Marsjanin, który straszy

Jeśli wg dystrybutora jest to najlepsza animacja argentyńska powstała w ostatnich latach - współczujmy Argentyńczykom. Marsjanin Mercano to dobry przykład dla polskich twórców porywających się na pełnometrażowy film animowany. Doskonale pokazuje, jak nie powinien on wyglądać. Przygody Marsjanina, który trafia na ziemię chcąc zemścić się za zabicie przez ziemską sondę czegoś-na-kształt-psa zieją nudą i sztampą. Mercano trochę przerażony ziemskimi stworkami tworzy za pomocą Internetu trójwymiarowy świat, przypominający jego planetę. Do tej przestrzeni dostaje się Julian - syn szefa wielkiej korporacji, która szuka pomysłu na podbicie całej planety. Przypadkowo dowiadując się o świecie stworzonym przez Mercano, pod pretekstem pomocy w powrocie na Marsa, zwabiają go do laboratorium, gdzie za pomocą dziwacznych urządzeń wyciągają od niego wiedzę o ojczystej planecie. Następnie tworzą w Internecie alternatywny świat, gdzie wszystko można robić – pracować, kupować etc. - coś na kształt popularnej gry Sims tyle, że bardziej realne – zamawiając produkt możesz mieć go w domu natychmiast. Żeby żyć nie trzeba posiadać niczego poza komputerem (rozdawanym gratis do hamburgerów). Cały świat jest już opanowany. Koniec wesoły i radosny – wszyscy uratowani, oprócz Ziemi.

Parodia na konsumpcjonizm, globalizację, korporacjonizm i marzenia o podbiciu Marsa? Oczywiście. Film komediowy dla całej rodziny z rozbudowanym i ciekawym dialogiem? Niestety nie. Ciekawa grafika, której oglądanie sprawia przyjemność i nie marzy się o amerykańskich blockbusterach? Kolejne przeczenie. Marsjanin nie wciąga, jest nudnawy, mało śmieszny, trochę rechotliwy chwilami, ale głupawy rechot z kiepskich żartów nie jest wyznacznikiem dobrej komedii.

Realizatorzy Marsjanina Mercano prawie całkowicie zrezygnowali z animacji twarzy, Główny bohater składa się z zielonej głowy w kształcie ogórka i rozdziawiających się ust, jego pobratymcy podobnie. Coś-na-kształt-psa i coś-na-kształt-kota również wyglądają jak kleksy postawione przez dziecko. Animacja ludzi również przeraża „jakością”. Jeśli miała to być konwencja, to mało przekonująca, jeśli rzeczywiste szczyty umiejętności tworców - tym gorzej.

Nie przekonuje do siebie, bardzo prosto zrobiony, dziwny stworek, dzięki któremu cały świat dostaje się we władanie pojedycznej korporacji, a bez Internetu życie staje niemożliwe. Proste moralizatorstwo, wręcz banalne. Widać, że twórcy Marsjanina Mercano nie wyszli jeszcze z szoku po krachu w Argentynie, na szczęście w naszych kinach nie ma bessy i możemy chodzić na dobre animacje, nie tracąc złotówki na wspieranie kinematografii argentyńskiej.


blog comments powered by Disqus