Recenzja wydania DVD filmu "Oldboy. Zemsta jest cierpliwa"

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Pityez
9 maja 2014

Produkcja remake’u jest, wbrew pozorom, wymagającym wyzwaniem. Twórca musi bowiem przekonać widzów, że nowy film spodoba im się tak samo jak jego pierwowzór, a jednocześnie będzie od niego nie tylko inny, ale wręcz lepszy. Spike Lee najwyraźniej nie odrobił tej lekcji. Jego obraz jest  pozbawioną charakteru kalką koreańskiego Oldboya. W nielicznych miejscach, w których amerykańska wersja odbiega od oryginału, można odczuć wyraźny spadek jakości względem filmu Park Chan-wooka.

Joe Doucett, biznesmen w średnim wieku, rozwiedziony mąż i egoistyczny alkoholik, zostaje pewnej nocy porwany i umieszczony w zamkniętym pomieszczeniu przypominającym pokój hotelowy. Jego kontakt ze światem zewnętrznym jest ograniczony do wmontowanego w ścianę telewizora oraz dostarczanego przez otwór w drzwiach jedzenia i alkoholu. Mężczyzna nie wie, kto go porwał, ani jak długo ma zamiar go przetrzymywać. Gdy Joemu w końcu udaje się wydostać, pragnie tylko jednego - znaleźć osobę, która przysporzyła mu tyle cierpień i zemścić się na niej.

Zarys fabuły brzmi obiecująco, a sam film Spike’a Lee zapowiada się na nietuzinkowy thriller, prawda? Nic dziwnego, skoro Oldboy. Zemsta jest cierpliwa to remake docenionego przez publiczność oraz krytyków obrazu Park Chan-Wooka z 2003 roku. Niestety, jak to często w przypadku amerykańskich remake’ów bywa, nie ma on do zaoferowania nic, czego nie posiadałby oryginalny film, w wielu miejscach jeszcze mu ustępując. Niezależnie od tego, czy lubi się azjatyckie kino, czy też preferuje amerykańskie wersje dalekowschodnich hitów, w przypadku Oldboya i jego remake’u lepiej sięgnąć po oryginał. Spike Lee stworzył obraz szalenie podobny do koreańskiego pierwowzoru, a jednocześnie postanowił niepotrzebnie skomplikować intrygę, nie tylko wypaczając jej pierwotny wydźwięk, ale również odbierając sens. Lee zmodyfikowł również samo zakończenie. Kierując się zasadą „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, dość odrealniony finał, który jednak pasował do stylizowanych realiów koreańskiego thrillera,  przerobił na zakończenie kompletnie nieprawdopodobne i pozbawione logiki.

Pod względem stylu produkcja Spike’a Lee jest raczej przeciętna. Jedyną wyróżniającą się sceną jest walka głównego bohatera z wieloma napastnikami, która stanowi twórcze rozwinięcie analogicznej sceny z pierwowzoru. Niestety, na skutek ingerencji producentów, nakręcona w jednym ujęciu potyczka została skrócona o niemal jedną trzecią. Pech chciał, że kastracji poddano najciekawszą jej część, gdy kamera obserwuje starcie z góry. Poza tym mastershotem, amerykańskiej wersji Oldboya nie wyróżniają żadne nietypowe ani ciekawe zdjęcia. Towarzysząca akcji muzyka również jest nijaka i nie zapada w pamięć. Aktorsko film prezentuje się przyzwoicie, aczkolwiek poza grającym głównego bohatera Joshem Brolinem, trudno wyróżnić któregokolwiek z członków obsady. Trzeba jednak przyznać, że sam Brolin gra pierwszorzędnie. Joe Doucett w jego wykonaniu to początkowo skrajny egocentryk, menda i sukinsyn, którego nie sposób lubić. Wraz z upływem czasu protagonista staje się człowiekiem zdeterminowanym i bezwzględnym, skupionym na zadaniu, jakiego się podjął. Odtwórca głównej roli postarał się, by jego postać na ekranie prezentowała się autentycznie we wszystkich swoich wcieleniach.

Wydanie DVD nie powala na kolana jakością, chociaż jak na polskie standardy prezentuje się całkiem przyzwoicie. Widzów wita polskie menu, które pozwala na przejście do poszczególnych scen, zapoznanie się ze skromnymi dodatkami oraz obejrzenie zwiastuna innej produkcji. Film został przygotowany w dwóch wersjach dźwiękowych: 5.1 z polskimi napisami oraz lektorskiej 2.0. Również materiały bonusowe zostały wyposażone w napisy, co pozostaje warte odnotowania na plus, ponieważ to wciąż nie jest normą na rodzimym rynku wydawniczym. Dodatki prezentują się jednak niezbyt okazale. Sceny usunięte to w większości rozszerzone warianty sekwencji, które znalazły się w ostatecznej wersji obrazu. Za wyjątkiem wspomnianej wcześniej walki na rampie, nie są one też zbyt ciekawe. Reportaże dotyczące kręcenia filmu są przyzwoite, jednak nie wybijają się ponad przeciętną. Pozostałe materiały dodatkowe to teledyskowo zmontowane klipy składające się głównie z fragmentów zwiastuna i wypowiedzi znajdujących się w nagraniach z planu. Nic specjalnie godnego uwagi.

Oldboy. Zemsta jest cierpliwa to podręcznikowy wręcz przykład na to, jak nie należy kręcić remake’ów. Film Spike’a Lee w 90%  pokrywa się w pierwowzorem, zaś w aspektach, w których odbiega od dzieła Park Chan-wooka, jest po prostu gorszy. Amerykański Oldboy to przykład bardzo dobrego pomysłu przekutego w niezwykle miałki efekt końcowy. Przeciętna jakość wydania DVD idealnie do pasuje do charakteru tej produkcji.

Zobacz także:

Recenzja filmu

Opis wydania DVD



blog comments powered by Disqus