Recenzja "Miasta 44"

Miasto 44 to niewątpliwie jeden z filmów, o których Polacy będą dyskutować przez kilka następnych miesięcy. Dla wielu, dzieło Komasy zostanie arcydziełem polskiej kinematografii, artystyczną rewoltą oraz niepolityczną polemiką dotyczącą sensu powstania. Część widzów uzna polską megaprodukcję za obraz niewykorzystanych szans, zmarnowanego potencjału i kiczowatej stylistyki. Co ciekawe, obie strony konfliktu będą miały rację w tym sporze. Niemniej, Miasto 44 to z pewnością film epokowy.

Warszawa, lato 1944 roku. Stefan (Józef Pawłowski), po śmierci ojca, opiekuje się matką i młodszym bratem. Pracuje w fabryce Wedla, z coraz większym trudem znosząc upokorzenia ze strony Niemców. Pomimo obietnicy danej matce, że nie zaangażuje się w działalność ruchu oporu, kiedy tylko nadarza się okazja - wstępuje w szeregi Armii Krajowej. W tym czasie poznaje miłość swojego życia, Biedronkę. Czy zauroczenie pozwoli im przetrwać apokalipsę?

Niezależnie od oceny Miasta 44, Komasa zasługuje na pochwały i ukłon ze strony krytyków. Twórca nie idzie na łatwiznę, nie koloryzuje. Jego obraz jest momentami mroczny, bezlitosny i przede wszystkim kontrowersyjny. Reżyser nie oszczędza swoich bohaterów, sukcesywnie mordując ich na ekranie w jak najbardziej efektowny i krwawy sposób. Nie obawia się również ciemnych kart powstańczej historii, takich jak gwałty, zabójstwa dzieci, czy obojętność walczących na los „szarych mieszkańców”. Komasa bezlitośnie zadaje trudne pytania dotyczące sensu zrywu w Warszawie. Polemizuje z matrylologią polski walczącej, ukazując w swoim filmie powstańców jako naiwne, pełne młodzieńczej werwy ofiary zachodniego snu, których omamiły wolnościowe ideały. Warto zauważyć, że scenarzyści nie wchodzą w rolę kronikarzy historii. Przedstawiają natomiast codzienne, ludzkie dramaty jakie spotykały mieszkańców - rozdzielenie rodzin, tortury, egzekucje i śmierć na ulicach. Reżyser ukazuje również emocjonalność bohaterów, którą obserwujemy przede wszystkim w zachowaniu Biedronki. Miasto 44 urzeka unikatową głębią, obrazując wielowymiarowy oraz nieszablonowy wątek miłosny, naznaczony lękiem przed stratą, altruizmem, oddaniem i porzuceniem. Dzieło młodego reżysera zachwyca pełnokrwistymi i perfekcyjnie nakreślonymi bohaterami, których podstawową zaletą jest porzucenie czarno-białych schematów, dzięki czemu postaci kochają, nienawidzą, uciekają oraz tworzą zwyczajne, codzienne relacje z innymi. Komasa nie obawia się przy tym szokować widzów, ukazując okrucieństwo powstania poprzez uśmiercanie bezbronnych dzieci na ekranie.

Miasto 44 to innowacja w polskiej kinematografii, pełna polotu, rozmachu i fantazji inscenizacyjnej. Produkcja Komasy olśniewa oryginalnymi efektami specjalnymi. Niemal każda scena fascynuje nieszablonowymi rozwiązaniami, dzięki czemu na ekranie obserwujemy takie perełki jak genialna, stylizowana na horror scena w kanałach, ujęcia z ręki, czy sekwencje kręcone oczami bohaterów. Miasto 44 bez wątpienia zalicza się do wysokobudżetowych produkcji, co jest widoczne w widowiskowych scenach batalistycznych, slow-motion oraz krwawych wybuchach (deszcz krwi inspirowany Martwym Złem). Na uwagę zasługuje również przygotowana z pietyzmem, profesjonalna, unikatowa i niezwykle rzeczywista scenografia, która ułatwia widzom empatię w stosunku do powstańców oraz urzeczywistnia apokaliptyczny krajobraz walczącej Warszawy.

Miasto 44 przy całym szacunku dla artyzmu twórców, to obraz zdegenerowany i miejscami totalnie popsuty. Kiczowate sceny jak na przykład baśniowy pocałunek podczas ostrzału, czy pozbawiona gustu scena techno-seksu niszczą klimat poważnej, mrocznej i klimatycznej produkcji. Niestety, błędne wybory na etapie postprodukcji negatywnie rzutują na odbiór obrazu, który momentami jawi się jako groteskowy, irytujący i  wzbudzający wśród widzów nieoczekiwane salwy śmiechu. Problemem filmu jest również obsada aktorska, która poza perfekcyjną Zofią Wichłarz nie zwiększa wartości filmu. Młoda aktorka jest prawdziwym odkryciem dzieła Komasy. Wielokrotnie za pomocą jednego gestu, spojrzenia, czy mimiki twarzy oddaje emocje głównej bohaterki zagubionej w okrutnym świecie. Niewątpliwie, Wichłarz to przyszłość polskiego kina.

Miasto 44 jest najważniejszym polskim filmem od czasów Katynia. Produkcja Komasy to dzieło kompletne, pełne napięcia, polotu i rozmachu, zachwycające głębią scenariusza, polemiką dotyczącą słuszności powstania, oszałamiającymi efektami specjalnymi oraz polotem artystycznym i inscenizacyjnym. Niestety, to również kino z pod znaku zmarnowanego potencjału, którego „ciężkie grzechy” obniżają wartość artystyczną filmu Komasy. Mimo wszystko, Miasto 44 to arcydzieło, produkcja intrygująca i zapierająca dech w piersiach, a przy tym niezwykle ambitna i emocjonalna. Gorąco polecam!

 


blog comments powered by Disqus