Sztuka uwodzenia

plakat filmu Sztuka uwodzenia

Gdy w pierwszych scenach filmu, pytany o przygotowywaną właśnie produkcję, reżyser Guido Contini wymiguje się od odpowiedzi, zasłania się tym, że jakoby mówienie o filmie zabijało dzieło. Jego rozmówcy prawie do końca ekranowej historii przekonani będą o tym, że nie chce zdradzać się z pomysłem. My widzowie od początku wiemy, że król jest nagi.

Biorąc na warsztat broadwayowski musical "Nine", dla którego kanwą było z kolei Osiem i pół Federico Felliniego Rob Marshall, musiał zapewne równie zręcznie konferować z mediami. Nad Continim miał tę przewagę, że jego zadaniem było "zaledwie" tchnąć nowe życie w istniejący już tekst. Słowem nie zdradził się, że kompletnie nie ma pojęcia, jak to zrobić.

Zrealizowane blisko 50 lat temu dzieło Felliniego dla współczesnych sobie było swoistym manifestem kina autorskiego. Zanurzający się we własnym strumieniu świadomości autor Słodkiego życia dekonstruował otaczający go świat, a  jednocześnie obnażał, skrywaną dotąd, kuchnię filmowego przemysłu. Podążający jego tropem Rob Marshall wyważa, otwarte już na oścież, drzwi. W odartym z tajemnic świecie tabloidów Contini ze swoimi słabościami, sekretami i dylematami jawi się tylko jako jeszcze jedna marionetka, wokół której podkręca się atmosferę. Zaś jego upadek pozostawia nas obojętnym.

Wykładając 80 mln dolarów producenci Nine zadbali, byśmy nie mieli czasu na zastanawianie się nad opowiadaną historią. Barokowa scenografia, fantazyjne kostiumy, wysmakowane zdjęcia i naszpikowana gwiazdami obsada starają się zręcznie tuszować niedostatki. Bezskutecznie. Nie pomaga nawet musicalowa konwencja, w której z założenia dopuszczamy uproszczoną wizję świata. Pięknie wyśpiewywane kolejne piosenki jakoś nie potrafią chwycić i pociągnąć widza za sobą.

Kino to sztuka powoływania do życia mitów, uwodzenia opowieścią, która wyzawala pokłady emocji. Gdy w tej nie do końca realnej relacji na linii widz-twórca zabraknie jakiegoś elementu, świat na ekranie pozostaje zaledwie ruchomą iluzją rzuconą na rozciągnięty na ramie kawałek płótna. I umiera wraz z ostatnim wersem napisów końcowych.


blog comments powered by Disqus