"Dreszczyk" zamiast krwi

plakat filmu "Dreszczyk" zamiast krwi

Zasiadając do Sieroty przez widza przebija pewien sceptycyzm. Wywołane przez sugestywny plakat obawy dotyczą kolejnej inwazji trupio bladych czarnowłosych dziewcząt, czających się w każdym kącie i wyłaniających się ze sprzętu RTV/AGD. Na szczęście nic takiego w Sierocie nie ma.

Niepijąca alkoholiczka Kate Coleman, matka niesłyszącej, kilkuletniej Max i nastoletniego Daniela, nie może się pogodzić z faktem, że jej kolejne dziecko urodziło się martwe. Wraz z mężem Johnem podejmuje decyzję o adopcji. Spośród mieszkanek sierocińca wybierają Esther- nieco staroświecko ubraną, czarnowłosą dziewczynkę rosyjskiego pochodzenia. Tytułowa sierota szybko zjednuje sobie małą Max, oraz oboje przybranych rodziców. Jednak z racji swojego ekscentrycznego akcentu oraz ubioru staje się obiektem drwin w szkole. Niedługo później brutalnie mści się na jednej z nowych „koleżanek”, która szczególnie dotkliwe jej dokuczała. Wraz z rozwojem fabuły coraz bardziej zaczyna uwidaczniać się „prawdziwy charakter” Esther. Dziewczyna mistrzowsko posługuje się kłamstwem, w bardzo umiejętny sposób manipuluje niepełnosprawną siostrą, udaje jej się także zastraszyć, nastawionego do niej niechętnie, Daniela.

Świat oglądany w Sierocie, z drobnymi wyjątkami, jest światem spójnym z poza ekranową rzeczywistością. Alkoholiczka Kate toczy nieustanną walkę z nałogiem, dorastający Daniel prezentuje zachowania bardzo typowe dla sytuacji pojawiania się nowego członka rodziny, strzelający rewolwer nie przekracza ilości nabojów w magazynku itp. Również problem Esther jest jak najbardziej prawdziwy, a jej obawy przed pójściem do dentysty i na badanie krwi są, z jej punktu widzenia, racjonalne. Gdy Kate poszukuje w internecie czegoś, co pozwoli sklasyfikować zachowania sieroty, na ekranie jej monitora widzimy artykuły o zaburzeniach antyspołecznych i psychopatii, przy pomocy których, rzeczywiście możemy dość dokładnie opisać i przewidzieć model zachowań Esther. W kolejnych minutach filmu odkrywamy coraz więcej faktów dotyczących jej osobowości, by później zagłębić się w mroczną historię z przeszłości.

Wysoki poziom realizmu poważnie zachwiany zostaje tak naprawdę w jednym tylko momencie. Amerykańskie prawo adopcyjne jest dla większości z nas zagadką, ale z całą pewnością nie pozwala ono, aby przyszli rodzice mogli przyjść pierwszy raz do sierocińca i tam, jak psa w schronisku, wybrać jedną sztukę i zawieźć do domu tego samego dnia.

W Sierocie nie znajdziemy hektolitrów tryskającej krwi czy epatowania brutalnością ponad potrzebę. Przemoc jest, rzecz jasna, obecna i towarzyszy widzowi niemal przez cały film, jednak jest ukazana w sposób subtelny, ustępując pola sekwencjom budującym napięcie. Na uwagę zasługuje też zastosowanie kilku niekonwencjonalnych ujęć kamery (np. przesuwające się „żabki prysznica”), a także stary jak świat, tu genialnie użyty, trik z rysunkami dziecięcymi.

Tajemnica sieroty intryguje i zaskakuje, a także nie pozwala osądzić Esther jednoznacznie, ukazując tragizm tej postaci. Duża w tym zasługa odtwarzającej tę rolę Isabelle Fuhrman. Jej wschodni akcent przyjemnie łechta uszy, a zimne i wyrachowane spojrzenia potrafi przyszpilić do fotela. Warto docenić również, grającą Max, młodziutką Aryanę Engineer. Jej początkowe uwielbienie, a później przerażenie osobą Esther, wypada niezwykle wiarygodnie.

Orphan można polecić fanom kina „z dreszczykiem”, który nie pochodzi od złowrogich łaknących ludzkiego mięsa bestyj, czy sfrustrowanych przybyszy z zaświatów. Film potrafi naprawdę wciągnąć, dopieszczając inteligencję widza spójnością szczegółów i ciekawymi zwrotami fabuły.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus