Kinem prosto w twarz

plakat filmu Kinem prosto w twarz

Oda do radości to swoisty manifest, który pokazuje, że młode kino może być dojrzałe i świeże, odkrywcze a zarazem z duchem polskiej tradycji filmowej. Twórcy filmu, debiutanci – Anna Kazajek-Dawid, Jan Komasa i Maciej Migas, studenci łódzkiej filmówki wyreżyserowali i napisali scenariusze do trzech nowel, które składają się na całość filmu. Współpracę podjęli z nimi również inni początkujący filmowcy, dla których Oda do radości stała się szansą na zaprezentowanie zarówno umiejętności warsztatowych jak i na głośne wyrażenie swoich postaw wobec współczesnego świata.

Kino polskie od lat przeżywa kryzys, nie mowa tu o kryzysie umiejętności czy niskiej jakości realizowanych pomysłów, lecz o kryzysie odbiorcy – niska frekwencja w kinach na polskich produkcjach przeraża i zniechęca dystrybutorów. Z Odą do radości rzecz ma się inaczej – Akson Studio, iTVP, oraz Gutek Film postanowili zaprezentować nam, że film polski może być zarówno najwyższych lotów, nowoczesny, odważny, mówiący o problemach, z którymi spotykamy się codziennie i wcale nie musi być to kolejna ekranizacja lektury. Wystarczy mieć pomysł i odwagę - dzięki iTVP film będzie dystrybuowany również w Internecie, gdzie każdy będzie mógł go obejrzeć lub ściągnąć. Już te fakty mówią nam, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym jak na naszą scenę filmową. Ale przejdźmy do samego filmu.

Śląsk

Aga wraca z Anglii do domu, w górniczych krajobrazach ruder i beznadziei mieszkają jej rodzice. W kopalni rozpoczął się strajk, mężczyźni zgromadzeni na placu nie wiedzą jak walczyć, wywieszają flagi Solidarności i piknikują dla dobra sprawy. Jej ojciec, który jest uczestnikiem strajku nie zauważa powrotu córki, najważniejsi są koledzy i sprawa. Zrozpaczona matka traci właśnie zakład fryzjerski, Aga postanawia zarobione pieniądze zainwestować w odnowę zakładu. Początkowy sukces zamienia się w tragedie, gdy protestujący górnicy w czasie marszu wybijają szybę w zakładzie, a dzieła zniszczenia dokonują złodzieje.

Warszawa

Michał próbuje swoich sił w hip-hopie, jego zespół zaczyna piąć się po szczeblach kariery, perspektywa poprawy losu jest coraz bliższa, szczególnie motywuje go do działania babcia, z którą mieszka. Obok spraw zawodowych przez jego życie przetacza się jak wicher Marta, córka bogatego biznesmena, który nie życzy sobie, żeby jego córka traciła czas dla podrzędnego menela z warszawskiego blokowiska. Michał mimo maski, w której grywa twardziela pokazuje, że uczucia są dla niego najważniejsze. Zaczyna walczyć z przeszkodą, która staje na drodze ich wspólnego szczęścia – Marta wyjeżdża do Anglii.

Morze

Wiktor skończył studia, pracuje w wędzarni ryb i marzy o wyjeździe do Anglii. Pomiatany przez szefa, pracujący w warunkach uwłaczających jego osobie, nie potrafi zdobyć się na bunt. Codzienne przenoszenie ryb i ich oporządzanie nie należy do przyjemności, ale jeszcze trudniej Wiktor ma z kobietami, które chyba tylko mu przeszkadzają w życiu. Wiktor nie widzi siebie w nadmorskiej miejscowości, chce uciec, tylko potrzeba mu do tego więcej siły.

Losy Agi, Michała i Wiktora łączą się niespodziewanie w jednym miejscu, nie trudno odgadnąć jakim. Nie ma dla nich miejsca w kraju, możliwości rozwoju, nie ma ludzi, których kochają, pozostaje ucieczka, by nie utracić siebie. Nie zgubić się w polskich realiach.

Oda do radości, mimo tego, że składa się z trzech części stworzonych przez różnych twórców, ma w sobie ducha jedności, tej samej wizji świata, podobnego patrzenia na rzeczywistość – spojrzenia trzeźwego i bardzo mądrego. Polska zostaje ukazana jako kraj, w którym są możliwości rozwoju, ale nie dla każdego, że emigracja nie jest tylko kwestią zarobków ale także formą obrony własnych przekonań o świecie. Świat jest dzisiaj mały, mamy prawo do życia tam, gdzie jest nam wygodniej, Europa to supermarket z miejscami do życia. Trzy losy splatają w sobie losy tysięcy Polaków, których różne obietnice ciągną na Zachód, do utopijnej i przysłowiowej już Anglii. Twórcy filmu pokazują, że wybory dokonane przez bohaterów są dobre, poszukiwanie szczęścia zawsze jest dobre.

Nie sposób nie przejść obok tego obrazu obojętnie – wysokie umiejętności i dojrzałość twórców są oczywiste. Świetnie zrealizowane ujęcia, sugestywne, czasem brutalne, łączenie metod quasi-reportażu z planem amerykańskim, najlepszych doświadczenia kina spod znaku Kieślowskiego z kinem nowoczesnym – bez poczucia wyjątkowej misji, bez bagażu tradycji. Lekkość myśli i jej świeżość odbijają się zarówno w zdjęciach, jak i grze aktorów. Szczególne brawa należą się odtwórcom głównych ról, którzy musieli zaprezentować skrajne emocje, stworzyć postaci wielobarwne i wpływające na widza. Najlepiej udało się to Małgorzacie Buczkowskiej, której śmiało można wróżyć przyszłość aktorską. Piękny erotyzm, brutalna rzeczywistość wędzarni, kopalnia w oparach brudu i wyziewów. Do tego ekskluzywna Warszawa i jej praski odpowiednik – nędza blokowiska. Taka jest prawda, dokumentalizm Ody do radości może zaskakiwać, jest to chyba pierwszy film w ostatnich latach, który traktuje o teraźniejszości bez patosu, wielkich słów, zaś z werystycznym ujęciem świata, autorzy zdjęć plują nam Polską w twarz – innej nie ma, tylko ta. Ważnym elementem tworzącym klimat filmu jest rewelacyjna muzyka Jacka Lachowicza, jego wyczucie akcji, miejsca, koloru i barwy, w której dźwięk zostaje osadzony to świat samoistny – świat buntu i codziennej pracy.

Sugestywny obraz Polski został osiągnięty przez pokazanie trzech regionów, każdego w podobnych konwencjach z innymi akcentami. Jest to jednak Polska, nie ma lepszej czy gorszej, to my musimy dopasować swoją przestrzeń do naszych wymagań. Jak nam nie pasuje – granica stoi otworem.

Film mocny, twórcy młodzi, dojrzała wypowiedź godna mistrzów, nie kłamią, po prostu są sobą – takiego kina nam z pewnością brakowało.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus