chwila, w której emocje wzięły górę, jest początkiem kolejnych przykrości, które zadają sobie małżonkowie. Zdrada to jedynie pośredni powód rozłamu ich relacji. Związek tych dwojga od dłuższego czasu trwał w łatwej i niewymagającej codzienności. Kiedy stają przed problemem, nawet nie potrafią szczerze ze sobą rozmawiać – oboje bazują na domysłach i ironicznych zaczepkach. Oddaleni od siebie młodzi nawet nie zauważyli, że sypać między nimi zaczęło się już dawno, a dramatyczne wydarzenia są jedynie następstwem wcześniejszych zaniedbań. Łatwo bowiem przyzwyczaić się do posiadania dobrej posadki, przyjemnego mieszkania od teściów i od tak przestać się starać. Zarówno w związku, jak i w życiu. 

Grzegorzek nie próbuje jednak nikogo rozliczać. Zauważywszy ogólną sytuację, nie stawia jej nawet w kategorii problemu. Współcześni trzydziestolatkowie mają stabilną sytuację finansową i (wydawałoby się) poukładane życie rodzinne oraz towarzyskie. Mogą pozwolić sobie na przyjemności, żyje im się lekko. Reżyser sam przyznaje, że niejednokrotnie słyszał pod swoim adresem zwrot „ogarnij się”, a jego produkcja zawiera wątki autobiograficzne. Piotr Żurawski rozumiał swoją postać aż za dobrze – stąd spięcia na linii aktor – reżyser, ale i zmiany wprowadzane w trakcie ujęć. Wczuł się w rolę Kampera, a opierając się na własnych doświadczeniach budował ją wraz z reżyserem i scenarzystą na nowo. Dzięki nieustannej pracy nad żywą materią filmową zyskaliśmy dobrze opowiedzianą historię o młodych ludziach, szytą na miarę polskich realiów.

Wcielających się w swoistych przedstawicieli własnego pokolenia aktorów dobrano wyjątkowo trafnie. Przyjaciele Kampera: Dorota (Justyna Suwała) oraz Carlos (Bartłomiej Świderski) to także solidnie obsadzone postaci. Podobnie jak mistrz kulinarny i menor Mani  – w tej roli Jacek Braciak. Jedyna scena, kiedy możemy go oglądać, to męska i dosadna rozmowa z głównym bohaterem, stanowiąca punkt zwrotny w postrzeganiu samego siebie przez Kampera oraz przełom dla całej fabuły.

Prócz obsady niewątpliwym atutem produkcji są także przestrzenie, w jakich był kręcony film. Nie tylko korporacyjne, biurowe warunki, ale także lokum Mani i Kampera, które pokazuje nam coś więcej niż same ściany. W tym celu reżyser użyczył własnego mieszkania. Małe, ciasne pomieszczenie to kryjówka Kampera, gdzie łatwo może się schować przed swoimi problemami. Skontrastowanie go z pięknymi, warszawskimi plenerami daje widzowi odrobinę oddechu. Całości towarzyszy ciekawa ścieżka dźwiękowa, na której usłyszymy między innymi Zbigniewa Wodeckiego, zespół Maanam czy rapera Pezeta. Do utworu tego ostatniego Kamper tańczy w wymownej scenie, która pokazuje jego burzliwe, aczkolwiek skrywane emocje.

Dystrybutorski opis Kampera nie zachęca do pójścia do kina. Trailer także nie pokazuje możliwości tego obrazu, a trzeba przyznać, że Kamper – zarówno film, jak i główny bohater – do przeciętnych nie należą. Nie tylko innowacyjny pomysł na przedstawienie gamingowego trybu życia, ale także solidny warsztat fabularny i pełnokrwiste postaci zapewniły filmowi pewne miejsce wśród najlepszych polskich produkcji tego roku. 

Korekta: Joanna Biernacik


blog comments powered by Disqus