Komedia plastikowa – recenzja wydania DVD filmu "LEGO: Liga Sprawiedliwości – Legion Zagłady"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Anna Ruszczak
17 listopada 2015

Po zaskakująco udanej produkcji LEGO: Liga Sprawiedliwości kontra Liga Bizarro, Warner Bros. powraca z kolejnym obrazem o plastikowych wersjach superbohaterów z uniwersum DC. Kolejna odsłona przygód LEGO Batmana, LEGO Supermana i LEGO spółki to sympatyczna propozycja nie tylko dla najmłodszych i błyskotliwa parodia komiksowych schematów.

Twórcy najnowszego filmu o klockowych superherosach prezentują nam historię, która z jednej strony ewidentnie służy głównie prowokowaniu okazji do kolejnych gagów, a z drugiej – inteligentnie trawestuje fabularne klisze z obrazkowych opowieści o bohaterach w kostiumach. A przedstawia się ona mniej więcej tak: Cyborg, najmłodszy z członków Ligi Sprawiedliwości, próbuje za wszelką cenę udowodnić swoją wartość pozostałym herosom. Tymczasem Lex Luthor wraz z Black Mantą i Sinestro postanawiają stworzyć zespół superłotrów, który przeciwstawi się Lidze. W tym celu złoczyńcy chcą wykorzystać tajemniczą istotę przetrzymywaną w sekretnym wojskowym laboratorium… Prawda, że oryginalne?

Reżyser wyraźnie daje nam jednak do zrozumienia, że ma całkowitą świadomość tego, co robi. Kolejne sceny albo parodiują rozwiązania znane z filmów i komiksów o superbohaterach, albo obśmiewają zwykle pomijane aspekty życia herosów i ich przeciwników. Mamy więc do czynienia z opowieścią o próbie zdobycia uznania i akceptacji przez nastoletniego superbohatera. Jesteśmy też świadkami tradycyjnej, skomplikowanej intrygi, za którą tak naprawdę stoi kto inny, niż się pierwotnie wydaje. Poza tym dowiadujemy się, jak wygląda wybór lidera Ligi Sprawiedliwości i co decyduje o składzie grupy pokroju tytułowego Legionu Zagłady. Oczywiście wszystko to z mocnym przymrużeniem oka.

To właśnie humor jest najistotniejszą (może poza samymi klockami) częścią LEGO: Ligi Sprawiedliwości – Legionu Zagłady. Z zadowoleniem można stwierdzić, że żarty w wykonaniu plastikowych bohaterów należą do bardzo udanych. Produkcja obfituje w sporą liczbę slapstickowych gagów w stylu przewracania się na skórce od banana oraz absurdalnych elementów pokroju upgrade'u Cyborga. W obrazie znalazło się także miejsce na sympatyczne dowcipy skierowane głównie do nieco starszych odbiorów. Może nie wywołują one salw śmiechu, ale z pewnością powodują uniesienie się kącików ust nie tylko u małych widzów.

Sporo jest tu także nawiązań do komiksowych perypetii członków Ligi Sprawiedliwości oraz smaczków czytelnych dla długoletnich fanów świata DC Comics. Na ekranie znalazło się miejsce na gościnne występy kilku mniej lub bardziej znanych postaci, satyrę na charaktery bohaterów czy odniesienia do symbolicznej liczby 52. W filmie wystąpił również uwielbiany przez fanów DC Mark Hamill, który tym razem wcielił się w role Sinestro oraz Trickstera. Największym nieszczęściem tego drugiego w Legionie Zagłady jest fakt, że policja notorycznie myli go z… Jokerem.

LEGO: Liga Sprawiedliwości – Legion Zagłady nie może pochwalić się tak bogatym wydaniem DVD, jak poprzednia produkcja z serii. Wciąż jest jednak nieźle. Chociaż film możemy obejrzeć z napisami lub polskim lektorem, to trochę szkoda, że wydawca nie przygotował dubbingu, który z pewnością jest atrakcyjniejszy dla najmłodszych widzów. Przy tak niszowej produkcji jest to jednak zrozumiałe. Bardziej boli fakt, że materiał dodatkowy został wyposażony wyłącznie w napisy. Krótki film dokumentalny dotyczący udźwiękowienia animacji i pracy imitatorów dźwięku został przygotowany ciekawie i ma spory potencjał edukacyjny. Wielka szkoda, że polski dystrybutor pozbawił dzieciaki możliwości poznania tego ciekawego aspektu produkcji filmu animowanego.

Nowy obraz spod znaku Warner Bros. i LEGO jest zabawną rozrywkową produkcją dla miłośników herosów w trykotach i plastikowych klocków z Danii. Nie da się ukryć, że film stanowi swego rodzaju reklamówkę zestawów spod znaku LEGO DC Superheroes, jednak twórcy ze wszystkich sił postarali się, żeby LEGO: Liga Sprawiedliwości nie była wyłącznie mało ambitnym odcinaniem kuponów. I trzeba przyznać, że wyszło im to całkiem nieźle, bo animowani superbohaterowie LEGO są zdecydowanie ciekawsi niż ich plastikowe odpowiedniki ze sklepowych półek.



blog comments powered by Disqus