Gdy ciało mówi nie, rozum tak… a może na odwrót?

plakat filmu Gdy ciało mówi nie, rozum tak… a może na odwrót?

Palindromy są niebezpieczne, wchodzą pod skórę, wiercą w mózgu i łatwo nie wychodzą z ciała. Film Solondza porusza jeden z największych problemów etycznych z jakimi zmaga się Polska w ostatnich latach – aborcję.

Dwunastoletnia Aviva pragnie mieć dziecko, pragnienie, którego doświadcza wiele nastolatek przeradza się w obsesyjne dążenie do spełnienia. Gdy zachodzi w ciążę z synem znajomych jej rodziców pojawia się problem. Decyzją matki ma usunąć dziecko. Jedzie do znanej w całym stanie kliniki aborcyjnej, przed której drzwiami przechodzi akurat marsz zwolenników ochrony życie nienarodzonych. Wie, że decyzja, która została na niej wymuszona jest dobra dla jej przyszłości, jednak nie potrafi pogodzić się z myślą, że jej upragnione dziecko zostanie wyrzucone do kosza z odpadkami. Nie wytrzymując w domu, wybiera ucieczkę. Na swojej drodze napotyka mężczyzn, z którymi idzie do łóżka, w końcu trafia do samotnie stojącego domu na prowincji. Mieszkańcy tworzą swego rodzaju komunę – małżeństwo przygarnia dzieci, które uniknęły aborcji, niewidzące, chrome. Cała „rodzina” fanatycznie wierzy w Boga. Do tego stopnia, że ich największym wrogiem jest lekarz z kliniki aborcyjnej. Wrogiem na śmierć i życie.

Palindromy to mistrzowska kompozycja różnych scen, w których postać Avivy przeobraża się, raz jest małą dziewczynką, w innej scenie olbrzymią murzynką. Kolejne epizody opowiadają historię tej samej kobiety, która tylko w zależności od sytuacji przybiera inną fizjonomię. Między epizodami pojawiają się plansze z dziecięcej kolorowanki.

Todd Solondz postanowił pokazać dobre i złe strony aborcji. Z chirurgiczną precyzją wydobywa na ekranie kolejne aspekty zbrodni, a może błogosławieństwa. Rację mają rodzice Avivy, którzy nie chcą marnować jej, a także swojego życia, burzyć porządku i reguł gry w społeczeństwo. Prawda też leży czasami po stronie dziewczyny, która pragnie dziecka i jest w stanie zrobić wszystko dla niego. Dziecko jest w filmie swoistym przedmiotem, którego istnienie lub unicestwienie jest sprawą życia i śmierci dla każdego z bohaterów. Obsesja doprowadza do zbrodni zabójstwa, której przecież wybaczyć nie można. Ale czy można wybaczyć lekarzowi, który zabija nienarodzone dzieci, wyciągając je z macic innych dzieci? Czy może po prostu ratuje ludzkość przed kolejnym błędem? Zaskakuje to w jaki sposób Solondzowi udało się postawić swój film pośrodku całej dyskusji, bez tendencyjności i prostackiego moralizatorstwa. Jakże wspaniała wydaje się Mama Sunshine przygarniająca kolejne chore dzieci, ale przeraża nas jej obsesja na punkcie pobliskiego wysypiska nienarodzonych płodów, które wybiera i robi im pogrzeby. Prawo do decyzji jest zostawione nam, ale po tym filmie nie można powiedzieć tak lub nie, najłatwiej powtórzyć za jej twórcą – nie wiem. Przesłaniem Palindromów jest właśnie taka odpowiedź, że decyzja o usunięciu ciąży zależna jest od tak wielu okoliczności, że nie można jej regulować jednoznacznie przez prawo, że tekst ustawy niekoniecznie pomoże rozwiązać problem.

Palindrom to zabawa formalna – słowo, które czytane na wspak ma identyczne brzmienie. Aviva jest palindromem, każda próba odczytania imienia daje ten sam wynik. Dwie możliwości opowiedzenia się za aborcją są palindromem – raz wybrane mają zawsze te same konsekwencje.

Nie łatwo jest oglądać ten film, jesteśmy przerażeni determinacją jego bohaterów, szczerą do bólu wizją reżysera. Od strony realizatorskiej jest to prosty film, bez fajerwerków. Zrobiony rzetelnie, czasem aż zaskakuje pieczołowitość w ukazywaniu sytuacji. Solondz pokazał, że potrafi pracować z młodymi aktorami, z których stworzył małych-dorosłych.

Film o życiu, które może zadać śmierć, dzieło o wolności, którą śmierć może przynieść. Odważny, którego długo nie można zapomnieć, a co najważniejsze Solondz nie poucza nikogo, raczej wskazuje różne drogi, które jak palindromy są zawsze jednoznaczne. Nie liczę na to, że film wzbudzi dyskusję, ale może zasieje ziarno niepewności w naszych sterroryzowanych propaganda umysłach.

Palindromy wchodzą do polskich kin z dwuletnim opóźnieniem, co nie znaczy, że są nieaktualne, może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli chcemy stracić pewność siebie powinniśmy skonfrontować swoje myślenie z poczuciem sprawiedliwości Todda Solondza.


blog comments powered by Disqus