Recenzja wydania Blu-Ray 3D filmu "Pacific Rim"

Autor: Olga "Bombeletta" Kowalska
Korekta: Hagath
16 grudnia 2013

 

This is a movie made by people who love monsters and giant robots for people who love monsters and giant robots.
("Ten film został stworzony przez ludzi, którzy kochają potwory i gigantyczne roboty dla tych, kochających potwory i gigantyczne roboty.")
Guillermo del Toro

 

Kiedy w lipcu na ekrany kin wszedł długo wyczekiwany najnowszy film Guillermo del Toro, Pacific Rim, wśród fanów gatunku i krytyków zawrzało. Dla jednych film był z góry skreślony, w niczym nie przypominający kultowej Godzilli i innych filmów z Kaiju w rolach głównych, a co więcej, nadużywający na każdym kroku amerykańskiej wizji heroizmu. Dla innych Pacific Rim od razu przeszedł do historii kina jako twór wizualnie zwalający z nóg, którego nie można pominąć, gdy mowa o doskonale skonstruowanym świecie i wykreowaniu na ekranie perfekcyjnej wizji reżysera. Komentowano, kłócono się i w nieskończoność porównywano. Teraz, gdy do polskich sklepów trafiła wersja DVD i Blu-Ray filmu, każdy na własne oczy może przekonać się, czym naprawdę jest Pacific Rim i jakie niespodzianki w sobie kryje.

Dla przypomnienia kilka słów na temat samej fabuły. Film opowiada historię ziemi w trakcie apokalipsy, tuż przed zagładą, kiedy to ludzka cywilizacja od lat nękana jest atakami monstrualnych potworów zwanych Kaiju. Nie trafiły one do naszego świata z otchłani gwiazd, ale... z wnętrza ziemi, dokładnie z wyrwy na dnie Pacyfiku, prowadzącej do innego wymiaru. By uratować ludzkość przed tragicznym końcem, naukowcy opracowują nową broń – olbrzymie roboty zwane Jaegerami (z niemieckiego "Jaeger" – „łowca”), które sterowane są przez wyszkolone załogi żołnierzy, kierujących maszyny parami. Co prawda z początku wydaje się, że ludzkość ma szansę zwyciężyć, jednak szybko okazuje się, że Kaiju ewoluują, ulepszając się w każdej kolejnej wersji i przewyższając swoją kreacją kolejne roboty stworzone przez ludzkość. W ostatnim starciu z potworami stają wszystkie pozostałe w użytku Jaegery z najlepszymi z najlepszych za ich sterami.

W najnowszym trzypłytowym wydaniu Blu-Ray Pacific Rim znaleźć możemy wszystko, o czym zamarzy sobie miłośnik twórczości Guillermo del Toro. Poza samym filmem, będącym w pudełku zarówno w wersji 3D, jak i klasycznej 2D, znajdziemy trzecią płytę z ponad dwugodzinnym materiałem dodatkowym, z którym naprawdę warto się zapoznać, a potem raz jeszcze obejrzeć film, by w pełni docenić wkład twórców. W dodatkach specjalnych na pierwszej płycie, poza tradycyjnym  komentarzem reżysera, mamy trzynaście krótkich filmików  o tworzeniu filmu, a na drugiej płycie do wyboru: dziennik Guillermo del Toro, szczegółowe opisy bohaterów, materiał  o cyfrowym designie, pełne archiwum, wycięte sceny, a także krótki filmik zawierający zabawne wpadki na planie. Zarówno film, jak i płyta z materiałami dodatkowymi posiadają przyjemne wizualnie, czytelne i łatwe w obsłudze menu, nawiązujące do bazy Jaegerów, z doskonale dobranymi efektami dźwiękowymi, przeplatającymi się z głównym muzycznym motywem filmu.

Wśród drobnych dodatków na pierwszej płycie zobaczyć możemy materiał o reżyserze, w którym aktorzy i współpracujący z nim na planie ludzie opowiadają o jego pasji tworzenia, wyjątkowości oraz niesamowitej wyobraźni. Mówią także o obsesji i przygotowaniach do stworzenia Pacific Rim, natomiast sam del Toro dzieli się z widzem swoją wizją filmu jako rozbudowanej grafiki, wielopoziomowego obrazu, który ma wywołać w widzu przede wszystkim silne przeżycia estetyczne. W kolejnych krótkich filmikach poznamy tradycję gatunku Kaiju, czyli filmów o potworach, konstrukcję Jaegerów, a także wyzwania, jakie stały przed aktorami i scenografami przy tworzeniu poszczególnych scen. Sam reżyser opowie o nowym gatunku wizualnym, jakim jest goth-tech, czyli elementach gotyku wtłoczonych w technologiczną przyszłość. Na zakończenie kilka słów od kompozytora Ramina Djawadi i jego muzycznej przygodzie przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej do filmu.

Na płycie z materiałami dodatkowymi znajdziemy dziennik Guillermo del Toro, który jest nie lada gratką dla wszystkich ciekawych prawdziwego twórczego i inspiracyjnego procesu reżysera. Do dyspozycji widza jest jego cyfrowa, w pełni interaktywna wersja. Na każdej stronie dziennika znaleźć można specjalne oznaczenia, które po kliknięciu przenoszą widza w rzeczywistość rozszerzoną filmu tj. koncepcyjne grafiki, tematyczny slideshow z filmu, czy krótki filmik z komentarzem reżysera, nawiązujący do konkretnej grafiki. Możemy zanurzyć się w umysł del Toro, który okazuje się być niezwykłym wizjonerem. Każdy najmniejszy szczegół kadru ma znaczenie, począwszy od stroju postaci, jej postawy, czy... np. ruchu parasolki. Możemy dowiedzieć się także o inspiracjach reżysera, który przy tworzeniu Pacific Rim nie tylko chciał odświeżyć mit współczesnego herosa, ale przede wszystkim pokazać niezwykłych żołnierzy, a jednocześnie zwykłych ludzi w niecodziennych sytuacjach, ich braterstwo i siłę płynącą ze wspólnej wiary w sukces misji.

Drugim, rozbudowanym dodatkiem na płycie jest Behind the Scenes: The Digital Artistry of Pacific Rim, za którym kryje się filmowy materiał o cyfrowym designie filmu, a którego głównym narratorem jest sam Guillermo del Toro. Kamera towarzyszy twórcy nie tylko na planie, ale przede wszystkim w studiu twórców 3D. Zaskakuje postawa reżysera, jego olbrzymie zaangażowanie i to, że nie pozostawia nic komputerom. Każdy filmowy krok nadzoruje osobiście, reżyseruje modelami tak, jak aktorami na żywym planie. Nie rozstaje się ze swoim tabletem, na którym nawet najmniejsze ujęcie poprawia ręcznie. Guillermo del Toro nie umyka żaden szczegół, a widzom swoją postawą pokazuje, że każda klatka Pacific Rim to w 100% dopracowana wizja i nic w procesie kreacji nie zostało pozostawione przypadkowi.

Trzecim dużym dodatkiem jest Behind the Scenes: The Shatterdome, czyli uporządkowane i posegregowane archiwum świata filmu. Z osobna możemy obejrzeć każdy rodzaj Kaiju i Jeagera, lokacje, kostiumy, czy szkicowe animacje poszczególnych scen, w ich pierwotnej wersji. Od inspiracji aż po proces tworzenia, od szkiców po ostateczne animacje, makiety i grafiki. 

Kolejnymi, już mniejszymi i krótszymi dodatkami na płycie są: Behind the Scenes: Drift Space, czyli szczegółowe opisy głównych bohaterów, do czytania w formie przewijających się slajdów. Każdy z bohaterów Pacific Rim ma swoją historię, przeszłość, marzenia, pasje, swoich idoli, a także dobre i złe strony. Można również obejrzeć cztery wycięte z filmu sceny, a na sam koniec zostawić sobie Blooper Reel, czyli potyczki i zabawne ujęcia aktorów na planie, wspólne żarty i słowne pomyłki.

Guillermo del Toro od lat marzył, by stworzyć filmowe dzieło na taką skalę i z takim rozmachem, po brzegi wypełnione dopracowanymi do perfekcji wizjami z głębi swojej wyjątkowej wyobraźni. W Pacific Rim czuć reżyserską miłość, zaangażowanie i wkład w dosłownie każdym, najmniejszym ujęciu, w każdym kadrze i ruchu którejkolwiek z postaci. Film po brzegi wypełniony jest efektami, działającymi mocno na wyobraźnię widza oraz po prostu cieszącymi oko, a filmowe dodatki uzupełniają wizualne doświadczenie, a także poszerzają wizję wyjątkowego świata Kaiju i Jeagerów. Reżyser oddał w ręce widza obraz perfekcyjnie dopracowany, który warto potraktować jako ucztę dla oczu. Być może nie jest to kino zbyt ambitne, przepełnione znaczącymi symbolami, ale z pewnością niosące za sobą poczucie świetnej zabawy, stworzone z myślą o tych, co kochają zarówno potwory, jak i wielkie roboty, a które pozostanie świeże zarówno za miesiąc, jak i za lat dziesięć.



blog comments powered by Disqus