"Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" - recenzja wydania Blu-ray 3D filmu

Autor: Mateusz Michałek
Korekta: Marta Kononienko
23 października 2017

Money, Money, Money…

Tak jak wspominałem w jednym z poprzednich tekstów – Disney prawdopodobnie nie ma sobie równych w liczeniu kasy, choć Johnny Depp robi to jeszcze lepiej, dlatego szybciej w morzu zabraknie wody, a Sparrowowi rumu niż producenci Piratów z Karaibów zakończą niezwykle dochodową serię. Zemsta Salazara to jeden z najbardziej niepotrzebnych sequeli jakie powstały, niemniej jednak to całkiem przyjemne kino przygodowe.

Fabuła nie zaskakuje, dlatego po raz kolejny nikczemny kapitan (tym razem Salazar) wraz ze swoją załogą piratów-zjaw (to również już widzieliśmy) ucieka z Diabelskiego Trójkąta i poprzysięga zemstę na wszystkich piratach(wszyscy żeglują wyłącznie z poczucia zemsty). Jack Sparrow, Henry (kolejny Turner ratujący ojca z opresji) oraz Carina (córka Sami-wiecie-kogo) wyruszają w podróż, by odnaleźć Trójząb Posejdona, mistyczny artefakt dający władzę nad morzami, i użyć go w walce przeciwko Salazarowi.

Jeśli nadal macie déjà vu związane z fabułą Zemsty i jesteście przekonani, że widzieliście już ten film, to mam dla Was dwie informacje. Po pierwsze – czas popracować nad pamięcią. Po drugie – nowa odsłona Piratów z Karaibów jest nieformalnym remakiem… Klątwy Czarnej Perły. Podejście twórców do przygód Jacka przypomina zachowanie handlarzy samochodami, którzy wychodzą z założenia, że skoro auto nieźle prezentowało się kilkanaście lat temu, to wystarczy porządnie je posprzątać i zmienić kilka detali w ogłoszeniu, by klienci rzucili się na ich „cacko”. Właśnie dlatego na ekranie oglądamy praktycznie ten sam film, co w 2003 roku. Niestety, Zemsta Salazara, w przeciwieństwie do poprzednich odsłon serii, jest wyjątkowo wtórna i kiepsko napisana.

Na uwagę zasługuje wyjątkowo nielogiczny, jak tłumaczenia Harveya Weinsteina, scenariusz. Jeff Nathanson to chyba pierwszy scenarzysta w historii, który napisał filmową kontynuację bez oglądania jej filmowych poprzedników. Stosunkowo szybko zauważamy, że Jack wielokrotnie rozstawał się ze swoim kompasem (czasem ktoś go ukradł, czasem ktoś pożyczał), co dotychczas nie spowodowało powrotu Salazara. Scenarzyści zatem traktują nas jak idiotów, którym można wcisnąć każdy kit. Łatwo zatem wywnioskować, że konsekwencja i linearność fabularna nie miały dla twórców filmu żadnego znaczenia, co widać w kolejnych równie „udanych” wątkach. Niestety, dalej jest jeszcze gorzej. Dialogi rażą niezwykłą sztucznością (ludzie nie rozmawiają w taki sposób!), a przerysowane i nadzwyczaj płytkie motywacje postaci ustępują jeszcze gorszym elementom opery mydlanej (poznajemy w nich całe rodziny bohaterów i ich traumy).

Zemsta Salazara, pomimo swojego koszmarnego scenariusza i bezczelnego powielania schematów, to wciąż przyjemne kino przygodowe. Akcja pędzi szybciej niż Czarna Perła, a film chwilami zbliża się do rozmachu Jacka, usiłującego dostać się do kolejnej butelki rumu. Produkcja Rønninga i Sandberga to wizualna perełka, w której bez lunety widać sztabki złota wydane na efekty specjalne, dzięki czemu zjawiskowa scena finałowa stanowi jeden z najlepszych momentów w całej serii. Nowych Piratów „ratuje” również charakterystyczna mieszanina filmu przygodowego, poczucia humoru oraz specyficznego klimatu kina gatunkowego. Na uwagę zasługuje wciąż bardzo solidne aktorstwo, dlatego choć został sprowadzony do rangi Jacka (tej małpki), to Johnny Depp wciąż nieźle sobie radzi jako kultowy Jack Sparrow. Ups, Kapitan Jack Sparrow.

Dystrybutor kolejny raz zadbał o widzów, gdyż przygotował wersje DVD, Blu-ray i Blu-ray 3D. Zdecydowanie najciekawiej prezentuje się ostatnie z nich, gdyż stwarza kupującemu największe możliwości. Standardowa okładka  z pewnością nie zachwyci konsumenta, jednak całkiem przyjemna grafika będzie idealnie współgrać z resztą „pirackiej” kolekcji. Po odtworzeniu zostaniemy zapytani o chęć obejrzenia zwiastunów (jak to ma w zwyczaju Disney) nowych Gwiezdnych Wojen: Ostatniego Jedi (nie ma już biletów!) oraz Aut 3. Warto zauważyć, że oglądającemu umożliwiono „przeskoczenie” zapowiedzi i natychmiastowe przejście do menu, co zdecydowanie ułatwia nam życie podczas kolejnych seansów. Na uwagę zasługuje również proste, intuicyjne menu w języku polskim, w którym znajdziemy zakładki z wyborem scen, dodatkami, zwiastunami i bardzo solidnie przygotowanymi wersjami językowymi (polecam oglądanie Piratów z napisami, gdyż najłatwiej wyłapać pewne smaczki pominięte w tłumaczeniu). Seans dodatkowo umila wysoka jakość obrazu i dźwięku oferowana przez dystrybutora, co w pewnym sensie pozwala zamienić naszą kanapę w starą, piracką łajbę.

Na płycie znalazły się również dodatki specjalne, czyli wisienka na torcie wydania Blu-ray. Zawierają w sobie: nagrania kuchni filmowej, wywiady z aktorami, a także niewykorzystane sceny. Na uwagę zasługują zwłaszcza filmiki z rozdziału Za kulisami nowej przygody, w których znalazło się miejsce na nawiązania do poprzednich odsłon pirackiej serii, a także ukazanie olbrzymiej motywacji reżyserów Zemsty do dorównania obrazom Verbinskiego. Co ciekawe, z materiałów dowiadujemy się również, jak duży wpływ na wizualny aspekt obrazu miały prawdziwe lokalizacje, często pierwszy raz wykorzystane w Piratach

W kolejnym filmiku obserwujemy rozmowę młodych gwiazd na temat Piratów, metod castingu, wchodzeniu w rolę przez Johnny’ego Deppa i jego sposobu na zrelaksowanie się, a także trudności w kręceniu dubli na plaży. Ciekawie wypadł także materiał poświęcony Javierowi Bardemowi. Aktor opowiada  w nim o motywacji jego bohatera, porównaniu go do zranionego byka i ogromie prac nad charakteryzacją Salazara.

Na uwagę zasługuje również wywiad z Paulem McCartneyem. Dowiadujemy się z niego, kto zaprosił go do udziału w filmie oraz wymyślił jego rolę. Nieco zawodzą natomiast Gafy z Karaibów i sceny niewykorzystane, będące wyłącznie potwierdzeniem słusznych decyzji montażowych.

Sequele blockbusterów muszą przede wszystkim na siebie zarobić. Ich twórcy z reguły chociaż udają, że kolejne odsłony ich produkcji wyróżniają się na tle poprzednich, prezentując nowe historie i bohaterów. Nikt dotychczas nie był tak bezczelny jak producenci Piratów, którzy w gruncie rzeczy nakręcili słabszy remake Klątwy Czarnej Perły. Warto jednak zauważyć, że Zemsta Salazara to całkiem solidne i klimatyczne kino rozrywkowe, które – zwłaszcza w wersji Blu-ray 3D – doskonale sprawdzi się jako czasoumilacz w długie, jesienne wieczory.



blog comments powered by Disqus