Solidna druga liga – recenzja wydania DVD filmu "LEGO Liga Sprawiedliwości kontra Liga Bizarro"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Joanna Biernacik
24 maja 2015

Twórcy LEGO Przygody udowodnili bezspornie, że animacja mająca za pierwowzór plastikowe zabawki może być ciekawa, zabawna i oryginalna. Mimo tego można odnieść wrażenie, że kolejne filmy oparte o rozmaite serie klocków z Danii są wyłącznie tworami produkowanymi taśmowo w celu wyciśnięcia pieniędzy z rodziców małoletnich fanów ninja, Jedi i superbohaterów. Na szczęście, przynajmniej w przypadku LEGO: Ligi sprawiedliwości…, pierwsze wrażenie okazało się mylne.

Fabuła filmu nie jest przesadnie zawiła. Służy raczej za pretekst do opowiedzenia zabawnej historii z nieskomplikowanym morałem i pokazania jak największej liczby żartów sytuacyjnych z udziałem znanych i lubianych herosów ze świata DC Comics. Bizarro, nieudany duplikat Supermana, bardzo stara się zostać superbohaterem. Problem w tym, że klon wszystko robi na opak, nieraz stwarzając zagrożenie dla postronnych osób i siejąc spustoszenie w swoim otoczeniu. Za namową Kryptonianina udaje się na inną planetę mającą stanowić jego własny świat, który od teraz będzie mógł ochraniać. Gdy planeta Bizarro pada ofiarą złowrogiego Darkseida, świeżo upieczony bohater postanawia stworzyć sobie pomocników, by wspólnymi siłami stawić czoła najeźdźcy. Tak powstaje Liga Bizarro składająca się z alter ego członków Ligi Sprawiedliwości.

Twórcy postawili na jasne, łopatologicznie wręcz podane, lecz mądre przesłanie: "inne" nie znaczy "gorsze". Historia Bizarro ma przypominać, że należy doceniać starania innych, nawet jeśli nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty. To, że nie jest to szczególnie odkrywcze stwierdzenie, nie zmienia faktu, że to prawda ważna i warta powtarzania młodym odbiorcom.

Istotniejsze od morału zdają się być jednak w tym filmie żarty. W przypadku tytułu opartego na dwóch potężnych markach, skierowanego prosto na DVD i powstałego z myślą o młodszych widzach, można obawiać się, że dowcipy będą nieśmieszne, wymuszone i wtórne. LEGO: Liga Sprawiedliwości kontra Liga Bizarro pozytywnie pod tym względem zaskakuje. Humor sytuacyjny niejednokrotnie nawet u starszego odbiorcy wywoła uśmiech. W szczególności zaś żarty trafią do widowni nieco bardziej zaznajomionej z uniwersum DC, którzy wyłapią odniesienia do komiksowych źródeł.

Nie da się ukryć, że obraz przeznaczony jest bezpośrednio na rynek DVD, co odzwierciedla chociażby jakość animacji. Chociaż twórcom nie można zarzucić w tej materii niedbałości, pod kątem wizualnym bliżej obrazowi do seriali Ninjago – mistrzowie spinjitzu i Chima albo scenek fabularnych z klockowych gier komputerowych, niż do imponującej LEGO Przygody. Mimo niewątpliwie skromnego budżetu, animatorzy stanęli na wysokości zadania i zadbali o szczegóły tak postaci, jak i ich otoczenia.

Jakość wydania DVD nie pozostawia wiele do życzenia. Film można obejrzeć w wersji z polskimi napisami lub lektorem. Niestety brakuje rodzimego dubbingu, który z pewnością sprawdziłby się lepiej, niż średnio dobrany głos czytający dialogi. Bardzo pozytywnym akcentem jest za to spora liczba dodatków – tej 47-minutowej animacji towarzyszy aż 37 minut materiałów bonusowych. Cieszy to tym bardziej, że zostały one w całości przetłumaczone na język polski. W tym przypadku jednak wyłącznie w formie napisów, co może utrudnić ich odbiór młodym widzom. Oprócz standardowych wypowiedzi twórców mówiących co nieco o kulisach powstawania filmu i historii postaci Bizarro, na płycie znajdziemy również komiczne "wpadki z planu" oraz… film krótkometrażowy z LEGO Batmanem w roli głównej. Jest co oglądać.

LEGO: Liga Sprawiedliwości kontra Liga Bizarro to podwójnie pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze, jest to przyjemna w odbiorze, pełna niewymuszonego humoru animacja o superbohaterach DC, która powinna spodobać się zarówno młodszym, jak i starszym fanom duńskich klocków i amerykańskich herosów. Ponadto,  jak na tak niszową i niedrogą produkcję, wydanie DVD zostało naprawdę solidnie przygotowane i wyposażone w imponującą porcję materiałów dodatkowych. Choć historia plastikowego Bizarroz pewnością nie należy do pierwszej ligi filmów animowanych, w swojej klasie jest pozycją zdecydowanie godną polecenia.



blog comments powered by Disqus