Recenzja wydania DVD filmu "Need for Speed"

Autor: Mateusz Michałek
Korekta: Redil
7 listopada 2014

"Fabryka Snów” od lat cierpi na brak pomysłów. Co jakiś czas, producenci filmowi spoglądają w stronę popularnych gier komputerowych, które wielokrotnie stają się inspiracją dla scenarzystów. Przykłady kolejnych ekranizacji gier Resident Evil, Max Payne, czy Książe Persji udowadniają, że przenoszenie gier na duży ekran z reguły kończy się katastrofą. Adaptacja Need for Speed od początku skazana była na porażkę.

Kierowca rajdowy – Tobey - wychodzi z więzienia po odsiedzeniu kary za przestępstwo, w które wrobił go dawny wspólnik. Szukając okazji do zemsty zgłasza akces do nielegalnych, ekstremalnych rajdów ulicznych. Tymczasem dawny wspólnik na wieść o jego uwolnieniu, wyznacza nagrodę za jego głowę.

Nie znam osoby, która chociaż raz nie zagrała w Need for Speed. To gra kultowa, nadal ciesząca się niesłabnącym zainteresowaniem graczy. Pomysł na zekranizowanie wyścigówki był jednak niezwykle trudny do wykonania. Po pierwsze, to produkcja zupełnie pozbawiona fabuły, której istotą są trywialne wyścigi, a w dalszych edycjach tuningowanie samochodów. Prawdziwym problemem Need for Speed jest jednak to, że doczekał się on już nieoficjalnej ekranizacji – seria Szybkich i wściekłych. Twórcy obrazu stanęli zatem przed nie lada trudnym wyzwaniem, jakim było przygotowanie ciekawego scenariusza, wyróżniającego produkcję na tle obrazów z Vinem Dieselem i Paulem Walkerem.

Waugh nie konkuruje z Szybkimi i wściekłymi. Twórcy w Need… nawiązują do pierwszych odsłon gry, dzięki czemu w czasie seansu bez trudu odnajdziemy sekwencje pościgów niemal wyjętych z rozgrywki. Reżyser kilkukrotnie zaskakuje klasycznymi rozwiązaniami inscenizacyjnymi, a film stylistyką nawiązuje do produkcji pokroju Mistrz kierownicy ucieka. Kolejne sceny zaskakują polotem realizacyjnym. Pościgi nakręcone zostały z niezwykłym pietyzmem, rozmachem oraz unikatowym realizmem, dzięki czemu na ekranie obserwujemy efektowne i pomysłowe popisy kaskaderskie. Na uwagę zasługuje przede wszystkim scena "latania” samochodem oraz ujęcia z helikoptera, które nadają produkcji pewien powiew unikalności i świeżości. Twórcy zadbali również o realistyczność rekwizytów i samochodów, tak by były one jak najbardziej zbliżone do rzeczywistości.

Jedynym problemem Need for Speed jest jednak ograniczony i nielogiczny scenariusz. Bohaterowie jak zwykle podejmują zdecydowanie najgorsze decyzje z możliwych, wybierają więzienie zamiast wolności, a ich motywacje często sprowadzają się do bezmyślnych kaprysów. Produkcji wyraźnie brakuje również wyrazistego bohatera i antagonisty, których zaogniony konflikt z pewnością przeprowadziłby obraz przez mielizny fabuły oraz "powiewy” nudy z ekranu.

Wydanie DVD zachęca widza prostym polskim menu oraz dwoma wersjami językowymi przygotowanymi przez dystrybutora. Równie ciekawe prezentują się dodatki, wśród których znajdziemy materiały z planu. Kuchnia filmowa ukazuje trud związany z nakręceniem obrazu. Z materiałów dodatkowych dowiadujemy się m.in. o problematyce popisów kaskaderskich w Need for Speed, kulisach powstawania najciekawszych scen, znaczeniu szczegółów na odbiór filmu Waugha, czy prozaicznego porównania produkcji filmowej do gry. Zaproponowane przez dystrybutora dodatki, pomimo ograniczeń ilościowych, będą nie lada gratką dla fanów czterech kółek.

Pomysł przeniesienia wyścigówki na ekrany kin od początku należy uznać za nietrafiony. Filmowa wersja, chociaż w przeciwieństwie do pierwowzoru posiada stronę fabularną, to jednak jest ona na tyle słaba, że obraz Waugha nie broni się jako propozycja kinowa, pozostając daleko w tyle za Szybkimi i wściekłymi. Niemniej, Need for Speed to solidna forma rozrywki dla fanów filmowych wyścigów, zwłaszcza w formacie DVD.


 



blog comments powered by Disqus