Surogat marnej jakości

plakat filmu Surogat marnej jakości

Hollywood zdążyło przyzwyczaić nas już do nieśmiesznych komedii, kompletnie niewzruszających dramatów, a także, grożących śmiercią z nudów, thrillerów. Niemniej umiejętość zrealizowania filmu akcji, który będzie tejże kompletnie pozbawiony, to klasa sama w sobie. Ta trudna sztuka nad wyraz dobrze udała się ekipie Skarbu Narodów 2.

Trudno podejrzewać, iż to sam reżyser - John Turteltaub - wpadł na ten znakomity pomysł. Makiaweliczną naturę wypada przypisać raczej scenarzystom, którzy musieli włożyć naprawdę sporo talentu, by wmówić producentom, iż skrypt Księgi Tajemnic jest wart choć złamanego centa.

Oto więc ponownie mamy okazję obcować z familią historyków - odkrywców: Benem i Patrickiem Gatesami. Tym razem obiektem ich poszukiwań staje się legendarne indiańskie Złote Miasto, a prowadzą do niego zaginione strony z rodzinnego notesu pamiętającego czasy rodzenia się amerykańskiej państwowości. Ich odnalezienie to także jedyna możliwość oczyszczenia dobrego imienia przodka, o którym pamięć zostaje zhańbiona poprzez oskarżenie go o udział w spisku na życie Abrahama Lincolna.

Mimo, iż zapowiedź nie wygląda najgorzej, zamiast wypełnionych adrenaliną kadrów, w których przygoda goni przygodę, dostajemy na ekranie dwugodzinny zestaw dialogów toczonych nad kartką z notesu, drewnianą inskrypcją i innymi artefaktami. Całość wygląda tak, jakby wysokość gaży autorów scenariusza uzależniono od ilości wypowiedzianych na ekranie słów. Przysypiający w kinowym fotelu widz budzi się zaledwie dwukrotnie - w dynamicznie zrealizowanej scenie samochodowego pościgu na ulicach Londynu oraz podczas akcji na ruchomej, drewnianej platformie w drodze do zaginionego miasta. Przez pozostałą część filmu z letargu nie jest w stanie wyrwać go nawet pompatyczna ścieżka dźwiękowa Hansa Zimmera. Obrazu tragedii dopełniają popularni aktorzy - Nicolas Cage, John Voight, Ed Harris, Harvey Keitel, z których oczu bije pełne przerażenia pytanie "Co ja tu robię?". Wyjątkiem jawi się kreacja Hellen Mirren, która w swoim epizodzie skrzy energią i dowcipem. Szkoda tylko, iż marnuje je na planie tak kiepskiej produkcji.

Skarb Narodów 2 to bez wątpienia film, który na nowo definiuje wytarte już określenie "dno den" i nakazuje poważnie zastanowić nad kwestią umożliwienia widzom składania reklamacji i żadania zadośćuczynienia za poniesione straty finansowe i psychiczne. Bezspornym pozostaje fakt, iż producentów filmu, po niewątpliwym zdobyciu przez niego całej serii Złotych Malin, powinno się zobowiązać do ujawniania tego faktu na wszelkich materiałach promocyjnych Księgi Tajemnic.

Jedyna dobra wiadomość dla tych, którzy z utęsknieniem wypatrują w kinie spadkobierców Indiany Jonesa jest taka, iż w 2008 roku nie będą zdani wyłącznie na surogaty. Słynny archeolog powróci w filmie Spielberga w drugiej połowie maja. I, miejmy nadzieję, rozpędzi na cztery wiatry liczne grupy ekranowych naśladowców-amatorów. Najwyższa pora, by stali się oni zapomnianymi eksponatami filmowych sal tortur, na obcowanie z którymi skazuje się tylko autorów najcięższych przestępstw.


blog comments powered by Disqus