Soundtrack "Matrix Rewolucje" - recenzja

Autor: aDiego

Ścieżka dźwiękowa z Matrix: Rewolucje tym razem została wydana tylko na jednej płytce i są to wyłącznie utwory instrumentalne. Tak, więc po składance inspirowanej filmem nie ma ani śladu. W sumie szkoda, bo byłem przygotowany na kolejną, potężną dawkę ostrej muzy.

Na szczęście, na jednym krążku dało radę "upchać" aż 16 gorących kawałków instrumentalnych. Przeważa twórczość dobrze nam już znanego Dona Davisa, który po raz kolejny stworzył doskonałą i klimatyczną ścieżkę muzyczną. Tylko w trzech utworach, dołącza do niego Juno Reactor. Szkoda, bowiem przydałoby się więcej kawałków tego duetu. Sporym zdziwieniem był dla mnie fakt, iż na płycie (jak i w samym filmie) zabrakło pana o imieniu i nazwisku: Rob Dougan. Lukę po tej stracie stara się wypełnić niejaki Pale z utworem (zresztą bardzo dobrym) In My Head. Niestety bezskutecznie, gdyż nowa twarz jednym utworem nie da rady zaspokoić mojego apetytu na "radosną" twórczość RD. Jednym słowem - strata wielka!

Muzyka z nowego Matrixa miewa swoje humory. Raz jest dynamiczna, dająca ostrego kopa, a raz spokojniejsza, powiedziałbym - wręcz romantyczna? Często ta skoczność wykorzystywana jest nawet w jednym utworze (Niobe's Run). Dzięki temu, soundtrackowi nadano dobrą dynamiczność, z elementem zaskoczenia, co w samym filmie jest czystą poezją.

Na płycie znalazły się nie tylko utwory typowo matrixowe (Matrix Revolutions Main Title, Woman Can Drive, Moribund Mifune), które brzmią symfonicznością połączoną ze swoistym klimatem tajemniczości i elementów imitujących "zdigitalizowany" świat Macierzy. Są także "bardziej normalne", przesiąknięte dynamizmem i elementami bardziej nowoczesnymi (czytaj: techno). Nowością jest wprowadzenie, co do poniektórych chórków. Najlepszym przykładem jest ostatni utwór z płyty - Navras duetu Don Davis i Juno Reactor. Efekt niesamowity, wręcz monumentalny.

Jedyne, co tak naprawdę mnie męczy do tej pory, to strasznie startrekowe i starwarsowe efekty specjalne. Udzieliło się, to również samej muzyce. Jest kilka motywów, które swoim brzmieniem i konstrukcją bardzo mi przypominają te z Gwiezdnych Wojen. Ale może jestem tylko przewrażliwiony i przesiąknięty trylogią Lucasa?

Podsumowując, warto posiąść płytkę z muzyką z Matrixa: Rewolucje. Szkoda, że nie usłyszymy Roba Dougana, który gościł na wcześniejszych płytach. Zawiedzeni mogą być również ci, którzy nastawieni byli na drugi krążek z utworami inspirowanymi najnowszym dziełem braci Wachowskich. Mimo, to warto mieć ten soundtrack w swojej kolekcji.



blog comments powered by Disqus