Królowa nie jest tylko jedna – recenzja filmu "Magic Mike XXL"

Autor: Korni

Po niespodziewanym sukcesie pierwszej części Magic Mike’a producenci postanowili pójść za ciosem i ponownie rozpalić do czerwoności kobiecą część widowni. Nagich męskich torsów jest jednak o wiele mniej niż w pierwszej części. Mamy za to historię o męskiej przyjaźni i o tym, że życie, tak jak Magic Mike XXL, potrafi nas nie raz zaskoczyć.

Minęło klika lat od zakończenia kariery striptizera w Kings of Tampa przez Mike’a (Channing Tatum). Prowadzi własną firmę, od trzech lat mieszka ze swoją dziewczyną – słowem, nie wiedzie mu się najgorzej. Mimo to postanawia dołączyć do swoich dawnych kumpli i wyruszyć z nimi w ostatnią, wspólną podróż ku konwentowi striptizerów. Braterska wyprawa staje się dla każdego z bohaterów szansą na odkrycie, czego tak naprawdę oczekują od życia. Jakkolwiek pompatycznie to nie brzmi, Magic Mike XXL stara się przemycić między erotyczne pokazy taneczne (niektóre choreografie naprawdę spektakularne) ciekawe wątki fabularne. I wychodzi mu to całkiem przyzwoicie.

Trailer produkcji obiecuje parną, pełną uniesień rozrywkę, bardzo zbliżoną do Magic Mike’a. Oczywiście nadal pozostajemy w klimacie obcisłych, męskich spodenek i bitej śmietany, ale tego typu scen jest zdecydowanie mniej, niż daje nam odczuć zapowiedź. Nie ma co jednak narzekać, bo przydługie taneczne sceny z części pierwszej zostały zamienione na barwne dialogi i komiczne sytuacje. Poznajemy lepiej poszczególnych członków Tampy, zaczynamy ich lubić, a nawet sympatyzujemy ich planom zerwania z przymusowym celibatem.

Na ekranie, prócz Channinga, ponownie możemy zobaczyć: Matta Bomera (Ken), Joe’go Manganiello (Richie), Kevina Nasha (Tarzan), Adama Rodrigueza (Tito) i Gabriela Iglesiasa (Tobias). Ekipa tworząca Magic Mike’a XXL, podobnie jak obsada, pozostała niezmienna, z małymi roszadami: Gregory Jacobs fotel producenta zamienił na reżyserię, a Steven Soderbergh, reżyser części pierwszej, zajął się zdjęciami i montażem. Scenariusz kolejny raz poprowadził Reid Carolin. W obsadzie zabrakło Matthew McConaugheya, który w Magic Mike’u stworzył barwną postać Dallasa. Jednak i bez niego Channing wraz z ekipą świetnie radzą sobie na ekranie. Na uwagę zasługują również trzy role kobiece: Amber Heard (jako charakterna buntowniczka Zoe), Andie MacDowell (w roli Nancy, salonowej kuguarzycy) i Jada Pinkett Smith (Rome).

Kilka prawd życiowych, głównie ku pokrzepieniu kobiecych serc, czyni z tej filmowej pozycji idealny poradnik dla mężczyzn – co i jak mówić swojej kobiecie. Nie dość więc, że widok męskich, wyrzeźbionych ciał może poruszyć wyobraźnię, to film daje również szansę na poprawę romantycznej relacji. A poważnie, Magic Mike XXL to przyjemna letnia komedia, po zakończeniu której na sali kinowej słychać jęk zawodu. I mimo, że wydobywa się on głównie z gardeł damskiej części widowni, to panowie dzielnie towarzyszący swoim ukochanym w podziwianiu stripitizerskiego świata, wychodzą z seansu równie pozytywnie zaskoczeni jak ja.


blog comments powered by Disqus