Mrok, walka i krew...

Autor: Damia

Po obejrzeniu Gravitation, słodko-cukierkowej historyjki osadzonej w dzisiejszych czasach, zetknięcie się z kolejną pozycją anime, jaką jest Ninja Scroll nie obyło się dla mnie bez lekkiego szoku. Ten film, to już całkiem inna bajka...

Ciężko opisać serial...
...bowiem mniej lub bardziej znana jest nam całość fabuły. Nie można więc z czystym sumieniem powiedzieć - "tak - ten film jest ekstra", bowiem znanych jest wiele przypadków filmowych super produkcji, które zapowiadały się wspaniale lecz do końca wytrwaliśmy jedynie dzięki silnej woli. Pozostaje nam jedynie nadzieja, że tak nie stanie się w przypadku omawianego filmu, gdyż zapowiada się naprawdę ciekawie...

Fantasty inaczej...
Nie spotkacie tu, tak popularnych dziś elfów, darwów czy troli. Zabraknie również czarodziei screen2i królów. Oglądając Ninja Scroll odnosiłam wrażenie, że to jakby japońska wersja fantasy, pełna przeróżnych stworów, tajemnic i legend, które czekają na odkrycie. To, co zobaczyłam to tak naprawdę splecione historie kilku bohaterów, których drogi połączył przypadek, bądź los.
Wojownik, który pragnął jedynie spokoju, wpada w sam środek wojny pomiędzy dwoma klanami. Księżniczka, której dotychczasowe życie okazało się jedynie farsą, musi znaleźć odpowiedź na pytanie kim tak naprawdę jest. Tajemniczy starzec, tak chętny do pomocy, że aż czuje się zapach zdrady w powietrzu. I jeszcze nierozgarnięty dzieciak, który sprzedałby własną matkę, byle tylko się na tym wzbogacić. Sami musicie przyznać - nietypowa to mieszanka...kłopoty murowane - czyli nudzić się nie będziemy...

Mrok ...walka ...i...krew...
O tak, niczego tu nie brakuje. Las, który przemierzają bohaterowie jest ciemny, tajemniczy screen1i niebezpieczny bez względu na to czy świeci słońce, czy jest pochmurno. Co chwilę dochodzi do potyczek między bohaterami, a ścigającymi ich wysłannikami klanów, chcących zdobyć Smoczy Kamień. A są to niezwykłe stwory - mam niezłą wyobraźnię, ale czegoś takiego się nie spodziewałam i tu mała dygresja. Aż się prosi o porównanie do jakiejś gry komputerowej - nie żebym miała niewiadomo jakie doświadczenie w tym względzie - ale pamiętam taką jedną - Etherlords. Wśród czterech ras tam występujących jedna była mechaniczna, inna zbliżona do natury (pewnie sami znaleźlibyście lepsze odniesienie:>). Właśnie tak należałoby sklasyfikować występujących w filmie prześladowców: jedni mają w sobie więcej metalu i wydają się być mechanicznymi stworami, podczas gdy drudzy opierają się na tym, co daje natura (kobieta-drzewo, czy kobieta-kot). Łączy ich tylko jedno...tak samo krwawią...Tego widoku film nie szczędzi, choć pocieszający jest fakt, iż twórcy nie przesadzili i czerwienią nie zalali nam telewizorów.

I co dalej...
Sama chciałabym móc Wam powiedzieć. Mając pierwszą cześć wydania dotarłam do momentu, gdy Kamień został podzielony na dwie części: jedna jest nadal w rękach wojownika Ninja, a druga trafiła w łapy przywódcy jednego z klanów (tego mechanicznego, który mi się mniej podoba;-). Księżniczka, nie wie skąd pochodzi, ani czemu ktoś/coś ją ściga...Rola dobrodusznego starca nadal stanowi wielką tajemnicę. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejne wydanie - oby jak najrychlejsze...

Słowo końcowe o wydaniu...
Pominę kwestię wydania technicznego, bo to już zostało ocenione.Uważam, iż należą sięscreen5 szczególne wyrazy uznania dla dystrybutora za dość nietypowy jak na dzisiejsze czasy dodatek a mianowicie książeczkę, która pozwoli przed obejrzeniem filmu poznać ogólny zarys toczącej się w filmie historii oraz jej postaci. Pomysł naprawdę EXTRA.
I jeszcze tylko małe 'ale' - musi być 'ale', bo taka ze mnie przekora - powtarzający się przed każdym odcinkiem wstęp z muzyką i przypomnieniem co było w poprzednim odcinku jest dość dobijający. Bowiem poprzedni odcinek obejrzałam 2 min. wcześniej. Sądzę, że film nie straciłby swego uroku, gdyby te wstawki powycinać jak ma to miejsce np. w Gravitation.
Tak czy inaczej polecam film nie tylko fanom anime, lecz każdemu, kto posiada wyobraźnię i chciałby obejrzeć nieco inne fantasty.




blog comments powered by Disqus