"Vaiana: Skarb oceanu" - recenzja wydania Blu-ray

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
20 lipca 2017

Podróż bohaterki

vaiana blu-ray recenzjaW wydanej właśnie na płytach Vaianie Disney nie tylko podąża kursem wytyczonym w Krainie Lodu i kontynuowanym w Zwierzogrodzie, ale również łapie wiatr w żagle. A wydanie Blu-ray dodatkowo podkreśla pozytywne wrażenie dzięki masie pouczających i dostarczających rozrywki materiałów bonusowych.

Od premiery Zaplątanych twórcy ze studia Myszki Miki z każdą kolejną księżniczką oddalają się coraz bardziej od utartych schematów, klisz i archetypów. Tym razem główna bohaterka bardziej przypomina protagonistki z filmów Studia Ghibli niż przeciętną disnejowską dziarską panienkę, która niby to jest samodzielna, ale koniec końców potrzebuje księcia z bajki, żeby móc się w pełni zrealizować. Vaiana jest bohaterką z prawdziwego zdarzenia – dzielną, niezależną, ale jednocześnie niepozbawioną wad i, jak każdy z nas, czasem potrzebującą wsparcia przyjaciół.

Po raz kolejny scenarzyści Disneya zrezygnowali z wątku miłosnego na rzecz wciągającej historii o odkrywaniu własnej tożsamości. Vaiana skupia się na podążaniu za głosem serca w poszukiwaniu swojego „ja”, a nie wyśnionej miłości. Może ten morał nie jest szczególnie nowatorski, ale za to został podany w nowoczesny, inspirujący i ciekawy sposób. Jak dowiadujemy się z dodatków, reżyserzy (i autorzy historii oraz koncepcji filmu zarazem) spędzili pięć lat na przygotowaniach do produkcji i odbyli w tym czasie wiele podróży na wyspy Pacyfiku, by lepiej opowiedzieć historię córki polinezyjskiego wodza.

Vaiana recenzja blu-ray

Można przyczepić się, że nowa animacja Walt Disney Animation Studios to amalgamat rozmaitych archetypów i wątków zaczerpniętych z wcześniejszych animacji wytwórni, jednak moim zdaniem to po prostu znak czasów – wszystko już było i wszystko jest remiksem czegoś innego. O wartości popkulturowego dzieła świadczy dziś przede wszystkim to, jak dobrze i oryginalnie łączy znane elementy, by uzyskać nową jakość. Mamy tu więc konflikt ojca z dzieckiem (wcześniej – Mała syrenka, Król Lew), nadprzyrodzonego pomagiera (Aladyn), przepisywanie mitów, legend lub baśni (Herkules, Miecz w kamieniu, Zaplątani, Kraina Lodu i wiele innych), nieco szurniętą szamankę (Pocahontas, Mój brat niedźwiedź czy Księżniczka i żaba) i tak dalej… Każdy z tych (i wielu innych) motywów został jednak odpowiednio zmodyfikowany, a całość tak skomponowana, że opowieść Dona Halla i Chrisa Williamsa wydaje się naprawdę świeża. Jak zresztą można wynika z ich wypowiedzi, opowieść o Vaianie mocno ewoluowała i z czasem nabrała odmiennego charakteru, niż w pierwotnym scenariuszu (gdzie była zresztą bardziej historią Mauiego).

Niemały wpływ na tak pozytywny odbiór filmu ma cudna warstwa wizualna. Z licznych materiałów dodatkowych na Blu-rayu możemy dowiedzieć się, jaki ogrom pracy stał za projektami postaci i kostiumów i jak skomplikowana technologia pozwoliła powołać świat Vaiany do życia. Ogromne środki zostały przeznaczone na opracowanie animacji wszechobecnej wody oraz lawy i niesamowicie widowiskowych obłoków piroklastycznych.  Co ciekawe, sporo czasu poświęcono również realistycznemu przedstawieniu włosów. Osobny materiał dokumentalny na ten temat pozwala przyjrzeć się problemom związanym z animacją tego elementu postaci oraz docenić wysoką jakość wykonania podczas kolejnych seansów.

Powrót do musicalowej formy po raz kolejny przyniósł bardzo udany efekt. Kompozycje wpadają w ucho i sprawiają, że chce się do nich wracać. Przewodni motyw How far I’ll go, który powtarza się w filmie kilka razy, jest prawdziwie broadwayowski. I nic dziwnego, skoro pracowali przy nim między innymi współtwórca piosenek do Króla Lwa (i jego scenicznej adaptacji) Mark Mancina oraz aktualny gwiazdor amerykańskiego musicalu Lin-Manuel Miranda (autor i odtwórca tytułowej roli w Hamiltonie). Drobnostka wymiata zarówno w polskiej wersji, jak i  w oryginalnym wykonaniu The Rocka. Podobnie piosenka Chcę błyszczeć, która brzmi równie ciekawie w aranżacjach Macieja Maleńczuka i Jemaine’a Clementa. Trzeci z kompozytorów muzyki, Opetaia Foa'i, dodał do ścieżki dźwiękowej maoryskiego kolorytu w postaci chórów i tradycyjnych instrumentów (podobny zabieg wykonał Lebo M. przy muzyce do Króla Lwa). Dzięki niemu kompozycje z Vaiany mają niepowtarzalny klimat Polinezji. O tworzeniu soundtracku również można nieco dowiedzieć się z dodatków. Ponadto, jak zwykle w przypadku disnejowskich musicali, wydawca umieścił na płycie jedną z piosenek w wersji wielojęzycznej – niesamowite, że Disneyowi wciąż udaje się znaleźć na całym świecie śpiewające aktorki i aktorów o tak podobnych głosach.

Vaiana blu-ray recenzja

Co ciekawe, w anglojęzycznej wersji przeznaczonej na rynek europejski protagonistka nazywana jest (podobnie jak w polskim dubbingu) Vaianą, w przeciwieństwie do amerykańskiego oryginału, gdzie jej imię to Moana. Dlaczego? Jak zwykle, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Dokładniej rzecz ujmując, w tym przypadku chodzi o prawną ochronę nazwy „Moana”, która jest znakiem towarowym zastrzeżonym w kilku europejskich krajach. Dla uniknięcia niepotrzebnych kontrowersji, Disney zdecydował się zmienić imię głównej bohaterki oraz tytuł filmu. Obie wersje mają jednak to podobne znaczenie (związane z oceanem),  choć pochodzą z różnych języków rejonu Pacyfiku.

A propos języków, polski dubbing stoi na bardzo wysokim poziomie; co ważne, podczas seansu nie ma się wrażenia, że znowu słyszymy te same głosy znane z innych produkcji dla dzieci. Strzałem w dziesiątkę było zaangażowanie Igora Kwiatkowskiego do roli Mauiego – kto by pomyślał, że kabarecierz tak dobrze się sprawdzi! Zaskoczyć może również oryginalna obsada składająca się niemal wyłącznie z aktorów pacyficznego pochodzenia. Wyjątkiem jest  Alan Tudyk, który  zagrał… kurczaka.

Nieco rozczarowują z kolei polskie napisy, które są po prostu przepisanym dubbingiem. Podczas słuchania anglojęzycznych dialogów w niektórych scenach razi ewidentna niezgodność oryginału z przekładem. Trzeba jednak przyznać, że polski skrypt jest naturalny i zabawny tam, gdzie trzeba, bez irytującego podwójnego kodowania dla dorosłych widzów. Niemniej jednak to żarty sytuacyjne (najczęściej ze wspomnianym kurczakiem w roli głównej) powodowały, że podczas seansu śmiałem się do rozpuku.

Wydanie Blu-ray jest bardzo bogate w rozmaite materiały bonusowe, z którymi naprawdę warto się zapoznać. Poza wspomnianymi już wcześniej dodatkami na widzów czeka multum scen usuniętych (w tym piosenki!), kilka mniej lub bardziej poważnych wywiadów z aktorami i twórcami oraz krótki przewodnik po ukrytych w filmie easter eggach. Oglądanie tego wszystkiego dostarcza co najmniej tyle samo przyjemności, co animacja.

Vaiana to kolejny udany film w portfolio Dinseya i następny krok naprzód w sposobie opowiadania historii dla najmłodszych. Nie tylko przedstawia ponadczasowy morał, ale również daje widzom sympatyczną, nowoczesną bohaterkę, która może być wzorem do naśladowania. Kolejny plus należy jej się za to, że nie stawia na oderwany od rzeczywistości konflikt absolutnego dobra z czystym złem ani oklepany motyw wyidealizowanej miłości. Ponadto mądrą i wciągającą opowieść przedstawia w cudownej estetyce, wykorzystując najwyższej jakości animację i okraszając przyjemną ścieżką dźwiękową oraz kapitalnym humorem. A jeśli tego wam mało, to bogactwo wyjątkowo ciekawych dodatków powinno was przekonać do wydania Blu-ray. Ode mnie dziewięć madmaksowych kokosów-piratów na dziesięć!



blog comments powered by Disqus