Magiczna opowieść prawie bez magii - recenzja wydania DVD filmu "Marnie. Przyjaciółka ze snów"

Informacja o każdej nowej produkcji Studia Ghibli wywołuje u mnie przyjemny dreszczyk. Ich tytuły nie bez powodu  cieszą się uznaniem. Mało która wytwórnia potrafi stworzyć filmy w tak cudowny sposób łączące mądre historie dla dzieci oraz dla starszych widzów z piękną animacją.

Oscarowy Spirited Away. W krainie bogów to przecież nie wszystko. Księżniczka Mononoke, kiedyś obecna także w Polskich kinach, to film już kultowy; Nausicaa z Doliny Wiatru łączy w sobie najlepsze tradycje kina przygodowego, fantasy, dziecięcego i "ekologicznego”; Mój sąsiad Tototro to chyba najlepsza produkcja dla dzieci, jaką stworzono. Dlatego nie dziwne, że premiera Marnie. Przyjaciółki ze snów została powitana bardzo entuzjastyczne przez widzów na światowych festiwalach.

Marnie to opowieść o naprawdę trudnych sprawach, z którymi musi zmierzyć się Anna, cicha, wycofana dwunastolatka o pięknych, granatowych oczach, mieszkająca w Sapporo. Dziewczynka nie wychowuje się z rodzicami, uważa, że opiekująca się nią Yoriko (nazywana przez nią ciocią) jej nie chce. Jest zakompleksiona, nienawidzi siebie, ale też swoich opiekunów czy uczniów ze szkoły. Choruje na astmę, przez co ciocia wysyła ją do rodziny nad morzem, by odpoczęła i poprawiła zdrowie. Anna uznaje, że to dlatego, ze przeszkadza w domu.  Podczas wyjazdu odkrywa stojący po drugiej stronie zalewu tajemniczy dom, opuszczoną od lat rezydencję. Nocami widuje w niej śliczną dziewczynkę o blond włosach, Marnie. Zaprzyjaźniają się, ale cała historia okazuje się być o wiele bardziej skomplikowana.

Marnie nie jest bajką dla młodszych dzieci jak Totoro czy Spirited Away. To przepełniona magią, subtelna, pięknie opowiedziana, ale jednocześnie dość trudna i smutna historia. Reżyser Hiromasa Yonebayashi z wielkim wyczuciem pokazał wydarzenia z punktu widzenia zbuntowanej dwunastolatki, którą przerastają jej problemy. Widz razem z Anną zastanawia się, kim jest Marnie, czy istnieje naprawdę; poznaje też powoli problemy obu dziewczynek. Obserwuje jednak także to, czego Anna nie dostrzega: troskę cioci Yoriko, agresję rodzącą się czasem z zagubienia dziewczynki, ale też ukryty nieco głębiej dramat Marnie, tej tajemniczej postaci, która zmieni całe życie głównej bohaterki.

Film jest naprawdę poruszający, a przy tym ani odrobinę nie nudzi – wręcz trudno się od niego oderwać. Yonebayashi zasłużył na brawa. Reżysersko to perełka, chociaż trudno oczywiście oceniać z perspektywy dorosłego, jak odbierze go dziecko. Do tego animacja jest – jak zawsze w Ghibli – bez zarzutu. Piękne, dopracowane tła, cudowna gra barwami, charakterystyczne dla tego studia projekty graficzne postaci – to wszystko sprawia, że Marnie jest po prostu śliczna. Niesamowicie cieszy oko!

Technicznie wydanie DVD zostało dobrze przygotowane: napisy nie zawierają rażących błędów, nie przeskakują, są w sam raz. Poza napisami dostępna jest opcja oglądania z lektorem – starszym widzom polecam jednak z niej zrezygnować. Japońscy aktorzy głosowi naprawdę stanęli na wysokości zadania, a słuchanie ich to sama przyjemność. Dość ubogie są dodatki – można rzec, że w sumie ich nie ma. Dostajemy tylko kilka zwiastunów – i tyle.

Marnie na DVD może być dobrym prezentem gwiazdkowym. To mądry film dla mądrych dzieci, który da też wiele radości starszym odbiorcom. Należy mieć na uwadze, że maluchy mogą nie być zadowolone – nie ma tu magicznych stworków, fantastycznych podróży czy sensacyjnych elementów przygód, można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że to film obyczajowy z pogranicza realizmu magicznego. Gdyby powstawało więcej tego typu animacji, kino dziecięce byłoby stanowczo lepsze!

OCENA: 8/10

Korekta: Damian "Nox" Lesicki



blog comments powered by Disqus