"Firmowa gwiazdka" - recenzja wydania DVD filmu

Autor: Marta Jakubek
Korekta: Marta Kononienko
30 czerwca 2017

A jak imprezuje Twoja firma? 

Można pomyśleć, że filmy z Bożym Narodzeniem w tle należy oglądać tylko w okresie świątecznym, żeby “wczuć się w klimat”. Jednakże mnóstwo tytułów, takich jak Długi pocałunek na dobranoc (świetny thriller) czy legendarna Szklana pułapka (jeszcze lepsza sensacja), wręcz lepiej się ogląda w ciągu roku. Jeśli spojrzeć na okładkę Firmowej gwiazdki w wydaniu DVD, stwierdzić można z lekkim dreszczem strachu, że ten film nie wprowadza w świąteczny klimat ani żaden inny w ogóle…  O dziwo jednak - biorąc pod uwagę często niski poziom amerykańskich komedii o imprezach - można mieć z niej całkiem niezły ubaw.

Witajcie w korporacji Zenotek. Pracujący w niej Josh to świeżo upieczony rozwodnik, oddany szef swojego zespołu i przyjaciel Claya Vanstone’a – CEO firmy. Sytuacja pogarsza się wraz z pojawieniem się złej siostry Claya – będącej jednocześnie prezesem korporacji - która zabrania urządzania hucznej, bożonarodzeniowej imprezy i grozi redukcją etatów. Josh i Clay postanawiają ratować firmę. W jaki sposób? Oczywiście - organizując świąteczną imprezę roku i zapraszając na nią znanego biznesmena… Niestety, jak to często bywa, nic nie idzie zgodnie z planem…

Firmowa gwiazdka to tego rodzaju produkcja, co do której podchodzi się z dużą ostrożnością - szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę tematykę i potencjał do spektakularnej porażki. Z taką właśnie nieufnością włączyłam  płytę DVD. Przywitało mnie schludne menu, ale też szalona muzyka w tle, ujęcia pijackich wyczynów i pierwszorzędnej rozróby.  Strach włączyć film, ale trudno - raz się żyje. Poznajemy głównego bohatera, Josha Parkera, który właściwie od początku daje się lubić dzięki kreacji aktorskiej Jasona Batemana. Josh to porządny gość i bliski przyjaciel Claya Vanstone’a, CEO firmy, w której pracuje. Clay to rozpieszczony, duży chłopak wychowany przez ojca-milionera. Grający tę postać T.J. Miller to poczciwy „misiek”, który jest nawet uroczy w swojej nieskończonej głupkowatości. Do tego mamy tu sprawnie poprowadzoną ekspozycję pozostałych członków zespołu firmy Zenotek, którzy są bardzo ciekawymi egzemplarzami. Szefowa HR-u Mary (Kate McKinnon) ma obsesję na punkcie kontroli, szef działu IT Nate (Karan Soni) opowiada wszystkim o swojej wyimaginowanej super dziewczynie, a Jennifer Aniston to prawdziwy żywioł na ekranie w roli arcyzłej siostry Claya, Carol. Na deser zostaje nam przedstawiona genialna programistka Tracey, grana przez Olivię Munn, którą łączy coś więcej niż przyjaźń z Joshem. O każdej z tych postaci można sobie poczytać w wersji książkowej wydania DVD i znajdziecie  tam kilka naprawdę niezłych smaczków. Na tym właściwie polega siła Firmowej gwiazdki - postacie, które bawią i są w zasadzie tacy jak my.

A zatem jak to się stało, że Firmowa gwiazdka nie jest totalną porażką i żałosnym pokazem seksistowskich i rasistowskich żartów? Reżyseria Josha Gordona i Willa Specka sprawdziła się już przy wybornych Ostrzach chwały i Tak się to teraz robi (notabene też z Aniston i Batemanem). Teraz również zdaje się wyposażać film w bijące serducho klasycznej komedii. Faktem jest, że czasem w filmie nie da się uniknąć oślizgłych żarcików na tle seksualnym, ale wydają się one zadziwiająco nieszkodliwe. Niesamowite, prawda? Gordon i Speck stworzyli świat pełen zwariowanych, ale ciepłych postaci, które są barwne i można dobrze się bawić w ich towarzystwie. Do tego wyraźnie starają się odtworzyć atmosferę szalonych komedii lat 80., beztroskiego chaosu i szalonych akcji. Scenariusz Justina Malena i Laury Solon wydaje się dozować kolejne dawki humoru w klasycznej formie komedii omyłek: impreza, w czasie której wszystko wymyka się spod kontroli, biznesmen przypadkowo dostający końską dawkę narkotyków, porwanie Clay’a, akcja ratownicza - gagów sytuacyjnych nie ma końca.

Produkcja jest o niebo lepsza w wersji na DVD, bo zwyczajnie sprawdza się jako lekka i przyjemna propozycja na każdy dzień. Dla rozrywki można jeszcze pocieszyć się materiałami dodatkowymi z planu, dublami i usuniętymi scenami. Do tego mamy standardowe opcje polskiej wersji językowej i ładne wydanie książkowe. Można nawet w formie żartu pokusić się o sprawienie filmu jako prezentu komuś, kto pracuje w dużej korporacji - w ramach odrobiny inspiracji…

Firmowa gwiazdka to zdecydowanie nie jest film, który wprawia w świąteczny nastrój. Mimo to jest zadziwiająco mało irytujący, a nawet i zabawny. Nie do wiary? Sprawdźcie sami, czy spodoba Wam się ta firmowa impreza!

 



blog comments powered by Disqus