Pochwała Arystotelesa

plakat filmu Pochwała Arystotelesa

Porządek musi być! to swoista odpowiedź na filmową plagę amerykańskich superbohaterów. Podczas gdy komiksowi herosi zmagają się na ekranie z szaleńcami chcącymi zawładnąć światem, cichy i skromny Mux rzuca wyzwanie problemom z jakimi każdy z nas styka się na co dzień. Jego celem są sklepowi złodzieje, piraci drogowi, gwałaciciele i amatorzy dziecięcej pornografii, lecz także właściciele załatwiających się "gdzie byle" psów, notoryczni gapowicze komunikacji miejskiej, graficiarze i inni "zwykli" obywatele prezentujący lekceważacy stosunek do prawa. W swych działaniach stroni od przemocy, na pierwszy plan wysuwając medialne upokorzenie osób, które z przestępców stają się ofiarami bezwzględnego oka kamery video. Zaczytujący się w Emanuelu Kancie bohater głosi potrzebę pilnej odnowy moralnej i przestrzegania podstawowych zasad współżycia społecznego. Powołując się na swego filozoficznego mentora postępuje według takiej tylko zasady, którą chce uczynić prawem powszechnym. Mux, podobnie jak jego amerykańscy odpowiednicy, nie jest wolny od własnych słabości i kompleksów. W przeciwieństwie do jednowymiarowych scenariuszy amerykańskich produkcji, zmagania bohatera obrazu wyreżyserowanego przez Marcusa Mittermeiera nie są prostą opowieścią o pokonywaniu tychże słabości. Mux nie daje się nam jednoznacznie "zaszufladkować" jako dobry bądź zły, praworządny lub szalony. Jego historia wzbudza w widzach całą rzeszę sprzecznych uczuć od fasynacji po przerażenie, zaś rozgrywający się w tle wątek osobisty to prawdziwa arena starcia idei i pragnień. Wynosząca Muxa na szczyty społecznej hierarchii żelazna konsekwencja nie pozwala widzowi jakoś pozbyć się analogii z hasłami odnowy moralnej głoszonymi przez, żerujących na ludzkim strachu, działaczy organizacji prawicowych i faszystowskich. Jednak to zaledwie jedna z wielu przestrzeni interpretacji obrazu Mittermeiera.

Sięgając po formę realizowanego kamerą cyfrową paradokumentu reżyser tworzy obraz niezwykle zimny i zdystansowany, który w szerszym kontekście należałoby odczytać jako tragikomedię propagującą arystotelesowską ideę Złotego Środka. W przeciwieństwie do nazywanego "wszechburzycielem" Kanta Arystoteles twierdził bowiem, iż dobro ma wartość indywidualną a nie absolutną, zaś próba uszczęśliwiania wszystkich poprzez tworzenie idealnego państwa jest mrzonką, która w istocie może tylko wszystkich unieszczęśliwić.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus